niedziela, 25 maja 2014

Number 4

Perspektywa Harrego 

Jak zawsze nie potrafiłem skupić się odpowiednio na lekcjach myśląc tylko o Brooklyn. W końcu, gdy doszło do lekcji, którą mieliśmy razem serce zaczęło mi szybciej walić, a oddech stał się szybszy. Stałem przed drzwiami sali jak słup soli wpatrując się w otwarte drzwi i ją siedzącą na ławce bokiem i czytającą swój zeszyt. Nie mogłem zadziwić się jej pięknu.
-Pobudka ! - wrzasnął Louis mi do ucha na co niemal spadłem na podłogę. Krzyknął to tak głośno, że wszyscy w promieniu paru metrów odwrócili się w naszą stronę wraz z nią. Speszony odwróciłem wzrok i bez słowa wszedłem do klasy zajmując swoje miejsce obok Louisa.
-Po co ty to zrobiłeś ? - spytałem go wyciągając potrzebne materiały na lekcje
-Nudziło mi się. - zaśmiał się głośno i nagle szeroko uśmiechnął patrząc w coś. Odwróciłem się w jego stronę w którą patrzał. Szła w naszą stronę Brooks. Myślałem, że tam zemdleje ! Styles kurwa nie bądź babą !
-Hej chłopaki. - usiadła na ławce przed nami patrząc w naszą stronę i podając nam jakieś kartki. - Zayn organizuje dziś imprezę u siebie. Oczywiście jesteście zaproszeni.
-Ja także ? - zdziwiłem się patrząc na piękność
-Tak. Będzie ponoć mało osób.
-Według Zayna mało to około dwieście. - powiedział Louis wywracając oczami
-Wiem. Mi się też to nie podoba, ale cóż poradzić. Proszę przyjdźcie chce chociaż kogoś mieć do ochrony.- zaśmiała się wraz z Louisem
-A Zayna już nie masz ? - zakpił Louis
-Nie no mam, ale wolę was. - uśmiechnęła się promiennie. - To jak Harry idziesz, bo rozumiem, że Lou idzie ? - przytaknął jej
-Tak, pewnie. - szybko jej odpowiedziałem. Możliwe, że za szybko.
-O jest już Miranda.- spojrzała w stronę drzwi. Rzeczywiście. Została odprowadzona do sali przez Nialla, który szybko dał jej buziaka i odleciał tak szybko jak się pojawił. Miranda pomachała do nas z uśmiechem i pokazała Brooklyn by podeszła do niej. Szybko to zrobiła bez słowa i już po chwili ich dźwięczne śmiechy rozeszły się po sali. Razem objęte usiadły w swojej ławce gawędząc wesoło. Zawsze byłem pod wrażeniem ich przyjaźni. Znały się ponoć od dziecka i było już z daleka widać jak pozytywnie są do wszystkiego razem nastawione.

