wtorek, 17 czerwca 2014

Number 8

Perspektywa Brooklyn

-Żartujesz sobie, prawda ?! - spytała Miranda uśmiechając się szeroko po tym jak jej opowiedziałam co się działo, gdy wyszłam z Harrym tam na wzgórze. Pokiwałam głową na nie z wielkim uśmiechem i spakowałam z szafki ostatnią z książek na dzisiejsze lekcje. - Poważnie ?! Jakie to słodkie !
-On jest słodki. - powiedziałam cicho pod nosem
-Wpadłaś ! - krzyknęła, że połowa uczniów spojrzała na nas
-Ja ?! - szokowana spojrzałam na nią i pociągnęłam dalej byśmy nie stały w tym samym miejscu, gdzie wszyscy tylko się na nas gapili.
-Powiedziałaś o nim, że jest słodki. To coś znaczy. - uśmiechnęła się przebiegle.
-Jesteśmy tylko....
-Nie ! - jęknęła niezadowolona
-Co ?
-Tylko nie, że jesteście przyjaciółmi ! Powinnaś zerwać z Zaynem i od razu być z Hazzą ! - powiedziała tak bym tylko ja ją usłyszała
-Nie przesadzaj. Nie wiem czy nawet Harry by tego chciał. Po za tym jestem z Zaynem...- prychnęła co zignorowałam - Dobrze wiesz, że go kocham !
-Ale nie wiesz czy on......
-Stop ! - podniosłam głos - Nie chce nawet wiedzieć chyba czy on mnie też. - doszłyśmy do sali od plastyki więc musiałyśmy się rozdzielić. - Pa. - ucałowałam ją w policzek i przytuliłam
-Kocham Cię.
-Kocham Cię. - powtórzyłam i weszłam do klasy z szerokim uśmiechem. Usiadłam przed jedną ze sztalug kładąc na podłogę moją torbę. Przygotowałam sobie szybko miejsce pracy i wypłukałam moje pędzle. Wszyscy byli już raczej przygotowani.
-Brooklyn mogłabyś pomóc nowemu koledze ? - spytała nauczycielka
-Komu ? - odwróciłam się w jej stronę poprawiając moje włosy, które zaczęły mnie powoli denerwować. Grzywka wciąż spadała mi zasłaniając oczy, a reszta była moim zdaniem jak stóg siana.
-O już przyszedł ! - spojrzałam w stronę drzwi i nawet nie wiedziałam, że mój uśmiech mógłby być jeszcze większy. Harry. Pomachałam do niego dalej się uśmiechając, a mu aż jakoś błysnęły oczy.
-Hej ! - usiadł niedaleko mnie przed swoją sztalugą, którą przysunął bliżej mnie wraz z sobą.
-Hej. Pamiętasz ?
-Co ?
-Wczoraj.
-Pewnie. Dziękuje. Świetnie się bawiłam. - nauczycielka klasnęła głośno dłońmi na co klasa uspokoiła się i wszyscy przypatrywaliśmy się jej.
-Witam na początku nowego kolegę Harrego. Pokaż się klasie. - wstał i machnął ręką po czym usiadł - Przez dzisiejsze zajęcia proszę was tylko byście narysowali to co leży wam na sercu. Pokażcie jacy jesteście. Co przeżyliście. Pokażcie waszą pasję. Powodzenia. Zbieram pracę pod koniec lekcji. - wszyscy wzięliśmy czyste płótna i zabraliśmy się do malowania
-Czemu się przepisałeś do tej grupy ? - spytałam Harrego
-Lubię malować. Wolę to bardziej od tych głupich kursów piłki ręcznej. W tej szkole to beznadzieja.
-Harry Styles. - mruknęłam pod nosem biorąc pierwszą farbę i rysując pierwsze fioletowe kreski na płótnie. -Brzmi jak imię gospodarza jakiegoś teleturnieju.
-A więc..- wstał odkładając swój pędzel i biorąc kawałek kartki białej z arkusza w rękę.
-Poproszę pierwsze pytanie. - powiedziałam próbując się nie zaśmiać, a ten przystawił pędzel bliżej swoich ust udając, że to mikrofon
- Twoje pytanie to " Myślę, że jesteś słodka. Co sądzisz o mnie ? " - spojrzał na mnie unosząc wysoko brwi z łobuzerskim uśmiechem. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zatkało mnie. Przez dłuższą chwilę w ogóle się nie odzywałam.
