niedziela, 4 maja 2014

Number 1


Perspektywa Harrego 

Tradycyjnie wszystkie plany poszły w łeb. Chciałbym w końcu spotkać się z jakąś dziewczyną i zapomnieć o Brooklyn jednak nie potrafię. Bujam w obłokach. Żadna dziewczyna nie chciałaby chłopaka zakochanego w innej ! Stałem właśnie przez znaną mi już kawiarenką, gdzie miałem się spotkać z Grace. Czekam tu jednak już dwadzieścia minut, a robi się coraz zimniej. Rozumiem, że dziewczyny się spóźniają i w ogóle, ale żeby aż tak ? Nagle usłyszałem dźwięk smsa. Wyciągnąłem z kieszeni płaszcza telefon i odblokowując blokadę przeczytałem wiadomość.
Przepraszam Harry lubię Cię, ale to się nie uda 
-Cholera jasna...- przeklnąłem pod nosem i wkurzony rzuciłem telefonem o najbliższą ścianę by tylko się wyładować. Czemu nie mogę normalnie funkcjonować ? A no tak, bo od jakiś czterech lat jestem zakochany w Brooklyn Gonzales. Pięknej szatynce o brązowych oczach..........dobra stop ! Ona ma chłopaka, ona ma chłopaka. Kiedyś go nie miała. Jak była wolna to także nie zagadałem. Co ze mnie za kompletny idiota. Kiedy przyjaźniłem się z Zaynem to wszystko było łatwiejsze. Widziałem ją wtedy codziennie, byłem blisko niej. Czasem gadaliśmy........Szybko stamtąd uciekłem by być tylko najdalej tego miejsca. Pogoda nie była piękna.....co tu mówić ona nie była nawet ładna. Przecież to Londyn ! Kopiąc po drodze kamienie doszedłem do knajpki rodzinki Gonzales. Tak wiem, że to głupie, powinienem trzymać  się od niej jak najdalej to może mi w końcu by przeszło. Tyle, że ja chyba nie chce by mi przeszło. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i przy stoliku obok okna siedział Louis i Niall. Od razu usiadłem obok nich.
-Hej....- powiedziałem wzdychając
-Znów nic ? - spytał Lou wiedząc o co chodzi
-Tak. Niestety. - rozejrzałem się pospiesznie szukając wzrokiem Brooklyn
-Nie ma jej. - powiedział Niall na co położyłem głowę na stole
-Ja tego nie wytrzymam. - zaśmiali się ze mnie
-Hej ! - podskoczyłem słysząc krzyk Maxa, który od razu wkopał się na miejsce obok mnie
-Jakoś tu pusto....- powiedziała Miranda siadając obok Nialla, kiedy przez drzwi wszedł mój anioł w całej okazałości
-Wiem. Jak nie ma rodziców to jakoś nie mam ochoty przedstawić tej tabliczki, że jest otwarte. - wzruszyła ramionami i biorąc krzesło przysunęła się do Mirandy. Od razu odwróciłem się w jej stronę, a głosy jakby stały się stłumione. Była idealna w każdym calu, ale miała chłopaka.............czy ja muszę mieć takiego pecha ?
-Zayn ! - usłyszałem jej głos i rozejrzałem się dookoła jakby wybudzając się z transu i spostrzegłem mulata do którego tuliła się. Zakuło mnie na ten widok w sercu.
-Cześć! - wszyscy krzyczeli tylko w jego stronę lecz ten jakby nas nie widział. Brooks wciąż mu coś mówiła, a ten patrzał na nią niewzruszony, kiedy pociągnęła go za rękaw bluzy do kuchni. O co może chodzić ? Może się pokłócili ? Ona zasługuje na kogoś lepszego.....tyle, że nie wiem czy ja byłbym tym lepszym....




Perspektywa Brooklyn 

Jak to mnie już denerwuję ! To jest nie do wytrzymania ! Owszem cieszyłam się i to strasznie na widok Zayna, ale kiedy zaczął mówić mi swoje bezsensowne wytłumaczenia miałam dość. W ostateczności łapiąc za rękach do kuchni naszej restauracji.
-Ile razy masz zamiar mi się tak wytłumaczać ?! Ja mam już tego dość! - powiedziałam ze łzami w oczach
-Kocie...-jęknął
-Nie żadny kocie do cholery ! Proszę cię raz o szczerość ! Czy to serio aż tak dużo !?
-Tak. - powiedział ostro patrząc mi w oczy
-To raz się zdobądź na to. - syknęłam - Czy ty nie rozumiesz, że ja mam dość siedzenia tu w tej głupiej knajpce sama wieczorem, kiedy mieliśmy gdzieś wyjść.......cię nigdy wtedy nie ma aż się nawet nie łudzę, bo ty zawsze wolisz wszystko inne ode mnie !
-Nie prawda. - zaprzeczył nawet na mnie nie patrząc
-Tak ? To przez jeden dzień bądź cały czas ze mną. Nie z tymi twoimi kolegami co wciąż tylko ćpają, a pobądź trochę ze mną ! - złapałam go za koszulkę tak by w końcu na mnie spojrzał - Proszę.
-Dobrze, ale to jutro. - zacisnęłam zęby -Ej skarbie no proszę nie złość się na mnie. - złapał mnie za podbródek i musnął moje usta
-Jutro dobrze wiesz, że jest szkoła. Do 17 siedzimy przecież w szkolę przez to, że dostałam kozę za Ciebie. - fuknęłam
-Emmm......zapomniałem. - powiedział drapiąc się po głowie
-To może sobie to zanotuj na czole ? - spytałam z kpiną
-Czemu jesteś dla mnie taka oschła  ? - spytał odsuwając się ode mnie na dwa kroki i lustrując mnie wzorkiem
-Jestem taka jak ty jesteś dla mnie codziennie ! Boli co ? Możesz serio jutro...... .pojutrze.......dziś....... ..zawsze .......zainteresować się mną, a nie ciągle tylko się czymś wykręcać ?
-Nie wykręcam . - zaprzeczył
-Nie, nie wcale. - powiedziałam z sarkazmem - Ty po prostu mnie okłamujesz !
-Dobra dziś jest jeszcze cała noc dla Ciebie. - powiedział cmokając mnie w usta - I idziemy na imprezę. - szybko wyszedł z pomieszczenia
-Nie o to mi........chodziło. - westchnęłam pod nosem i usiadłam za metalowym stołem do robienia kanapek. Mam tego dość. Gdybym była taka jak Zayn może i byłoby mi łatwiej, ale nie zamierzam. Będę sobą niezależnie jakie mam mieć z tego konsekwencje. Myślałam, że to on jest tym moim wymarzonym księciem z bajki.......powoli zaczynam tracić wiarę w to........




I JAK SIĘ PODOBA ? CZEKAM NA KOMY.
CHOCIAŻ JEDEN I PISZE NN .
BUZIAKI
SELINKA :*





4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba perspektywa Harrego :D zaczynam go uwielbiać w tym opowiadaniu, a normalnie za nim nie przepadam więc działasz cuda pisząc. Co do perspektywy Brooklyn to ja bym na jej miejscu pizneła mu ostro z liścia;c tak jakoś mi to pasuje bardziej, niż jej ciąganie za rękawy itp ;P
    Fajne gify! ;p
    I ogólnie podoba mi się to opowiadanie bardzo bardzo!
    Amy ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER!
    Kiedy następny???

    Zayn jest jakiś... brakuje mi słów by wyrazić jakie teraz czuje do niego obrzydzenie. Harry taki słodki :33 A dlaczego bał się do niej zagadać? To mnie zastanawia hmm.. nie wiem xd
    Brooklyn = wytrzymałość. Ja na jej miejscu bym nie wytrzymała. Zaczęła w niego chyba rzucać czym bym miała pod ręką. Nie mam nerwów na takich chamów jak Zayn xd
    Weny Ci życzę i do nn

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Harry- tajemniczy, nieco dziwny chłopak, na niczym mu nie zależy.
    Elisabeth- zdolna, popularna w szkole dziewczyna z bogatej rodziny.

    17-letnia Elisabeth jest uczennicą ostatniej klasy liceum. Prowadzi poukładane życie, lecz wszystko zmienia się od lekcji chemii.

    Czy Harry zawróci w głowie poukładanej Elisabeth?
    Czy pozna jego tajemnicę?

    ....

    To nie jest zwykła, nudna historia o miłości.
    Przekonaj się sam/a!

    fatal--love.blogspot.com

    Na koniec podkreślę, że z miłą chęcią wrócę na Twój blog z komentarzem na temat Twojego rozdziału, ale póki co wolę się upewnić, ze moja ciężka praca w czytaniu i komentowaniu zostanie doceniona.

    Przepraszam za spam, ale nie znalazłam u Ciebie odpowiedniej zakładki do reklamy. Jeśli Ci nie odpowiada to usuń.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny.
    Czemu Zayn jest dla niej taki dupkowaty.. jejku.
    Perspektywa Harrego taka słodka. :0
    Lece dalej .;*
    Buziaki;*
    A.

    OdpowiedzUsuń