Perspektywa Brooklyn

Jak najszybciej po lekcjach udałam się do domu, gdzie rzuciłam moją torbę  w głąb pokoju i zeszłam na dół do restauracji. Dziś na zmianie był mój brat więc miała spokój.
-Impreza dziś u Zayna. - powiedziałam szybko pijąc sok i biorąc najważniejsze rzeczy do małej torebeczki
-Będę. - powiedział robiąc na zamówienie jakąś kanapkę lecz dojadając trochę z jej brzegów. Ohyda.
-Współczuje naszym klientom. - jęknęłam zniesmaczona
-Ja też. - powiedział z pełną buzią na co wybuchłam śmiechem i wyszłam szybko z kuchni. Wybiegłam z restauracji lekko potrącając jakiegoś faceta i zaczęłam biec do willi jakiegoś małżeństwa w której miałam pracować. Kiedy znalazłam się już pod willą próbując opanować oddech i kołatanie serca rozejrzałam się po niej. Wielka, biała willa otoczona pięknym ogrodem. Musieli na nią naprawdę dużo wydać. Może dużo chociaż tu zarobię. Nie zamierzam brać pieniędzy od Zayna, a już szczególnie nie wiedząc skąd on ich tyle posiada. Zapukałam do drzwi wielką, ciężką koładką i czekałam aż ktoś mi otworzy.
-Witam. - powiedział wysoki mężczyzna w garniturze. Był praktycznie łysy, a wyraz jego twarzy był neutralny. Jak dla mnie był przerażający i tyle.
-Dzień Dobry. Ja tu miałam się zgłosić o pracę sprzątaczki....gosposi.....-bez słowa otworzył szerzej drzwi, a ja weszłam do środka. W przedpokoju znajdowały się olbrzymie schody po których prawej stronie wisiał ogromny, kryształowy żyrandol.
-Pracujesz przez dwie godziny. Kiedy przyjdę po Ciebie ma cię już tu nie być, a dom ma być posprzątany na błysk. Te pomieszczenia, które ci każe. Jeśli tak nie będzie wylatujesz. Zrozumiano ? - przeraziło mnie to szczegółowe żądanie
-Oczywiście. - powiedziałam przełykając gulę w gardle, a ten podał mi czarny fartuszek i miotłę.
-Ona Ci pomoże. - pokazał na około 50 letnia gosposię. Podeszłam do kobiety i stanęłam przed nią.
-Dzień Dobry pani. - powiedziałam miło
-Dzień Dobry ?! Dzień Dobry ?! Natychmiast do roboty ! Twoje pokoje do posprzątania są na drugim piętrze. Tylko dwa. Mam nadzieję, że to cię nie przerośnie. - otworzyłam szerzej oczy na jej szorstki ton głosu
-Spokojnie. Poradzę sobie. - odparłam pewnie
-Szybko. - pobiegłam na górę i nie mogłam się zadziwić luksusowemu wnętrzu tego domu. W jednym z pokoi już wszystko stało czym miałam wysprzątać pomieszczenie. Nie powiem by mi się to podobało, ale mieć kasę trzeba zawsze. Po wysprzątaniu pierwszego pokoju byłam zmachana. Usiadłam na wypolerowanych kafelkach we wzorki i zarzuciłam grzywkę do tyłu. Dobra nie czas na odpoczynek. Miejmy to już za sobą. Pomyślałam patrząc na zegarek wskazujący, że za niecałe 2 godziny mam być u Zazy. Weszłam cała obładowana rzeczami do pokoju obok bez pukania. Nie wiedziałam, że ktoś w nim jest dopiero, gdy zobaczyłam jakiegoś chłopaka odwróconego do mnie tyłem.
-Oj przepraszam, nie widziałam, że.....- zaniemówiłam, kiedy się odwrócił - Harry ?!




I jak się podoba ?
Czekam na komy.
Proszę ludzie chociaż jeden !
Buziaki
Selinka :*

piątek, 16 maja 2014

Number 3

Perspektywa Harrego

Z westchnieniem usiadłem na swoim miejscu w stołówce. Wziąłem szybko jabłko i wodę i zacząłem szybko odrabiać pracę domową o której zapomniałem, gdy do stolika dosiedli się Liam, Lou, Niall, Miranda i .........Zayn. Siedział z nami zawsze mimo, że widziałem, że nie traktował mnie już jako przyjaciela. To, że ja się na nic nie narażam by chronić jego dupę oznacza, że już nie jestem jego przyjacielem. Jego logika. Serio nie wiem co tak piękna, miła, radosna.........Brooklyn widzi w nim. Przestań w końcu o niej myśleć ! Skarciłem się w myślach  i dopiero odkryłem, że Niall coś do mnie mówił.
-Co ?
-Odpłynąłeś. Ile jeszcze czasu będziesz bujał w obłokach ? Bierz się w końcu do roboty. - zachęcił mnie z uśmiechem obejmując Mirandę
-A co w kimś się zadurzyłeś ? - spytał z kpiną Zayn coś pisząc w telefonie
-A żebyś wiedział. - burknąłem do niego. Oczywiście nie mogłem powiedzieć w kim. Chciałem mimo wszystko żyć, a z Zaynem za którym przez jego układy poszłaby większość szkoły raczej nie miałbym szans.
-Czemu Brooks mi nie odpisuje ?! - był wkurzony, a Miranda siedząc z nim po swojej prawej przewróciła oczami
-Może dlatego, że napisałeś do niej trzy sekundy  temu ! - powiedziała kręcąc głową, kiedy to doszła do naszego stolika Brooklyn. Moje serce od razu prawie wyskoczyło z mojej piersi, a głos zawisł w moi gardle.
-Hej ! - powiedziała siadając obok Zayna lecz nie zaszczycając go chociażby spojrzeniem, buziakiem czy czymkolwiek. W końcu byli parą więc.......może się pokłócili ? Nie powiem bym był smutny z tego powodu.
Zayn pocałował ją w policzek, a ta spojrzała tylko na niego z ironicznym uśmiechem.
-To gdzie znalazłaś tą pracę ? - spytał Liam Brooks, a ja w tym czasie schowałem wszystkie książki do plecaka
-W jakiejś willi mam sprzątać dodatkowo. Płacą serio dużo. -powiedziała uśmiechając się
-Nie ma mowy by moja dziewczyna pracowała jako sprzątaczka. - powiedział Zayn, a wszyscy równocześnie na niego spojrzeliśmy
-Nie ma mowy by mój chłopak się ścigał, ćpał, bił i chlał i co ? Jednak nie wszystko czego chcemy mamy. - powiedziała z ironią. Czułem, że coś jest między nimi nie tak. Zawsze u niej widać jaka jest w nim zakochana, jak go kocha lecz dziś była wkurzona. Jak widać Zayn musiał przez te parę przerw nieźle ją zdenerwować. Właściwie to czułem się z tym lepiej. Choć nie powinienem, ale wolę by tak słodko moim zdaniem się wkurzała niż pokazywała jak go kocha. To rani moje serce wiedząc, że mnie raczej nigdy tak nie pokocha. Nie mam szans. Potrzebuję nadziei .

Perspektywa Brooklyn
Miałam już tego dość. Od dziś miarka się przebrała. Miałam dość własnego chłopaka. Tak Zayna, bo kogóż innego ? Zaledwie parę przerw szkolnych. Razem około z pół godziny sprawiło, że coraz lepiej widzę wszystko co się serio dzieje w moim życiu. Dla niego liczyła się tylko kasa i by nikt mu nie podskoczył. Dla mnie liczyły się większe wartości. Byliśmy dwoma przeciwieństwami. Ponoć i one się przyciągają. I tak powstał nasz związek. Zakochana dziewczyna i niegrzeczny chłopak. Coraz mniej wierzę, że to może być dobre połączenie. On uważa, że może wszystko. Także oglądać się za innymi dziewczynami, a ja nawet dorabiać nie mogę ! Moi rodzice nie są bogaci, nie zamierzam brać od niego kasy, to wiążę się także z konsekwencjami. Także dla mnie. Będę w takim razie pracowała na dwa etaty i to czy Zayn tego chce czy nie szczerze mnie nie obchodzi .
-Ja to co innego ! - prawie krzyknął
-Przestań ! Nie zamierzam się z Tobą kłócić........nie tu. - obserwowała nas cała stołówka
-Racja. Przepraszam. - było to powiedziane od niechęcenia, oschle lecz próbował stwarzać pozory spokojnego. Objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. Momentalnie praktycznie cała stołówka pod jego lodowatym spojrzeniem odwróciła głowy. Czasem się go nawet bałam. Wiedziałam, że był gotów na wiele. Nie wiedziałam jednak na ile.
-Zostajesz dziś w tej kozie ? -spytała Miranda wkładając sobie do ust gumę.
-Tak niestety. - spojrzałam lekko oczami w górę by lepiej to skojarzyła
-A mnie to zastanawia jedno......- zastanowił się na głos Harry co mnie zdziwiło, bo jakoś, gdy ja siedziałam przy stoliku i w ogóle nie wiele mówił.  - Kiedy w końcu Zayn przestanie zwalać wszystko na Ciebie. - powiedział mierząc wzrokiem Malika
-Harry.....- spojrzał na mnie zdziwiony jakby zapomniał swojego imienia. Tak jakby nie wiedział, że ja je znam ! - Przepraszam, ale to nie twoja sprawa.- uśmiechnęłam się do niego lekko
-Uśmiechnij się do niego jeszcze raz to wypruję mu flaki. - szepnął Malik zgryźliwie zanudzając twarz w moich włosach
-To groźba ? - spytałam go cicho, ale stanowczo
-Obietnica.
-Już się boję........- odparłam z sarkazmem
-Powinnaś.
-Kochanie.......- szepnęłam, a widziałam jak reszta zajmuję się między sobą rozmową. Mimo to jednym uchem widać było, że słuchali
-Co ?!
-Gówno 1:0
-Zrywam 1:1
-Jestem w ciąży 2:1
-Jestem bezpłodny 2:2
-A kto powiedział, że z Tobą ?! 3:2. - wysłałam mu buziaka z kpiarskim uśmiechem i zabrałam swój plecak z pod krzesła. Pociągnęłam Mirandę za rękę i razem wyszłyśmy stamtąd. Udawałam silną lecz się bałam. Cholernie się już bałam wszystkiego.
-Co jest skarbie ? - spytała moja przyjaciółka przytulając  mnie do siebie, gdy tylko znalazłyśmy się na pustym korytarzu
-Nie wytrzymuje już tego. - szepnęłam zalewając się łzami i koszulkę przyjaciółki
-Zerwij z nim. - poradziła, gdy tylko przestałam trochę płakać.
-Boję się i kocham go. Kocham i nienawidzę od jakiegoś czasu.
-A może poznałabyś bliżej Harrego co ?- nagle zmieniła temat na co trochę się od niej odsunęłam i zmierzyłam ją wzrokiem
-Do czego dążysz ? - zmrużyłam oczy, a ta podała mi chusteczki i wytarłam oczy. Jak wspaniałe są wodoodporne kosmetyki !
-Po prostu to fajny kumpel. Oderwałabyś się trochę od Zayna i w ogóle. Widać, że wpadłaś mu w oko. - szłyśmy powoli w stronę sali
-Nie wiem. Muszę o tym pomyśleć.
-A co czujesz do Zayna ? - spytała marszcząc brwi i siadając na ławce. Poszłam i w jej ślady. Dopiero po chwili odpowiedziałam.
-Kocham go, ale i nienawidzę.........Nie da się tego inaczej wyjaśnić.





czwartek, 8 maja 2014

Liebster Award

Zostałam bardzoooo mile zaskoczona ! Blog ma tylko dwa rozdziały i już nominacja ! Jej ! No to tak dostałam ją od martatomlinson ;D  . Bardzo, bardzo ci dziękuje !

Chyba, każdy już wie o co chodzi w Liebster Award więc od razu przejdę do reszty.

Pytania, które otrzymałam :
1. Jak masz na imię? - Selinka 
2. Ile masz lat? - 15 
3. Od kiedy jesteś Directioners? - od grudnia 2012 
4. Ulubiona piosenka? - Demi Lovato - Believe in Me 
5. Ulubiona potrawa? - Pizza, ale nie wiem czy to jest potrawa......
6. Czy umiesz grać na jakimś instrumencie muzycznym? - Nie, raczej nie. 
7. Czy lubisz śpiewać? - Tak, uwielbiam ! 
8. Czy lubisz tańczyć? - Lubię ? Kocham ! I love it ! 
9. Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość? - Emm......nie wiem nigdy nad tym nie myślałam i nie zamierzam. Co będzie to będzie. 
10. Jakie są Twoje ulubione zespoły oprócz One Direction? Oczywiście, jeżeli takie masz. - Hmmm.........Jonas Brothers.......a tak to zespołów to nie mam jakiś takich ulubionych jak 1D. 
11. Jaką porę roku lubisz najbardziej i dlaczego? - Lato, ponieważ są wakacje, jest ciepło, mogę jeździć na kajaki i pływać w jeziorze.....no i ogólnie odpoczywać. 


Moje pytanie : 
1. Co lubisz robić najbardziej ? 
2. Ulubiony teledysk. 
3. Ulubiony przystojniak z One Direction. 
4. Selena czy Demi ? 
5. Ulubiona książka. 
6. Jaki najbardziej lubisz słuchać rodzaj muzyki ? 
7. Ulubiona wokalistka. 
8. HP czy Zmierzch ? 
9. Ulubiony blog. 
10. Gdzie byś chciała wyjechać na wakacje ? 
11. Jaki jest przedmiot z którym nigdy się nie rozstajesz ? 


Nominuję : 

Nie wiem jakie jeszcze więc tylko dwa.............

Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuje, a NN powinien pojawić się niedługo. 
Buziaki 
Selinka :*

środa, 7 maja 2014

Number 2

ZAGŁOSUJ W ANKIECIE PO LEWEJ SKORO JUŻ JESTEŚ ! 

Perspektywa Brooklyn 

Jak co rano trzeba było jechać do szkoły. To już było normalne, zwyczajne, codzienne. Także było to, że zawsze mimo wszystko musiałam zaspać o te paręnaście minut i jak zawsze latałam po całym domu jak opętana. Szybko spakowałam moją szkolną torbę i zaczęłam szukać ciuchów dla siebie, gdy tylko wyszłam z łazienki. Wciągnęłam szybko na siebie szare rurki, białą bokserkę i niebieską koszulę w czarną kratę. Na skarpetkach zbiegłam szybko schodami na dół do kuchni, gdzie przy stole pożerał.....bo on nie jadł ! On to pożerał wraz z talerzem.
-Hej siostra ! - powiedział niewyraźnie Max, kiedy to ja otworzyłam sobie lodówkę
-Na drugą godzinę masz ? - spytałam szybko i napiłam się soku  zabierając mu jedną kanapkę i w pośpiechu ją zjadając.
-Tak. Zayn cię podwozi ? - sama tego nie wiedziałam. Jeśli nie to będę biec, ale często. CZĘSTO.......jednak przyjeżdża. Sama nie mam jeszcze prawa jazdy. Jedynie w końcu mogę zarobić,  bo znalazłam nową pracę jeszcze jedną dodatkowo w jakiejś willi do roboty. Szybko zakładając moje trampki zbiegłam z torbą na dół.
-Pa ! - usłyszałam śmiech Maxa, kiedy to ja wyleciałam przez nasze frontowe drzwi zderzając się z kimś. Zayn.
-Hej. - powiedział i pocałował mnie mocno w usta
-Hej. Jesteś. - powiedziałam oszołomiona, bo szczerze jakoś w to wątpiłam
-Tak jak to obiecałem. - otworzył mi drzwi, a ja szybko weszłam do środka. Kiedy byliśmy w połowie drogi zaczął lać deszcz. No cóż to w końcu Londyn ! Oparłam się o zimną szybę i zaczęłam ją przecierać ręką.
-Przestań. - powiedział Zayn zaciskając zęby. No tak samochodzik najważniejszy. Przewróciłam tylko na to oczami i nagle zobaczyłam niedaleko na poboczu jakąś znaną mi sylwetkę, że jechaliśmy wolniej mogłam się jej przyjrzeć i dopiero po chwili zaostrzył mi się obraz. Wysoki brunet z burzą loków na głowie w kremowym płaszczu, który znacznie zmienił swój kolor przez słone kropelki deszczu. No tak to Harry !
-Zayn zatrzymaj się to Harry. - pokazałam na niego uśmiechając się sama nie wiem czemu nagle
-I co z tego ? - spytał i wtem przejechaliśmy obok niego. Pomachałam mu na co zszokowany spojrzał na samochód.
-To przecież twój przyjaciel ! - podniosłam lekko głos
-Dawny przyjaciel. Dawny. - powiedział z przekąsem
-To nie znaczy, że masz mieć go gdzieś. - powiedziałam, a kiedy dojechaliśmy do szkoły od razu wysiadłam szybko stamtąd i wbiegłam do szkoły.
-Brooks !  - usłyszałam za sobą głos Malika - Brooklyn ! No weź przestań za takie coś będziesz się na mnie gniewać ? - spytał równając się ze mną
-Zachowujesz się po prostu jak dupek dla wszystkich ! - krzyknęłam nie przejmując się uczniami, którzy zwrócili na nas swoją uwagę - A ja mam już tego dość. - odeszłam w stronę Mirandy i Emily

Perspektywa Harrego 

Cały przemoczony wszedłem do szkoły i od razu wszyscy gapili się na mnie. Zajebiście. Od razu otworzyłem swoją szafkę i wkopałem do niej mój przemoczony płaszcz. Zabrałam plecak, kiedy ktoś zatrzasnął mi drzwiczki przed samym nosem.
-Louis ! - warknąłem trzepiąc włosami by tylko je jakoś wysuszyć
-Wyglądasz jak mokry pudel ! - powiedział śmiejąc się, a za nim poszła cała reszta
-Dzięki wiesz......potrafisz....pocieszyć. - po drugiej stronie nieco dalej zobaczyłem ją. Podparłem się o szafkę i przyglądałem jej idealnym, nieskazitelnym rysom twarzy. Była prawdziwym aniołem. Po moim sercu rozniósł się jakby prąd. Stała obok Mirandy i Emily. Jednak to ona była z nich wszystkich. Na całym świecie. Nie tylko w szkole. Była najpiękniejsza.
-Ej ziemia do Loczka ! - krzyknął mi do ucha Lou
-Co ?- spytałem patrząc na nich, ale kątem oka wciąż patrząc na nią
-Wzięło cię serio. - poklepał mnie po ramieniu Liam
-To zagadaj do niej ! - powiedział Niall
-Łatwo ci powiedzieć........ty jesteś z Mirandą.....ii.....
-I jestem szczęśliwy. Ty także będziesz i to z nią. - kiwnął głową w stronę Brooklyn
-Wątpie w to. - powiedziałem smutno i wtem ona zaczęła iść w stronę klasy, która była po mojej prawej z przyjaciółkami. Przeczesałem nerwowo włosy, kiedy ta na mnie spojrzała.
-Hej Brooklyn ! - powiedziałem niezbyt energetycznie przerażony odrzuceniem pomachałam jej. Uśmiechnęła się tylko w moją stronę zaciskając mocniej w uścisk swoją książkę i weszła do klasy. Westchnąłem pod nosem i oparłem się o szafki plecami.
-Widzisz ona z pewnością nawet mnie nie kojarzy......- powiedziałem grzebiąc w plecaku szukając mojego telefonu
-Jeszcze zobaczymy. - powiedział tajemniczo Niall na co zdezorientowany na niego spojrzałem lecz tylko się zaśmiał i uciekł do swojej klasy na zajęcia. Nie wiem co on kombinuje, ale się tego boje. Nie wiadomo co on może sobie wymyśleć.......i tak nie wygram z Zaynem. Ona pewnie nawet nie wie jak mam na imię......na co ja niby liczę ? A no tak......na miłość mojego życia.....




------------------
Hej !
Rozdział jakoś tak mnie wzięło więc się pojawił tak szybko.......no cóż mam dużo pomysłów i nie chce ich stracić mimo, że zaraz będę musiała się uczyć, uczyć, uczyć na jutro. Szkoła to coś co każdy musi przejść w swoim życiu mimo, że nie chce......No do tego dziś spałam tylko dwie godziny, bo nie mogłam zasnąć. Na szczęście nie przysnęło mi się na lekcjach choć na plastyce, gdzie pani tak się zachwycała sztuką to przymknęłam oczy i gdyby nie koleżanka to bym usunęła. Tak, a tak to prawie spadłam z krzesła podczas lekcji przez nią ! Grr........No to mam nadzieję, że się podoba rozdział i jak będę mieć czas to i kolejny rozdział dodam w tym tygodniu. Proszę jeśli wchodzicie to skomentujcie albo chociażby zagłosujcie w ankiecie po lewej stronie bloga.
Buziaki
Selinka :*








niedziela, 4 maja 2014

Number 1


Perspektywa Harrego 

Tradycyjnie wszystkie plany poszły w łeb. Chciałbym w końcu spotkać się z jakąś dziewczyną i zapomnieć o Brooklyn jednak nie potrafię. Bujam w obłokach. Żadna dziewczyna nie chciałaby chłopaka zakochanego w innej ! Stałem właśnie przez znaną mi już kawiarenką, gdzie miałem się spotkać z Grace. Czekam tu jednak już dwadzieścia minut, a robi się coraz zimniej. Rozumiem, że dziewczyny się spóźniają i w ogóle, ale żeby aż tak ? Nagle usłyszałem dźwięk smsa. Wyciągnąłem z kieszeni płaszcza telefon i odblokowując blokadę przeczytałem wiadomość.
Przepraszam Harry lubię Cię, ale to się nie uda 
-Cholera jasna...- przeklnąłem pod nosem i wkurzony rzuciłem telefonem o najbliższą ścianę by tylko się wyładować. Czemu nie mogę normalnie funkcjonować ? A no tak, bo od jakiś czterech lat jestem zakochany w Brooklyn Gonzales. Pięknej szatynce o brązowych oczach..........dobra stop ! Ona ma chłopaka, ona ma chłopaka. Kiedyś go nie miała. Jak była wolna to także nie zagadałem. Co ze mnie za kompletny idiota. Kiedy przyjaźniłem się z Zaynem to wszystko było łatwiejsze. Widziałem ją wtedy codziennie, byłem blisko niej. Czasem gadaliśmy........Szybko stamtąd uciekłem by być tylko najdalej tego miejsca. Pogoda nie była piękna.....co tu mówić ona nie była nawet ładna. Przecież to Londyn ! Kopiąc po drodze kamienie doszedłem do knajpki rodzinki Gonzales. Tak wiem, że to głupie, powinienem trzymać  się od niej jak najdalej to może mi w końcu by przeszło. Tyle, że ja chyba nie chce by mi przeszło. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i przy stoliku obok okna siedział Louis i Niall. Od razu usiadłem obok nich.
-Hej....- powiedziałem wzdychając
-Znów nic ? - spytał Lou wiedząc o co chodzi
-Tak. Niestety. - rozejrzałem się pospiesznie szukając wzrokiem Brooklyn
-Nie ma jej. - powiedział Niall na co położyłem głowę na stole
-Ja tego nie wytrzymam. - zaśmiali się ze mnie
-Hej ! - podskoczyłem słysząc krzyk Maxa, który od razu wkopał się na miejsce obok mnie
-Jakoś tu pusto....- powiedziała Miranda siadając obok Nialla, kiedy przez drzwi wszedł mój anioł w całej okazałości
-Wiem. Jak nie ma rodziców to jakoś nie mam ochoty przedstawić tej tabliczki, że jest otwarte. - wzruszyła ramionami i biorąc krzesło przysunęła się do Mirandy. Od razu odwróciłem się w jej stronę, a głosy jakby stały się stłumione. Była idealna w każdym calu, ale miała chłopaka.............czy ja muszę mieć takiego pecha ?
-Zayn ! - usłyszałem jej głos i rozejrzałem się dookoła jakby wybudzając się z transu i spostrzegłem mulata do którego tuliła się. Zakuło mnie na ten widok w sercu.
-Cześć! - wszyscy krzyczeli tylko w jego stronę lecz ten jakby nas nie widział. Brooks wciąż mu coś mówiła, a ten patrzał na nią niewzruszony, kiedy pociągnęła go za rękaw bluzy do kuchni. O co może chodzić ? Może się pokłócili ? Ona zasługuje na kogoś lepszego.....tyle, że nie wiem czy ja byłbym tym lepszym....




Perspektywa Brooklyn 

Jak to mnie już denerwuję ! To jest nie do wytrzymania ! Owszem cieszyłam się i to strasznie na widok Zayna, ale kiedy zaczął mówić mi swoje bezsensowne wytłumaczenia miałam dość. W ostateczności łapiąc za rękach do kuchni naszej restauracji.
-Ile razy masz zamiar mi się tak wytłumaczać ?! Ja mam już tego dość! - powiedziałam ze łzami w oczach
-Kocie...-jęknął
-Nie żadny kocie do cholery ! Proszę cię raz o szczerość ! Czy to serio aż tak dużo !?
-Tak. - powiedział ostro patrząc mi w oczy
-To raz się zdobądź na to. - syknęłam - Czy ty nie rozumiesz, że ja mam dość siedzenia tu w tej głupiej knajpce sama wieczorem, kiedy mieliśmy gdzieś wyjść.......cię nigdy wtedy nie ma aż się nawet nie łudzę, bo ty zawsze wolisz wszystko inne ode mnie !
-Nie prawda. - zaprzeczył nawet na mnie nie patrząc
-Tak ? To przez jeden dzień bądź cały czas ze mną. Nie z tymi twoimi kolegami co wciąż tylko ćpają, a pobądź trochę ze mną ! - złapałam go za koszulkę tak by w końcu na mnie spojrzał - Proszę.
-Dobrze, ale to jutro. - zacisnęłam zęby -Ej skarbie no proszę nie złość się na mnie. - złapał mnie za podbródek i musnął moje usta
-Jutro dobrze wiesz, że jest szkoła. Do 17 siedzimy przecież w szkolę przez to, że dostałam kozę za Ciebie. - fuknęłam
-Emmm......zapomniałem. - powiedział drapiąc się po głowie
-To może sobie to zanotuj na czole ? - spytałam z kpiną
-Czemu jesteś dla mnie taka oschła  ? - spytał odsuwając się ode mnie na dwa kroki i lustrując mnie wzorkiem
-Jestem taka jak ty jesteś dla mnie codziennie ! Boli co ? Możesz serio jutro...... .pojutrze.......dziś....... ..zawsze .......zainteresować się mną, a nie ciągle tylko się czymś wykręcać ?
-Nie wykręcam . - zaprzeczył
-Nie, nie wcale. - powiedziałam z sarkazmem - Ty po prostu mnie okłamujesz !
-Dobra dziś jest jeszcze cała noc dla Ciebie. - powiedział cmokając mnie w usta - I idziemy na imprezę. - szybko wyszedł z pomieszczenia
-Nie o to mi........chodziło. - westchnęłam pod nosem i usiadłam za metalowym stołem do robienia kanapek. Mam tego dość. Gdybym była taka jak Zayn może i byłoby mi łatwiej, ale nie zamierzam. Będę sobą niezależnie jakie mam mieć z tego konsekwencje. Myślałam, że to on jest tym moim wymarzonym księciem z bajki.......powoli zaczynam tracić wiarę w to........




I JAK SIĘ PODOBA ? CZEKAM NA KOMY.
CHOCIAŻ JEDEN I PISZE NN .
BUZIAKI
SELINKA :*