-EEE...Koniec czasu. - zaśmiałam się, a on wraz ze mną i na stojąco przesunął w bok swoją sztalugę. Nie widziałam nic, co rysował. Malowałam szybko swój rysunek, by tylko zdążyć na czas. Postanowiłam narysować Mirandę z pamięci wraz z Niallem. Jak pani mi odda to im wręczę. Zawsze wyglądają razem tak słodko. Skończyłam dość szybko, a praca bardzo mi się spodobała.
-Przyjdziesz dziś ? - spytał Harry wciąż malując i co chwila zerkając na mnie.
-Tak, ale nie chce byś dawał mi za to, że będę u ciebie pieniędzy.
-Lubię pomagać. - zaśmiał się głośno
-Ej ! Nie potrzebuje pomocy ! - wypięłam mu język
-Tak śliczny języczek. Schowaj już go . - powiedział ze śmiechem
-Goń się. - powiedziałam ze śmiechem i wszystko posprzątałam czekając na koniec lekcji - Co rysujesz ?
-Zobaczysz. - powiedział z tajemniczym uśmiechem.
-Brooklyn, skończyłaś ? - podeszła do mnie nauczycielka z dziennikiem w ręku. - Pięknie. Niall i Demi prawda ? Od razu rozpoznałam. Dostajesz 6 jak zawsze oczywiście. - powiedziała uśmiechając się w moją stronę i odchodząc w stronę Erica.
-Kogo narysowałaś !? - zdziwił się Harry i odsunął od swojej pracy i podszedł do mojej. - Wow. Pięknie. - pochwalił - Będą zachwyceni zakochańce jak zobaczą. - zaśmiał się, a ja podeszłam do jego pracy lecz jakimś cudem unosiłam się w powietrzu. To Harry podnosił mnie i postawił obok mojej sztalugi. - Czekaj.
-Chce zobaczyć ! - pożaliłam się.
-Wow Harry.......witaj w naszych szeregach. - powiedziała nauczycielka z uznaniem patrząc na jego obraz, którego nie mogłam nawet zobaczyć ! - Dostajesz 6....mimo to dokończ. - powiedziała uśmiechając się...ale w moją stronę......tylko nie to.....Podbiegłam do niego nim mnie zauważył i stanęłam jak wryta. Moje usta automatycznie się otworzyły z zachwytu tak samo jak i oczy. Na jego rysunku byłam ja. Ubrana w sukienkę. Cała moja postać od góry do dołu. Obraz był cudowny. Nikt dla mnie...DLA MNIE czegoś takiego nie zrobił ! Boże ja serio się jeszcze w nim zakocham......mam się bać ? Chyba nie ma czego, ponieważ mam Zayna......prawda ? Prawda ?!
-  I co o tym myślisz ?  - spytał krzywiąc się. Przytuliłam go bez słowa próbując ukryć moje łzy. On był serio skarbem. Był moim przyjacielem. To napawało mnie dumą. Chciałam go mieć przy sobie.
-To jest piękne. Dziękuje. Oczywiście to biorę. - zabrałam szybko płótno i zwiałam na drugi koniec klasy pospiesznie biorąc drugie płótno i swoją torbę.
-Nie ! - biegał za mną przez całą szkołę...wspominałam o tym,  że jeszcze nie było dzwonka ? Właśnie. Wszystkie korytarze były puste, a my śmiejąc się biegaliśmy po całej szkole. Sprintem z wielkim obciążeniem zaczęłam biec przez całą długość trzeciego piętra. Tu droga się kończyła. Miałam do wyboru dać mu wygrać....choć nie wiem co....albo pójście na dach. Zrobiłam to drugie i szybko odblokowałam wejście. Weszłam na taras, który tam się znajdował i pomiędzy kwiatami schowałam portrety. Na pewno ich nie znajdzie.
-Ekhem ! - krzyknął ze śmiechem,że aż podskoczyłam. - Widzę to. - pokazał palcem na miejsce w którym je schowałam
-Zabierzesz mi je ? - zmarszczyłam nos, patrzał na mnie z powagą.
-Nie. - roześmiał się głośno, a ja razem z nim. Nagle spryskiwacze na tarasie zaczęły szaleć i lać się na nas.
-AAAAA !!! - piszczałam głośno i szybko zabraliśmy portrety zeskakując na piętro zamiast przejść spokojnie drabiną.
-Proszę, proszę kogo my tu mamy.........



Dziś perspektywa Brooklyn. Następny myślę, że będzie już Harrego. To zależy od rozdziału jaką daje perspektywę. Mam nadzieję, że rozdział się podobał wam i dziękuje wam bardzo kochani za tyle wyświetleń i 8 komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Naprawdę dużo to dla mnie znaczy, a jak widzę, że wchodzicie na tego bloga codziennie  poprawia mi to humor. Mam nadzieję, że i w tym będzie tyle komentarzy. Możliwe, że i w tym jeszcze tygodniu napiszę kolejny rozdział, ale nic nie obiecuje, ponieważ mam wiele blogów i na każdym chce dodać NN. 


Zapraszam także na mojego bloga modowego : 

Jeśli możecie to bardzo proszę zaglądajcie i komentujcie ostatni post. 

Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*




poniedziałek, 9 czerwca 2014

Number 7


Perspektywa Harrego 

Nie mogłem oderwać od niej wzroku przez całą imprezę. Kuło mnie coś w sercu widząc ją tańczącą z Zaynem. Wyglądał jak nie on. Brooks za to była przez cały czas zdziwiona. Trochę mi to nie pasowało. Chyba nie tak powinna wyglądać zakochana para, prawda ? Mimo wszystko chce jej szczęścia. I bezpieczeństwa. Tego drugiego z pewnością nie będzie mieć będąc z Zaynem. Dlatego ją szybko stamtąd zabrałem. Pokażę jej, że jestem od niego lepszy. Pokażę, że ze mną mogłaby być kochana.
-Ale gdzie konkretnie ? - spytała potykając się o swoje nogi. Czułem od niej alkohol. Nie chciałem tego wykorzystać wierzcie mi.
-W moje miejsce. - uśmiechnąłem się patrząc na mojego anioła.
-Tylko wiesz......jeśli ono jest daleko to ja nie dojdę. - zdjęła idąc swoje szpilki i szła dalej. Zaśmiałem się zgarniając buty i niespodziewanie wziąłem ją na barana. - AA ! - zapiszczała słodko i objęła mnie za szyje - Co ty wyprawiasz ?
-Przecież nie możesz się zmęczyć.
-Ale bez przesady. Może i jestem trochę pijana, ale dojdę. Tooo........gdzie mnie prowadzisz ?  -nie odpowiedziałem tylko szedłem dalej. W końcu dotarłem nad wzgórze. Było to jedyne prawdziwe miejsce w Londynie, które kochałem. Z niewielkiej górki można było idealnie obserwować gwiazdy. Było tu dość ciemno. Pomogłem jej trzymając ją za rękę by weszła na górę. Tak wspaniale było czuć jej dotyk. Wiem, że nie byłem tego wart, ale jeśli nie będę nigdy móc być jej chłopakiem.......może będę chociaż bliskim przyjacielem ?
-Jak tu pięknie. - usiadła wychylając nogi nad niski dół.
-Ty jesteś piękna......- powiedziałem cicho nie myśląc nawet.
-Co  ? - odwróciła głowę w moim kierunku do góry, a ja usiadłem obok niej
-Nic. Zgadzam się po prostu.
-Od dawna tu przychodzisz ?
-To tak zwane Moon Hill. Nie słyszałaś o tym miejscu ?
-Nie. Opowiesz mi ? - złączyła nasze palce ze sobą na co moje oczy automatycznie się rozszerzyły. Ona to robi dlatego, że jest pijana. Ona nie wie co robi, ale......przecież nawet nie wygląda zbytnio na pijaną ani nic.
-Zapomnisz.- mruknąłem patrząc w ciemny dół
-Proszę, Harry...- chciałem by częściej mówiła moje imię. Z jej ust pokocham własne imię.
-Stara dzielnica miasta. Nikt już praktycznie tu nie przychodzi. Ponoć pewna dziewczyna, której imienia nie znano, a która była córką kowala, umówiła się na najwyższym wzniesieniu wzgórza ze swoim chłopakiem........... była to potajemna schadzka, ponieważ ojciec dziewczyny Go nie akceptował. Ponoć, kiedy chłopak pocałował dziewczynę księżyc zaświecił bardzo jasnym blaskiem, a gwiazdy przybliżyły się do ziemi tak, że można było je chwycić w ręce.......- zorientowałem się, że strasznie blisko są siebie nasze twarze  - Ot cała historia. - odsunąłem się kawałek
- A co się stało z tą parą? – zapytała nie ukrywając swojej  ciekawości
- Od tamtego wieczoru, słuch po nich zaginął, mówi się, że świecą na niebie, jako gwiazdy każdej zakochanej parze, która też ma tam swoją potajemną schadzkę.
- Piękna historia. – skomentowała
- Tak to prawda, ale nie wiadomo jak w każdej legendzie, gdzie jest prawda, a gdzie już zmyślona historia.
-Chciałabym przeżyć taką  historię.....
-Przecież możesz.
-Z Zaynem ? - prychnęła - Do romantyków ani osób pomysłowych on nie należy. Go nawet nie stać na szczery gest.....zresztą.....- rząchnęła się  - Po co ja ci to gadam ? Pewnie i tak Cię to nie interesuje. - jedna samotna łza spłynęła po jej policzku. Nie mogłem na to patrzeć. Szybko starłem delikatnie łzę i pocałowałem jej policzek. Tak blisko jej ust........
-Możesz mi powiedzieć wszystko. - spojrzała w moje oczy. Miała takie piękne. Nigdy aż tak z bliska nie widziałem ich pięknej czekoladowej barwy.
-Czyli co.....przyjaciele ? Alkohol już ze mnie jak coś wyparował ! - podniosła ręce w geście teatralnym na co wybuchliśmy śmiechem
-Przyjaciele. - powiedzieliśmy równocześnie. Przecież się mówi. Między przyjaźnią, a miłością jest cienka linia....ok to nie tak było, ale warto mieć nadzieję prawda ?
-Co tamci chcieli ode mnie, Harry ? - spytała tak niewinnie
-Z pewnością wiesz.......
-Chwila......oni chcieli....TEGO ?! Przecież.......ci koledzy Zayna mnie zawsze lubili.
-Bo na coś liczyli. - powiedziałem, a ta oparła swoją głowę o moje ramię i patrzała w gwiazdy.
-Muszę coś z tym zrobić......
-Nie lepiej od razu zerwać ? - poderwała się i spojrzała na mnie marszcząc brwi
-Nie. Ja go kocham. Mimo wszystko jednak. Przeżyłam wiele z nim wspaniałych chwil, ale.....od początku roku coś się psuło. Zaraz po sylwestrze.
-Opowiesz mi ? - spytałem ciekawy
-Nie wiem.......
-Przyjaciele. - powiedziałem, a ta uśmiechnęła się słodko i zaczęła opowiadać patrząc przed siebie. - Było to właściwie na urodzinach Louisa. Staliśmy na zewnątrz mimo temperatury i śniegu. Lou i Zayn zabawiali się w odpalanie fajerwerków. Kiedy zaczął się pokaz, szybko do mnie podszedł, objął i ucałował w zamarznięty nos. - zaśmiała się - Pierwsza petarda wystrzeliła w powietrze, więc szybko odwrócił mnie i przytulił się do moich pleców, chowając moje dłonie w swoje na brzuchu. Wtedy przybiegła Miranda z aparatem w ręku, natomiast my wyszczerzyliśmy się jak głupki. To był ostatni wieczór należący do dobrych wspomnień. Potem rozpoczęło się piekło. Moje łzy. Nieufność. Wzrok pełen bólu i rozczarowania. Zakładanie masek w
towarzystwie przyjaciół i znajomych. Dnie bez odzywania się do siebie. Odwracałam głowę by tylko nie złapać z nim kontaktu wzrokowego, by się tylko nie rozpłakać. - łzy leciały jej ciurkiem po policzkach . - Przepraszam. - powiedziała wycierając łzy
-Nie przepraszaj. Chodź. - korzystaj Harold póki możesz. Nie rozumiem jak Zayn może nie rozumieć jaki skarb ma. Albo wie i zgrywa debila. Przytulałem ją do siebie. Zauważyłem, że jej zimno więc zciągnąłem moją bluzę i okryłem ją.
-Nie trzeba. Dziękuje. -szepnęła w moją szyję. - Więcej mi poświęcasz uwagi niż on. Gdybym była kompletnie trzeźwa z pewnością na głos bym tego nie powiedziała. - zaśmiała się, a ja razem z nią
-To co jutro razem się uczymy ?
-Pewnie. Może już lepiej wróćmy co ? - przytaknąłem jej i zaczęliśmy schodzić stąd. - Obiecasz mi coś ?
-Co chcesz. - odpowiedziałem bez wahania i objąłem ją ramieniem na co ona spojrzała na moją rękę wahając się.
-Przyjdziemy tu jeszcze kiedyś prawda ? Spodobało mi się.
-Kiedy tylko będziesz chciała.
-Jeszcze pożałujesz tego co powiedziałeś. - jej słodki śmiech rozniósł się dookoła. Chciałem słuchać tego dźwięku wieczność i pragnąłem by nigdy nie opuszczał on jej ust. Wesoło rozmawiając odprowadziłem jej pod sam jej dom.
-Too.....- zmieszałem się stojąc przed jej drzwiami przed nią
-Znów jesteś taki nieśmiały ? - jęknęła zabawnie ze śmiechem
-A jestem ?
-Nie ważne. - machnęła ręką. - To.....do zobaczenia w szkole. - pocałowała mnie w policzek i znikła za drzwiami. Dopiero trzask otrzeźwił mnie i zamknąłem moje usta. Uśmiechnąłem się do siebie jak głupek i odszedł w stronę mojej ulicy. Chyba jestem na dobrej drodze. Jak nie chłopak to przyjaciel. Zawsze mimo wszystko byłbym blisko niej, a tylko tego pragnę naprawdę.




I jak się podoba ? Mi bardzo. Aż dziwne......nawet nie wiecie jak się cieszę z takiej ilości wyświetleń i komentarzy. W  ostatnim było 9 komentarzy ! Bardzo, bardzo wam za to dziękuje i mam nadzieję, że i w tym będzie tyle. Widzieliście nagłówek ? Sama go zrobiłam i normalnie kocham go, bo nie mogę nigdy znaleźć w necie jakiegoś fajnego szablonu pasującego, a nie chce zamawiać, bo nie zawsze mi się podobają zamówione i często jest tak wiele do kolejki i w ogóle. Moglibyście go skomentować ? Czekam na komy. 
Kocham was ! 
Buziaki 
Selinka :*

wtorek, 3 czerwca 2014

Number 6


Perspektywa Brooklyn 

Bez pukania weszłam do domu mojego chłopaka. Nie wiedziałam nawet, czy serio mogę go tak nazywać już. Nie spędzaliśmy ze sobą czasu. Chyba po to jest związek, by być blisko siebie prawda ? Zayn jakoś to inaczej chyba odbiera. Weszłam do jasnego, luksusowego salonu i od razu już w holu słyszałam krzyki Zayna. Wychyliłam nieco głowę patrząc na mulata. Gadał tak głośno przez telefon. Przywołał mnie jakoś dziwnie gestem ręki, więc do niego podeszłam. Nie zaszczycił mnie ani jakimś zbytnim spojrzeniem, ani uśmiechem. Nic.
-Cześć. - powiedział chowając telefon do kieszeni i całując mnie w policzek
-Hej. - ukrywałam swój zawód jego zachowaniem i uśmiechnęłam się lekko - To w jakiej sprawie miałam wcześniej przyjść ?
-Pomożesz mi to wszystko rozstawić i w ogóle ? - spojrzałam na salon. No rzeczywiście nic nie było przygotowane, ale......chwila, chwila !
-Po to kazałeś mi przyjść ?! - podniosłam głos
-No tak.....a po co innego. ? - zrobił zdezorientowaną minę.
-Myślałam, że po prostu chcesz ze mną więcej czasu spędzić. - mruknęłam i poszłam do kuchni. Zaczęłam kłaść wszystkie przekąski i alkohole na stolikach. Zayn także się dołączył jednak robił to bez słowa.Żadnej reakcji. Tak jakbyśmy byli sobie obcymi ludźmi. Naprawdę go kochałam, ale miałam już tego dość.
-Ok..przepraszam..- było to powiedziane od niechęcenia. Przytulił mnie do siebie, jednak nie oddałam uścisku. - Co jest skarbie ?
-To nie jest szczerze. - szepnęłam pchając go w tors ręką na co odsunął się nieznacznie i oplótł swoje ramiona wokół mojej talii patrząc mi w oczy.
-Obiecałem Ci, że znajdę dla Ciebie czas na imprezie. - odparł pewnie
-Czyli twój harmonogram jest ustawiony co do minuty tak ? Oj...sekundy ! Znajdziesz dla mnie czas.....hmm......super.....pomiędzy tańczeniem z jedną laską, a drugą, czy jednak raczysz wcześniej  ? - spytałam z sarkazmem
-Daj spokój.....
-Nie nie dam ! - powiedziałam podnosząc głos i odsuwając się od niego. - Mam tego dość. Czy my w ogóle nadal jesteśmy parą ?
-No oczywiście.....- mruknął
-Nie wydaje mi się !
-Uspokój się trochę....
-Tego opanowania nauczyłam się od Ciebie ! Jakoś nigdy ty nie byłeś spokojny, to czemu ja mam być ?!
-Kocham Cię, okej ? - zatkał mi usta pocałunkiem wiedząc, że chciałam coś jeszcze dodać. Oddałam pocałunek jednak nie tego potrzebowałam. Pragnęłam obietnicy, że już będzie ze mną. Wieczność jest długa. Ostatnia szansa......


*****

Przebrałam się szybko w ciuchy, które zostawiłam, kiedyś u siostry Zayna. Była to sukienka składająca się z czarnej spódniczki i bluzki w biało-czarne paski na to skórzaną kurtkę. Dodatkowo założyłam złoty wisiorek i bransoletkę, a na nogi założyłam granatowe szpilki. Przeczesałam włosy oraz poprawiłam makijaż i zeszłam na dół, gdzie znajdowało się już pełno osób. Musiałam się nieźle przepychać pomiędzy milionem osób by tylko dotrzeć do Zayna.
-Pięknie wyglądasz. - powiedział dając mi buziaka
-Dziękuje. - uśmiechnęłam się delikatnie, kiedy podeszli do nas Lou, Eleonor, Niall, Miranda, Max. Pogrążyliśmy się w miłej rozmowie popijając drinki. Ja jednak wciąż szukałam wzrokiem Harrego. Nie wiem czemu. Był po prostu świetnym gościem....tak tyle ! W końcu nawet nie wiem, kiedy Zayn zaciągnął mnie na parkiet do jakiejś wolnej piosenki.
-Co ? - spytałam zdezorientowana, kiedy ten objął mnie w talii i kołysał się lekko do wolniejszej muzyki. Alkohol chyba odebrał już mi mózg. Objął mnie mocno przytulając do siebie.
-Nie chcesz się poprzytulać do swojego chłopaka ? - zaśmiałam się i złapałam jego ramienia wtulając twarz w jego klatkę piersiową zaciągając się zapachem jego mocnych perfum. Powoli kołysaliśmy się w miejscu, w rytm muzyki.
-Chce....tylko.....
-Tylko co ? - szepnął do mojego ucha
-To nie w twoim stylu. - powiedziałam niemal niesłyszalnie. Nie był właściwie od bardzo długiego czasu czuły. Czyżby coś się zmieniło ? Przytulał mnie do siebie czule. Rozglądałam się kątem oka po parkiecie. Było tu nawet dużo par. Pora była niezła. Każdy chyba tylko odpoczywał opierając się o swoją drugą połówkę, by potem móc wypić jeszcze więcej i bawić się jeszcze dłużej.
-Może jeszcze mnie aż tak nie znasz co kochanie ? - czasami zastanawiałam się czy on zna moje imię. Serio. Wiem, że to absurd, ale tyle razy gadał do mnie wyłącznie skarbie, kochanie, słońce, aniele. Wiem, że to słodkie, ale jednak co za dużo to też niezdrowo. Nagle poczułam jak dziwnie mój chłopak zesztywniał. Spojrzałam na jego twarz, po czym zwróciłam twarz w tym kierunku co on. Kiwał do niego jakiś czarnowłosy chłopak.  - Muszę iść. - powiedział nie patrząc na mnie i odszedł zostawiając mnie w tym samym miejscu pomiędzy tymi wszystkimi parami. Spojrzałam na jego oddalającą się sylwetkę z niedowierzaniem, kiedy zaczęła grać szybsza muzyka. Zaczęłam schodzić stamtąd. No i powrócił Zayn.
Wszystko jest niby dobrze, przynajmniej czasami, przechodzimy przez kryzys ?  Uda nam się albo i nie, ale w głębi duszy mam nadzieję, że przeżyjemy. On komplikuje, utrudnia i frustruje. Napiłam się z paru drinków patrząc na Mirandę i Nialla. Byli taką słodką parą i okazywali sobie to. Czemu ja tak nie mogłam trafić ? Czemu Zayn musiał się tak zmienić ? Wyszłam na dwór nie zaszczycając nikogo chociażby spojrzeniem. Po drodze zabrałam z kuchni Zayna paczkę fajek i zapalniczkę. Jego towarzystwo robi swoje. Usiadłam na chodniku przed domem i odpaliłam jednego zaciągając się nim. Czułam minimalną ulgę. Za małą. Tak czy inaczej. Chciało mi się płakać. Wiedziałam jednak, że będę musiała wrócić tam do środka. Przeklęte życie. Byłam już nieźle wstawiona. Kiedy ktoś dosiadł się do mnie nawet na początku nie zwróciłam nie niego uwagi. Dopóki nie zaczął się do mnie coraz bardziej przysuwać.
Zamazanym wzrokiem skojarzyłam Tylera z klasy wyżej. Zamazany był jeszcze brzydszy.
-Ale ty jesteś brzydki.....- powiedziałam niezbyt wyraźnie widząc też, że i on jest nieźle wstawiony. Wyrzuciłam gdzieś w bok peta.
-A ty pijana.
-Ale ja wytrzeźwieje. - powiedziałam sprytnie
-Wchodzisz do środka, maleńka ? - zpiorunowałam go wzrokiem za to maleńka i wstałam jednak ktoś jakby spod ziemi wyrósł za mną.
-A gdzie to się wybierasz, skarbie ? Dziewczyna Malika co ? - spytał blondyn z chytrym uśmiechem
-A bo co !? - warknęłam, a ci się zdziwili na mój ton głosu
-Nie boisz się nas ?
-Mam się bać jakiś idiotów o rok starszych ? Nie dziękuje. - jeden prawie przywalił mi w twarz jednak ktoś zacisnął swoją dłoń na jego wykręcając jego rękę.
-My już wam podziekujemy. - powiedział.....Harry ? Odwróciłam się w jego stronę, a ten mrugnął do mnie okiem i złapał za rękę ciągnąc w ciemną uliczkę
-Gdzie ty mnie ciągniesz ?! - szpilki utrudniały mi trochę szybkie chodzenie
-Tam, gdzie będziesz w  miarę choć dziś bezpieczna.......



***********************************

I JAK SIĘ PODOBA ?
Naprawdę bardzo mile mnie zaskoczyliście. 
8 komentarzy pod rozdziałem 5 ! 
Oczywiście wiem, że dwa jak nie trzy są od jakiejś jednej osoby, ale i tak bardzo dziękuje. 
Komentarze są cudowne i każdy z nich wywołał u mnie wielki uśmiech. 
Rozdział miał się ukazać.....znaczy miałam go napisać w niedzielę i dodać tak niedziela/poniedziałek, ale odłożyłam naukę z fizyki i historii i pisałam. No mam jeszcze godzinę trzeźwego myślenia do nauki. I tak będzie ściąga i będzie 3 ;) No to mam nadzieję, że się podoba i pojawi się tyle samo komentarzy albo i więcej ! 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :* 

niedziela, 1 czerwca 2014

Number 5


Perspektywa Brooklyn 

Zdziwiłam się widząc przed sobą lokowatego.
-Brooklyn ?! - niemal pisnął spadając z łóżka na co wybuchłam śmiechem, a ten szybko się podniósł na nogi
-Ty tu mieszkasz ?! - spytałam
-Ty tu pracujesz ?! - zdziwił się patrząc na mój idiotyczny fartuszek
-Od dzisiaj. Wspaniała chata. Więc......
-Więc.....- bawił się swoimi palcami
-To mogę tu posprzątać ?
-Po co ? - spojrzał na mnie swoimi zielonymi patrzałkami
-Bo chce zarobić  - zabrzmiało to raczej jak pytanie - To moja praca, Harry.
-Daj spokój. Sam to zrobię, a ty siadaj. - powiedział pokazując na swoje łóżko
-Może lepiej nie, bo tamten łysol wyglądał już na nieźle wkurzonego. - sciągnęłam czarny fartuszek i rzuciłam go na odkurzacz. Rozglądnęłam się po jasnym pomieszczeniu. Ściany były pomalowane na niebieski kolor, a znajdowały się na nich moich ulubionych zespołów takich jak Paramore. Pokój był ogromny i mieścił dwie wielkie szafy, biurko, olbrzymie wyglądające już na bardzo wygodne łóżko, komodę, stolik z telewizorem i xboxem oraz parę puf z różnymi napisami. Po jednej stronie mieściły się drzwi na balkon i jedno okno.
-Dużo wydaliście na tą chatę ? - spytałam biorąc w palce zwisający z jednej z szafek brylancik na sznurku.
-To nieważne. Pieniądze nie dają wszystkiego. - powiedział podchodząc do mnie i stając za mną.
-Ten mężczyzna to był twój ojciec ? - spytałam wprost
-Ten łysy ? Nie. Skąd. Bllee.....Nie chciałbym, bo w końcu i moje by mi wypadły. - parsknęłam wraz z nim śmiechem
-Dużo osób tu pracuje ?
-Bardzo.
-Twój dom wygląda jak pałac. - rzekłam patrząc przez okno na wielkim kolorowy ogród.
-Wolałbym tego wszystkiego nie mieć. Serio. - odwróciłam się do niego uśmiechając szczerze. Zaimponował mi. Wiele osób chciało by mieć jeszcze więcej, a on nie. - Staram się z tego wszystkiego nie korzystać. Chce sam na wszystko sobie zapracować.
-Wow...- szepnęłam pod nosem
-Co ? - uśmiechnął się odkrywając swoje słodkie dołeczki
-No nikt normalny by tak nie powiedział. - zaśmiałam się .
-Twierdzisz, że jestem głupi ?- podniósł jedną brew
-Nieeee.....ja twierdzę, że jesteś oryginalny. - zagryzłam wargę. Czy to był flirt ? Nie. Ja mam chłopaka. To tylko mój kolega u którego zamiast pracować, gadam z nim. Uśmiechnął się słodko i odszedł parę kroków z opuszczoną głową. Niezbyt to zrozumiałam. Spojrzałam na jedną komodę do której podszedł i mignęło mi tam znajome zdjęcie.........moje........-Harry ? - odwrócił się w moją stronę chowając ramkę do szuflady
-Tak ?
-Mogę to zobaczyć ? - podeszłam bliżej do niego i wyciągnęłam przed siebie dłoń -Nie wiem może coś mi się wydaje, albo coś, ale.......- plątałam się w tym co mówię - Chce to zobaczyć.
-Lepiej nie.
-Proszę. - nalegałam łapiąc go za rękę. Patrzał to na moją dłoń, którą trzymałam na jego nadgarstku to na mnie. Tak jakby walczył ze sobą jego mimika twarzy zmieniała się co jakiś czas. Westchnął ciężko pod nosem. Usta zacisnęłam w cienką linię nie wiedząc co zrobić, jeśli serio tam znajdowało się moje zdjęcie. Te wszystkie jego spojrzenia od paru lat, to jego nieśmiałe zachowanie.......W końcu wyjął fotografię z ręki i ją mi podał odwróconą do góry nogami. Zakrył twarz dłońmi i oparł się plecami i o wysoką komodę. Odwróciłam fotografię i moją twarz rozjaśnił wielki uśmiech. Byłam na tym zdjęciu z Harrym i oczywiście Zaynem. Kiedy one zostało zrobione ?!
-To słodkie...- powiedziałam na głos, a ten na mnie spojrzał - Kiedy ono było robione ? Nie pamiętam tego.
-Chyba nikt nie pamięta. Byliśmy nieźle wstawieni. Po jednej z imprez. Dawno. - powiedział uśmiechając się lekko - Nie myślisz, że jestem idiotą ?
-Co ?! - spojrzałam na niego szybko nie wiedząc o czym mówi - Nie. Skąd ! To tylko zdjęcie. I coś tam pamiętałam, ale mignęła mi tylko moje zdjęcie. Nie wiem, może miałam zwidy. Świrujeeee......
-Eee....tak. - zrobił dziwną minę na co spojrzałam na niego uważnie
-Nie musiałeś tego ukrywać. - pokręciłam głową siadając na miękkim łóżku.
-GDZIE ONA JEST ?! NO GDZIE !!! - usłyszałam wrzask tamtej kobiety i odwróciłam się w stronę drzwi. Otworzyła ona spokojnie drzwi, jednak była wkurzona i to porządnie. - Do roboty, a nie wylegujesz się !
-Spokojnie Megan. - powiedział Harry - Ona to moja koleżanka. Nie będzie u mnie sprzątać.
-To jej praca ! - niemal krzyknęła, a ja wstałam
-A ja mogę cię zwolnić z twojej. - powiedział hardo na co aż na niego spojrzałam
-Zwolnić mnie może wyłącznie pan Styles. - powiedziała podpierając się pod bok
-Jakbyś nie zauważyła też jestem " pan Styles ". Wyjdź. - powiedział, a ta zabierając moje rzeczy wyszła. Usiadłam na łóżku chowając twarz w dłonie.
-Zwolni mnie....zwolni mnie....zwolni mnie....- szeptałam, a ten uklęknął obok mnie i złapał moje dłonie odciągając je od mojej twarzy
-Nie zwolni, a może......mam pomysł. - jego oczy się zaświeciły
-Jaki ?
-Pomożemy sobie nawzajem w nauce i za to dostaniesz kasę. Nie będziesz marnowała tych rączek na sprzątanie. - połaskotał mnie po wierzchu dłoni na co zachichotałam, a ten uśmiechnął się szeroko - To jak ?
-Nie wiem, Harry.....w końcu nie mogę wyciągać od Ciebie za nic kasy....
-Przecież mówię, że to nie jest za nic. - przerwał mi - No zgódź się. Proszę.
-Okej. - usłyszałam dźwięk smsa, więc wyciągnęłam telefon z mojej kieszeni
  " Możesz przyjść teraz, skarbie ?
                                       Zayn "
" No dobrze... "
Odpisałam i spojrzałam na Harrego, który znacznie posmutniał lecz próbował to ukryć.
-Idziesz ze mną teraz do Zayna ? - spytałam uśmiechając się
-Lepiej nie. Dojdę potem. - powiedział, kiedy ja chowałam swój telefon do kieszeni. Kiedy byłam już obok drzwi kładąc rękę na klamce cofnęłam się i podeszłam do niego. Patrzał na mnie uważnie swoimi ślicznymi oczami.
-Dziękuje. - przytuliłam go, a ten z ochotę lecz lekko oszołomiony oddał uścisk. Oderwałam się od niego i wyszłam na dół. Po cichu by nie zobaczyć znów tego faceta otworzyłam główne drzwi i wyszłam z posiadłości. Pobiegłam parę kroków aż do bramy. Odwróciłam się patrząc jeszcze raz na to wszystko. W jednym z okiem zobaczyłam Harrego. Pomachałam mu z uśmiechem na co mi szybko odpowiedział i zaczęłam iść żwawym krokiem do domu Zayna. To było takie dziwne uczucie. On był dla mnie jak ktoś obcy, ale jednocześnie bardzo dobrze go znałam. Pierwszy raz czułam coś innego. Nie wiedziałam jak to nazwać. Poświęcił mi on więcej uwagi niż Zayn przez naprawdę długi czas. On to zrobił szczerze. Tak myślę.....



*******



No hej, hej !
I jak się podoba ?
Rozdział właściwie w całości pisany z perspektywy Brooklyn.
Mam nadzieję, że się podoba i bardzo, bardzo wam dziękuje za komentarze.
Mam nadzieję, że będzie w tym rozdziale tyle samo ich jak w poprzednim albo i więcej.
Czekam na komy.
Buziaki
Selinka :*