niedziela, 1 czerwca 2014

Number 5


Perspektywa Brooklyn 

Zdziwiłam się widząc przed sobą lokowatego.
-Brooklyn ?! - niemal pisnął spadając z łóżka na co wybuchłam śmiechem, a ten szybko się podniósł na nogi
-Ty tu mieszkasz ?! - spytałam
-Ty tu pracujesz ?! - zdziwił się patrząc na mój idiotyczny fartuszek
-Od dzisiaj. Wspaniała chata. Więc......
-Więc.....- bawił się swoimi palcami
-To mogę tu posprzątać ?
-Po co ? - spojrzał na mnie swoimi zielonymi patrzałkami
-Bo chce zarobić  - zabrzmiało to raczej jak pytanie - To moja praca, Harry.
-Daj spokój. Sam to zrobię, a ty siadaj. - powiedział pokazując na swoje łóżko
-Może lepiej nie, bo tamten łysol wyglądał już na nieźle wkurzonego. - sciągnęłam czarny fartuszek i rzuciłam go na odkurzacz. Rozglądnęłam się po jasnym pomieszczeniu. Ściany były pomalowane na niebieski kolor, a znajdowały się na nich moich ulubionych zespołów takich jak Paramore. Pokój był ogromny i mieścił dwie wielkie szafy, biurko, olbrzymie wyglądające już na bardzo wygodne łóżko, komodę, stolik z telewizorem i xboxem oraz parę puf z różnymi napisami. Po jednej stronie mieściły się drzwi na balkon i jedno okno.
-Dużo wydaliście na tą chatę ? - spytałam biorąc w palce zwisający z jednej z szafek brylancik na sznurku.
-To nieważne. Pieniądze nie dają wszystkiego. - powiedział podchodząc do mnie i stając za mną.
-Ten mężczyzna to był twój ojciec ? - spytałam wprost
-Ten łysy ? Nie. Skąd. Bllee.....Nie chciałbym, bo w końcu i moje by mi wypadły. - parsknęłam wraz z nim śmiechem
-Dużo osób tu pracuje ?
-Bardzo.
-Twój dom wygląda jak pałac. - rzekłam patrząc przez okno na wielkim kolorowy ogród.
-Wolałbym tego wszystkiego nie mieć. Serio. - odwróciłam się do niego uśmiechając szczerze. Zaimponował mi. Wiele osób chciało by mieć jeszcze więcej, a on nie. - Staram się z tego wszystkiego nie korzystać. Chce sam na wszystko sobie zapracować.
-Wow...- szepnęłam pod nosem
-Co ? - uśmiechnął się odkrywając swoje słodkie dołeczki
-No nikt normalny by tak nie powiedział. - zaśmiałam się .
-Twierdzisz, że jestem głupi ?- podniósł jedną brew
-Nieeee.....ja twierdzę, że jesteś oryginalny. - zagryzłam wargę. Czy to był flirt ? Nie. Ja mam chłopaka. To tylko mój kolega u którego zamiast pracować, gadam z nim. Uśmiechnął się słodko i odszedł parę kroków z opuszczoną głową. Niezbyt to zrozumiałam. Spojrzałam na jedną komodę do której podszedł i mignęło mi tam znajome zdjęcie.........moje........-Harry ? - odwrócił się w moją stronę chowając ramkę do szuflady
-Tak ?
-Mogę to zobaczyć ? - podeszłam bliżej do niego i wyciągnęłam przed siebie dłoń -Nie wiem może coś mi się wydaje, albo coś, ale.......- plątałam się w tym co mówię - Chce to zobaczyć.
-Lepiej nie.
-Proszę. - nalegałam łapiąc go za rękę. Patrzał to na moją dłoń, którą trzymałam na jego nadgarstku to na mnie. Tak jakby walczył ze sobą jego mimika twarzy zmieniała się co jakiś czas. Westchnął ciężko pod nosem. Usta zacisnęłam w cienką linię nie wiedząc co zrobić, jeśli serio tam znajdowało się moje zdjęcie. Te wszystkie jego spojrzenia od paru lat, to jego nieśmiałe zachowanie.......W końcu wyjął fotografię z ręki i ją mi podał odwróconą do góry nogami. Zakrył twarz dłońmi i oparł się plecami i o wysoką komodę. Odwróciłam fotografię i moją twarz rozjaśnił wielki uśmiech. Byłam na tym zdjęciu z Harrym i oczywiście Zaynem. Kiedy one zostało zrobione ?!
-To słodkie...- powiedziałam na głos, a ten na mnie spojrzał - Kiedy ono było robione ? Nie pamiętam tego.
-Chyba nikt nie pamięta. Byliśmy nieźle wstawieni. Po jednej z imprez. Dawno. - powiedział uśmiechając się lekko - Nie myślisz, że jestem idiotą ?
-Co ?! - spojrzałam na niego szybko nie wiedząc o czym mówi - Nie. Skąd ! To tylko zdjęcie. I coś tam pamiętałam, ale mignęła mi tylko moje zdjęcie. Nie wiem, może miałam zwidy. Świrujeeee......
-Eee....tak. - zrobił dziwną minę na co spojrzałam na niego uważnie
-Nie musiałeś tego ukrywać. - pokręciłam głową siadając na miękkim łóżku.
-GDZIE ONA JEST ?! NO GDZIE !!! - usłyszałam wrzask tamtej kobiety i odwróciłam się w stronę drzwi. Otworzyła ona spokojnie drzwi, jednak była wkurzona i to porządnie. - Do roboty, a nie wylegujesz się !
-Spokojnie Megan. - powiedział Harry - Ona to moja koleżanka. Nie będzie u mnie sprzątać.
-To jej praca ! - niemal krzyknęła, a ja wstałam
-A ja mogę cię zwolnić z twojej. - powiedział hardo na co aż na niego spojrzałam
-Zwolnić mnie może wyłącznie pan Styles. - powiedziała podpierając się pod bok
-Jakbyś nie zauważyła też jestem " pan Styles ". Wyjdź. - powiedział, a ta zabierając moje rzeczy wyszła. Usiadłam na łóżku chowając twarz w dłonie.
-Zwolni mnie....zwolni mnie....zwolni mnie....- szeptałam, a ten uklęknął obok mnie i złapał moje dłonie odciągając je od mojej twarzy
-Nie zwolni, a może......mam pomysł. - jego oczy się zaświeciły
-Jaki ?
-Pomożemy sobie nawzajem w nauce i za to dostaniesz kasę. Nie będziesz marnowała tych rączek na sprzątanie. - połaskotał mnie po wierzchu dłoni na co zachichotałam, a ten uśmiechnął się szeroko - To jak ?
-Nie wiem, Harry.....w końcu nie mogę wyciągać od Ciebie za nic kasy....
-Przecież mówię, że to nie jest za nic. - przerwał mi - No zgódź się. Proszę.
-Okej. - usłyszałam dźwięk smsa, więc wyciągnęłam telefon z mojej kieszeni
  " Możesz przyjść teraz, skarbie ?
                                       Zayn "
" No dobrze... "
Odpisałam i spojrzałam na Harrego, który znacznie posmutniał lecz próbował to ukryć.
-Idziesz ze mną teraz do Zayna ? - spytałam uśmiechając się
-Lepiej nie. Dojdę potem. - powiedział, kiedy ja chowałam swój telefon do kieszeni. Kiedy byłam już obok drzwi kładąc rękę na klamce cofnęłam się i podeszłam do niego. Patrzał na mnie uważnie swoimi ślicznymi oczami.
-Dziękuje. - przytuliłam go, a ten z ochotę lecz lekko oszołomiony oddał uścisk. Oderwałam się od niego i wyszłam na dół. Po cichu by nie zobaczyć znów tego faceta otworzyłam główne drzwi i wyszłam z posiadłości. Pobiegłam parę kroków aż do bramy. Odwróciłam się patrząc jeszcze raz na to wszystko. W jednym z okiem zobaczyłam Harrego. Pomachałam mu z uśmiechem na co mi szybko odpowiedział i zaczęłam iść żwawym krokiem do domu Zayna. To było takie dziwne uczucie. On był dla mnie jak ktoś obcy, ale jednocześnie bardzo dobrze go znałam. Pierwszy raz czułam coś innego. Nie wiedziałam jak to nazwać. Poświęcił mi on więcej uwagi niż Zayn przez naprawdę długi czas. On to zrobił szczerze. Tak myślę.....



*******



No hej, hej !
I jak się podoba ?
Rozdział właściwie w całości pisany z perspektywy Brooklyn.
Mam nadzieję, że się podoba i bardzo, bardzo wam dziękuje za komentarze.
Mam nadzieję, że będzie w tym rozdziale tyle samo ich jak w poprzednim albo i więcej.
Czekam na komy.
Buziaki
Selinka :*



10 komentarzy:

  1. Rozdział jest naprawde świetny. ! Bardzo sie ciesze ze go dzis dodalas !!:DD Bardzo poprawił mi humor .;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ! No zeby tylko jak najwiecej takich opowiadan :DD Fabułe masz świetną.. ! Az nie moge sie doczekac nastepnych rozdziałów !! Kochaam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieziemski :D Od dzis codziennie sprawdzam czy dodalas kochana !:D haha
    -Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny nie mg się doczekać next ★★★★★★★★★

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz dalej jesteś naprawdę niesamowita. Blagam next <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny. Harry + Brooklyn = ♡

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW... To jest ZAJEBISTE!!
    Harry i Brooklyn aww ;33 Oni są słodcy <33
    Nie wiem co jeszcze napisać, rozdział jest po prostu cudny !!
    Weny Ci życzę i do nn :**

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa !!! Słodziak Harry !<3 kocham go .! I wreszcie jakis (troche krotki ale nie nazekam ) moment Broorry !xd <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam, że nie skomentowałam wcześniej, ale naprawdę nie miałam czasu czytać żadnych blogów ostatnio :cc
    Rozdział jest naprawdę świetny i bardzo mi się podoba :*
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Awwwww.... no słooodko
    Brook ogarnij dupe i bądź z nim!
    On jest o 100000 razy lepszy!
    Buziaki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń