niedziela, 25 maja 2014

Number 4

Perspektywa Harrego 

Jak zawsze nie potrafiłem skupić się odpowiednio na lekcjach myśląc tylko o Brooklyn. W końcu, gdy doszło do lekcji, którą mieliśmy razem serce zaczęło mi szybciej walić, a oddech stał się szybszy. Stałem przed drzwiami sali jak słup soli wpatrując się w otwarte drzwi i ją siedzącą na ławce bokiem i czytającą swój zeszyt. Nie mogłem zadziwić się jej pięknu.
-Pobudka ! - wrzasnął Louis mi do ucha na co niemal spadłem na podłogę. Krzyknął to tak głośno, że wszyscy w promieniu paru metrów odwrócili się w naszą stronę wraz z nią. Speszony odwróciłem wzrok i bez słowa wszedłem do klasy zajmując swoje miejsce obok Louisa.
-Po co ty to zrobiłeś ? - spytałem go wyciągając potrzebne materiały na lekcje
-Nudziło mi się. - zaśmiał się głośno i nagle szeroko uśmiechnął patrząc w coś. Odwróciłem się w jego stronę w którą patrzał. Szła w naszą stronę Brooks. Myślałem, że tam zemdleje ! Styles kurwa nie bądź babą !
-Hej chłopaki. - usiadła na ławce przed nami patrząc w naszą stronę i podając nam jakieś kartki. - Zayn organizuje dziś imprezę u siebie. Oczywiście jesteście zaproszeni.
-Ja także ? - zdziwiłem się patrząc na piękność
-Tak. Będzie ponoć mało osób.
-Według Zayna mało to około dwieście. - powiedział Louis wywracając oczami
-Wiem. Mi się też to nie podoba, ale cóż poradzić. Proszę przyjdźcie chce chociaż kogoś mieć do ochrony.- zaśmiała się wraz z Louisem
-A Zayna już nie masz ? - zakpił Louis
-Nie no mam, ale wolę was. - uśmiechnęła się promiennie. - To jak Harry idziesz, bo rozumiem, że Lou idzie ? - przytaknął jej
-Tak, pewnie. - szybko jej odpowiedziałem. Możliwe, że za szybko.
-O jest już Miranda.- spojrzała w stronę drzwi. Rzeczywiście. Została odprowadzona do sali przez Nialla, który szybko dał jej buziaka i odleciał tak szybko jak się pojawił. Miranda pomachała do nas z uśmiechem i pokazała Brooklyn by podeszła do niej. Szybko to zrobiła bez słowa i już po chwili ich dźwięczne śmiechy rozeszły się po sali. Razem objęte usiadły w swojej ławce gawędząc wesoło. Zawsze byłem pod wrażeniem ich przyjaźni. Znały się ponoć od dziecka i było już z daleka widać jak pozytywnie są do wszystkiego razem nastawione.

Perspektywa Brooklyn

Jak najszybciej po lekcjach udałam się do domu, gdzie rzuciłam moją torbę  w głąb pokoju i zeszłam na dół do restauracji. Dziś na zmianie był mój brat więc miała spokój.
-Impreza dziś u Zayna. - powiedziałam szybko pijąc sok i biorąc najważniejsze rzeczy do małej torebeczki
-Będę. - powiedział robiąc na zamówienie jakąś kanapkę lecz dojadając trochę z jej brzegów. Ohyda.
-Współczuje naszym klientom. - jęknęłam zniesmaczona
-Ja też. - powiedział z pełną buzią na co wybuchłam śmiechem i wyszłam szybko z kuchni. Wybiegłam z restauracji lekko potrącając jakiegoś faceta i zaczęłam biec do willi jakiegoś małżeństwa w której miałam pracować. Kiedy znalazłam się już pod willą próbując opanować oddech i kołatanie serca rozejrzałam się po niej. Wielka, biała willa otoczona pięknym ogrodem. Musieli na nią naprawdę dużo wydać. Może dużo chociaż tu zarobię. Nie zamierzam brać pieniędzy od Zayna, a już szczególnie nie wiedząc skąd on ich tyle posiada. Zapukałam do drzwi wielką, ciężką koładką i czekałam aż ktoś mi otworzy.
-Witam. - powiedział wysoki mężczyzna w garniturze. Był praktycznie łysy, a wyraz jego twarzy był neutralny. Jak dla mnie był przerażający i tyle.
-Dzień Dobry. Ja tu miałam się zgłosić o pracę sprzątaczki....gosposi.....-bez słowa otworzył szerzej drzwi, a ja weszłam do środka. W przedpokoju znajdowały się olbrzymie schody po których prawej stronie wisiał ogromny, kryształowy żyrandol.
-Pracujesz przez dwie godziny. Kiedy przyjdę po Ciebie ma cię już tu nie być, a dom ma być posprzątany na błysk. Te pomieszczenia, które ci każe. Jeśli tak nie będzie wylatujesz. Zrozumiano ? - przeraziło mnie to szczegółowe żądanie
-Oczywiście. - powiedziałam przełykając gulę w gardle, a ten podał mi czarny fartuszek i miotłę.
-Ona Ci pomoże. - pokazał na około 50 letnia gosposię. Podeszłam do kobiety i stanęłam przed nią.
-Dzień Dobry pani. - powiedziałam miło
-Dzień Dobry ?! Dzień Dobry ?! Natychmiast do roboty ! Twoje pokoje do posprzątania są na drugim piętrze. Tylko dwa. Mam nadzieję, że to cię nie przerośnie. - otworzyłam szerzej oczy na jej szorstki ton głosu
-Spokojnie. Poradzę sobie. - odparłam pewnie
-Szybko. - pobiegłam na górę i nie mogłam się zadziwić luksusowemu wnętrzu tego domu. W jednym z pokoi już wszystko stało czym miałam wysprzątać pomieszczenie. Nie powiem by mi się to podobało, ale mieć kasę trzeba zawsze. Po wysprzątaniu pierwszego pokoju byłam zmachana. Usiadłam na wypolerowanych kafelkach we wzorki i zarzuciłam grzywkę do tyłu. Dobra nie czas na odpoczynek. Miejmy to już za sobą. Pomyślałam patrząc na zegarek wskazujący, że za niecałe 2 godziny mam być u Zazy. Weszłam cała obładowana rzeczami do pokoju obok bez pukania. Nie wiedziałam, że ktoś w nim jest dopiero, gdy zobaczyłam jakiegoś chłopaka odwróconego do mnie tyłem.
-Oj przepraszam, nie widziałam, że.....- zaniemówiłam, kiedy się odwrócił - Harry ?!




I jak się podoba ?
Czekam na komy.
Proszę ludzie chociaż jeden !
Buziaki
Selinka :*

5 komentarzy:

  1. Świetyny rozdział. Zresztą jak zawsze♥♥♥♥
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejuuu boski rozdział. Najbardzej bodobała mi się końcówka ;)
    Czekam na nn :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo Boże... To było niesamowite!!
    Nie spodziewałam się, że będzie pracować w domu Harrego <33
    Jakoś myślałam, że Zayna xd Nie wiem czemu :))
    Weny Ci życzę i do nn :**

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog.<3 od tego rozdzialu mozesz sie spodziewac moich komentarzy ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. O Boże! To dom Hazzy?! Wooow
    Cudowny i czekam na ruch Harrego na imprezie ;)
    Buziaki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń