sobota, 26 lipca 2014

Number 12

Ważna notka pod rozdziałem ! 


P.O.V. Brooklyn 

Przez całą noc myślałam nad tym, co mówił Harry. Przed tym jak wszedł Zayn prawie się pocałowaliśmy. Chciałam tego. Przecież nie protestowałam. Do szkoły nie poszłam. Zaspałam. Byłam spóźniona o 4 godziny lekcyjne, a gdybym pobiegła do szkoły byłoby już po 5. Nie opłacało mi się. Ubrałam czarne rurki, białą bluzkę i moje czarne botki. Uczesałam się oraz lekko umalowałam i zeszłam od razu do restauracji.
-A ty nie w szkole ? - zdziwił się tata
-Zaspałam, nie opłacało mi się iść. Pomóc ? -spytałam wyciągając ręce po tace.
-Posprzątaj w takim razie wolne stoliki. - zniknął za drzwiami, a ja biorąc ścierkę podążyłam do stolików i zaczęłam je przecierać i wyrzucać różne ogryski i inne znajdujące się na  nich rzeczy. Tak to była chyba moja kara pomyślałam myjąc ręce. Usiadłam przed kasą. Znudzona wyciągnęłam spod lady magazyn i bezmyślnie wpatrując się w obrazki zaczęłam przewracać strony. Poczułam czyjąś obecność nad sobą.
-Witam w Stacji Gonzales najlepszej restauracji w Londynie. W czym mogę pomóc ? - spytałam nie odwracając wzroku od kartek.
-Możesz pomóc jak poświęcisz swojej przyjaciółce trochę uwagi ! - usłyszałam głos Mirandy. Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się w jej stronę niedowierzająco.
-Cześć. - uściskałam ją.
-No hej, hej. Czemu cię nie było w szkole ?
-A ty nie powinnaś być w niej nadal ? - spytałam, a ta usiadła na stołku barowym.
-Hmm.........jak nie odbierasz telefonu, nie odzywasz się to wolę sprawdzić czy nic ci się nie stało. - uśmiechnęła się kpiąco
-Też cię kocham. - powiedziałam z szerokim uśmiechem.
-To co robiłaś wczoraj ? - odpowiedziałam jej wszystko od " nauki " z Harrym po wejście Zayna i jego wspaniałe wyznanie. - Co za cham ! Ja się z nim policzę zobaczysz....- gadała z prędkością karabinu maszynowego

-Miranda, skarbie spokojnie. - złapałam ją ze śmiechem za rękę, a ta spojrzała na mnie zdezorientowana -Nie trzeba.. Naprawdę. Przynajmniej wiem, co o mnie myśli, a więc.......może choć trochę łatwiej mi będzie z nim.....zerwać.
-No właśnie.....ZERWAĆ ?! TAK SIĘ CIESZĘ ! - przytuliła mnie tak mocno, że nie miałam siły oddychać. - Znaczy smucę.......znaczy cieszę, bo będziesz mogła być z Harrym !
-On jest tylko moim PRZYJACIELEM.
-Od tego się zaczyna. - mrugnęła mi okiem. Walnęłam ją w ramię. - Ał !
-To cię nie bolało !
-Ale sama mówiłaś, że prawie się pocałowaliście....
-Ale to.......- nie wiedziałam jak się wytłumaczyć.
-Podoba Ci się  ? - spytała prosto z mostu
-Mhm......
-Nie ma odpowiedzi " Mhm ".
-Cholernie. - zacisnęłam zęby. - Jest czuły, opiekuńczy, romantyczny, zabawny, przystojny, pociągający.....mam wymieniać dalej ?
-Nareszcie cię wzięło ! Koniec z Zaynem ! Dziś idziemy na imprezkęęęę ! - zatańcz
yła swój śmieszny taniec zwycięstwa na co buchnęłam śmiechem i dołączyłam się do niej.
-A wy co takie wesołe ? - Niall objął Demi od tyłu ramionami
-A co nie można ? - spytała go i cmoknęła w usta.
-Jesteście tacy słodcy. - wydęłam wargę . - Ty też poszedłeś na wagary ?
-Nie tylko ja. - powiedział wskazując na drzwi przez które wchodził już Louis, Liam i Harry.
-Jesteście niemożliwi. - pokręciłam głową i od razu widząc jak Harry nisko trzyma głowę rozglądając się po restauracji podeszłam do niego od tyłu. Lou i Liam odsunęli się, a ja się rozpędziłam i wskoczyłam na jego plecy. W efekcie spadliśmy na podłogę. Dobrze, że prawie nie było klientów. - Cześć. - powiedziałam radośnie i sturlawszy się na podłogę obok niego.
-Cześć. - od razu uśmiechnął się szeroko
-Ty mówisz, że my jesteśmy słodcy, a wy nie widzieliście siebie jak to wspaniale wyglądało. - powiedziała Miranda. Zaśmialiśmy się i złączyłam nasze palce ze sobą idąc za ladę. Usiedliśmy wszyscy razem po dwóch stronach i zaczęliśmy rozmawiać.
-To co idziemy do klubu ?
-O tak wczesnej porze ? - zdziwiłam się.
-Bawić się można całą noc i nie tylko Brooklynku.- powiedział Louis za co zmarszczyłam nos. Wszyscy szczęśliwi z wielkimi uśmiechami tak jak staliśmy w zwykłych ciuchach poszliśmy do klubu nie zawracając sobie niczym głowy.  Usiedliśmy na piętrze w jednej z wolnych lorzy i powoli piliśmy swoje drinki.
-Jak dobrze mieć swoje wtyki. - zaśmiał się Lou
-Pod warunkiem, że kiedyś nas nie przyłapią. - powiedział Liam
-Przyłapią jak już będziemy pełnoletni i będziemy mogli legalnie. Wtedy to już nie będzie się liczyło. - machnęłam ręką. Z każdą puszczaną piosenką i każdą minutą śmialiśmy się jeszcze bardziej. Każdy żartował, rozmawiał energetycznie tak jak nigdy. Nawet nie wiem, kiedy ramię Harrego objęło moje. Wtuliłam się lekko w niego na co potarł moje ramię.
- Jaka jest ulubiona pozycja kobiet ? - spytał Lou na co każdy spojrzał na niego oniemiały. Tylko ja się odezwałam wyrwana z szoku przez jego nagłe i dziwne pytanie.
-Kobieta z przodu, lekko pochylona, wybiera sobie pierścionek z brylantem. Facet stoi z tyłu, wyjmuje portfel. - wszyscy buchnęli śmiechem. Louis siedział jakby został sparaliżowany. Upiłam trochę mojego słodkiego drinku chichocząc pod nosem.
-Kto przyniesie więcej ? - krzyknął Niall jakbyśmy go nie słyszeli.
-Ja mogę. - wstałam.
-Ja też. - uśmiechnął się szeroko w moją stronę Harry. Zeszliśmy razem na dół, gdzie on od razu zamówił dla nas wszystkich drinki. Rozejrzałam się po klubie, kiedy po drugiej stronie baru zauważyłam Zayna. Na jego kolanach okrakiem siedziała jakaś dziwka, która jedną z rąk miała pod jego koszulą,  a drugą trzymała jego policzek. Co chwilę się całowali. Patrzałam na to oniemiała ze łzami w oczach. Przecież.....ja go nadal.......kochałam. Może już mniej, ale i tak....
-Co jest ? - Harry spojrzał na mnie z troską. Kiwnęłam głową nie mogąc wydusić z siebie ani słowa na Zayna.  Przytulił mnie do siebie jednak ja wciąż na nich patrzałam.
-Nie zostawię tego tak. - powiedziałam odrywając się od niego. Szłam dość wolnym krokiem w stronę Zayna i wyciągnęłam telefon. Wyciągnął niechętnie telefon odrywając się od tej suki i odebrał, a ta całowała go po szyi.
-Cześć kochanie co robisz? - spytałam patrząc na to.
- Nic specjalnego. Jestem strasznie zmęczony i chyba zaraz się zdrzemnę, a Ty skarbie ?
- Stoję za Tobą w tym pieprzonym klubie.  - podeszłam parę kroków bliżej. Odwrócił się szybko w moja stronę tak, że o mało co nie spadł z tego krzesła. Wściekła do granic możliwości odciągnęłam od niego tą dziwkę i wymierzyłam mu siarczystego policzka po czym z całej siły walnęłam go w kroczę.
-  Dlaczego  ? - wyszeptałam ze łzami w oczach - Zadowolony jesteś z siebie ?!  - warknęłam po chwili.
-Daj mi to wyjaśnić !
-Nie ma co wyjaśniać dupku popieprzony ! Nienawidzę Cię ! Nie chce cię nigdy więcej widzieć ! To koniec !  - skwasiłam mu nos i szybko wyleciałam z klubu zalana łzami.
-Brooklyn ! Brooks ! - usłyszałam za sobą głos Harrego. Usiadłam na jednej z ławek i wytarłam szybko łzy, jednak one uporczywie dalej spływały czy tego chciałam czy nie.
-Tak strasznie mi przykro. On jest dupkiem i tyle. Nie wie do traci.
-Harry.....- wtuliłam się w niego mocno. Głaskał mnie po plecach mrucząc jakieś słowa niby pocieszające. Tak naprawdę nie pocieszały mnie, ale miło było słyszeć jego troskę w głosie, że może mu chociaż na mnie zależy.
- Przepraszam, że się tak rozkleiłam, ale ja myślałam, że on mnie kocha......przynajmniej kochał - ścierałam pośpiesznie łzy.
- Brooklyn nie płacz, nie warto. Znam pewną osobę, która chce abyś została w jej ramionach choć na chwilę.
- Kto to ? - spytała zdziwiona
- Ta osoba... Ona siedzi przy Tobie - dokończył  patrząc prosto w moje oczy.
-Harry jak dla mnie to.....chyba za wcześnie na ......
-Wiem. Ale chce byś wiedziała, że coś do Ciebie czuję i to jest silne. Mogę czekać, ale proszę nie daj mi czekać całej wieczności. Jak na razie.......przyjaciele. - powiedział uśmiechając się szeroko ukazując swoje słodkie dołeczki.
-Przyjaciele. - zaśmiałam się przez łzy. - Naprawdę Harry ja......- spojrzał na mnie wyczekująco - .....też do Ciebie coś czuję. - powiedziałam zawstydzona i spuściłam głowę w dół.  Poczułam jego ciepłe, miękkie usta na moim policzku.
-Nic na siłę. Ja poczekam. Na ciebie.......zawsze.




I jak się podoba ? Jak ja kocham tego bloga ! Wyjeżdżam teraz na jedną kolonię na której na pewno nie będzie internetu więc nie będzie  nn. Potem niemal natychmiast wyjeżdżam na kolejną i nie wiem, czy tam będzie wifi albo choć czas wolny, by coś napisać jednak na tej blog napiszę coś w pierwszej kolejności. Mam nadzieję, że mi się uda. Tak czy inaczej NN będzie jak mi się uda albo w sierpniu na kolonii, albo dopiero we wrześniu, gdy wrócę. 
Zobaczymy. Mam nadzieję, że żadnego z was nie stracę przez tą taką jakby przerwę z rozdziałami. Naprawdę wszystkim bardzo, bardzo dziękuję za to, że jesteście.....i w ogóle tym co też komentują. Kocham Was. Dziękuje. 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*


środa, 16 lipca 2014

Number 11

P.O.V. Zayn 


-Alex, nie taka była umowa...- warknęłem chodząc w kółko po garażu.- Nie mogę ryzykować. Lada chwila media się o nas dowiedzą i czeka nas parę lat więzienia.
- Spokojna głowa, stary...- podszedł do mnie i mocno chwycił za ramiona.- To będzie naprawdę twój ostatni wyścig. Przysięgam. Nie prosiłbym cię o to, gdyby nie było do zgarnięcia dużej sumy pieniędzy.
-Ile?- zapytałem patrząc prosto w jego ciemne oczy i odpychając go od siebie.
- Prawie sto patoli- szepnął, a ja mimowolnie się zachwiałam. Takie stawki zdarzają się raz na kilka lat. Najczęściej są wtedy, kiedy ściga się ktoś ważny.- Zrozum, jesteś najlepszy...
Spieprzyłem już i tak aż tyle w swoim życiu.....
- Nie, Alex- odezwałem się.- Nawet nie mam się czym ścigać. - wzruszyłem ramionami spoglądając na mój rozbity samochód. Cholera... szkoda lubiłem to auto. Teraz przepierdoliłem całą kasę i trzymam się dna. Genialnie Malik !
- Zastanów się Zayn...- szepnął .-  Wyścig odbędzie się w piątek.
  Pokiwałam głową na znak, ze zrozumiałem i oparłem się o moje zniszczone auto.
- Co mam z nim zrobić?- westchnąłem głośno
-Odholuje go...- zaoferował się , a po chwili wybiegł z garażu. Oparłem się o maskę, albo o coś co wyglądało jak maska i zamknąłem oczy. Nie była mi na rękę jego propozycja, ale kasa się przyda. Czuję już jak bardzo fiksuje przez brak narkotyków w moich żyłach od paru dobrych godzin. Nie mogę odpuścić takiej szansy.
-Ja pierdole.....- szepnąłem cicho i wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni moich spodni. Odblokowałem go i spojrzałem na zdjęcie znajdujące się na wyświetlaczu. Przetarłem zmęczoną twarz ręką i wybrałem numer do Harrego. Nie myślałem, że tak nisko się zniżę, że będę musiał do tego frajera wydzwaniać. Jeden sygnał, drugi.....
-Cześć tu.....
-Harry....
-Harry Styles niestety nie mogę odebrać. Zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału, a na pewno oddzwonię.  Rozłączyłem się szybko wkurzony tym. Tak może powinienem zadzwonić do Brooklyn. Nie wiem czemu z nią jeszcze nie zerwałem. Jest jedną z najładniejszych dziewczyn w tym mieście.......może dlatego. Kiedyś coś do niej czułem, ale teraz ? Nie mam pojęcia. Więcej czasu poświęcam dragom niż jej, a ona nawet nie chce pójść ze mną do łóżka. Wygląda niewinnie, ale żar w niej płonie. Nie chce chyba tego kończyć. Nie dopuszczam do siebie myśli, że jakiś skurwiel może na niej łapę położyć. Ona jest tylko moja czy tego chce czy nie. Nic przecież ona nie widzi jak ją zdradzam. I dobrze. Tak ma zostać. Ja chce zabawy, a ona jakiejś popieprzonej wielkiej miłości. Kiedyś myślałem, że taka będzie nasza, ale mnie coś takiego nie obchodzi. Wybrałem jej numer i zadzwoniłem. Nic. Wkurzony schowałem telefon do kieszeni. Trudno. Skoro Styles nie chce ze mną gadać to pojadę do niego do domu i rozmówię się z nim. Gdyby mi pomógł zarobiłbym szybko kasę. Szybko gwizdnąłem staruszkowi samochód i pojechałem pod willę Stylesa.

P.O.V. Harry 
Nie wiem co naszło mnie na to wyjście. Jest ona dla mnie wyjątkowa i powinna mieć to na co zasługuje. Patrzałem w jej piękne ciemne oczy, na jej nieskazitelną twarz, trzymałem ją za rękę  tak jakbym był jej chłopakiem, co było zajebiste po prostu ! Nie wiem jak Zayn nie widzi jaki skarb posiada. Śmieliśmy się w najlepsze idąc wzdłuż alejek Londynu.
-Czemu masz tak na imię ? - spytałem nagle nasuwając sobie te myśl.
-To głupie.....- skrzywiła się, a ja ścisnąłem lekko jej dłoń. - Kiedy moja mama była w 9 miesiącu ciąży rodzicom zebrało się na zwiedzanie świata, więc pojechali do Nowego Yorku. Moi rodzice jednak nie przewidzieli, że zechcę wyjść na ten świat dwa tygodnie przed ustalonym terminem. Jechali akurat taksówką na drugi koniec miasta do szpitala i tak oto. Ta dam ! - powiedziałam z szerokim uśmiechem i razem wybuchliśmy śmiechami - A ty masz imię po Harrym Potterze tak ?
-Nie. - zrobiłem oburzoną minę. - Tak naprawdę to nie wiem. - odparłem zdziwiony myśląc o tym.
-Masz rodzeństwo, tak w ogóle ? - weszliśmy do mojego domu i ściągnęliśmy kurtki oraz buty.
-Mam starszą siostrę. Jest już w collegu. Pojawia się tu raz na parę miesięcy tylko.
-Szkoda. Chętnie bym ją poznała. - powiedziała siadając wygodnie na moim łóżku. Zauważyłem, że o wiele lepiej ostatnio potrafię się z nią dogadać i być w jej pobliżu. Czułem się swobodnie przy niej, a ona już równie dobrze w moim. Poklepała miejsce obok siebie i usiadłem opierając się o ramę łóżka.
-Znasz ją. - przypomniałem sobie.
-Serio !? - zdziwiła się odwracając głowę w moją stronę.
-Gemma. Gemma Styles.
-Gemma !? O boże ! Kiedy ona przyjeżdża ?! - zapiszczała łapiąc się za głowę. Wygląda tak słodko.
-Ponoć w ten weekend. - powiedziałem uśmiechając się szeroko, co szybko odwzajemniła.
-Muszę ją zobaczyć ! Że też wcześniej nie skojarzyłam ! Nigdy jakoś nie mówiła swojego nazwiska chyba......może to dlatego. - spojrzała na zegarek - Chyba powinnam się już zbierać. - jednak nie ruszyła się ani o centymetr. Wciąż siedziała obok mnie i patrzała w moje oczy, a ja w jej .
-Widzę jak ci się spieszy i bardzo mnie to cieszy. - zaśmialiśmy się. Jej śmiech brzmiał jak muzyka dla moich uszu. Zbliżyłem twarz lekko bliżej do jej. Patrzała tylko na mnie, ale z jej twarzy zniknął uśmiech. Nasze usta były już tak blisko siebie......
-Styles ! - usłyszałem wrzask.....Zayna ?! Brooks spojrzała na mnie ze strachem i szybko wstała z łóżka zbierając swoje rzeczy.
-Co on tu robi ?! - czułem się jakbym popełnił jakąś zbrodnię. Po minie Brooklyn można było wnioskować to samo.
-Nie wiem. Garderoba. - wskazałem ręką na drzwi, a ta biorąc swoje rzeczy szybko tam pobiegła.
-Tu jesteś. - Zayn wkroczył pewnym krokiem do mojego pokoju
-Ktoś Cie prosił byś wchodził ?! - spytałem wkurzony
-Daj spokój. Mam sprawę. - usiadł na łóżku. - Czyje to ? - podniósł z podłogi kosmetyczkę.......Brooklyn. Pięknie po prostu !
-Gemmy ! - powiedziałem szybko
-Przyjechała ? - zdziwił się patrząc na mnie na co ja bez wahania przytaknąłem - To muszę ją powitać. Okej mam do Ciebie sprawę. Masz jeszcze tamto Audi, co kiedyś razem nim się ścigaliśmy ? - spytał, a ja już wiedziałem o co mu chodzi. Pewnie nie ma kasy i chce bym mu pomógł w jego machlojkach.
-Może. Nie powinno Cię to obchodzić. Nigdzie nie jadę.
-Byś pomógł przyjacielowi. - spojrzał na mnie
-Sam mówiłeś, że BYŁEMU przyjacielowi. Zayn ja byłem akurat jako jedyny dla Ciebie miły przez ten czas. Nie proś mnie o coś takiego, bo nie będę narażał swojego tyłka dla Ciebie. - powiedziałem pewnym głosem i wskazałem na drzwi, kiedy usłyszeliśmy huk z garderoby.
-Co to ?! - podskoczyliśmy.
-Pewnie tylko kot. - machnąłem ręką zaniepokojony, czy coś jej się nie stało.
-Proszę Cię zrób to dla mnie. Pierwszy i ostatni raz o coś się Ciebie proszę. Liama nie mogę wybrać, a dobrze wiesz, że od kiedy Lou i Niall się z kimś związali to już nie biorą w to udziału.
-No i dobrze. Ty też nie powinieneś. Masz Brooklyn. - zastanawiałem się, co odpowie.....
-Mam i jej nie mam. - wzruszył ramionami - Niezła dupa i tyle.
-Dziewczyna to nie jest " niezła dupa ", a szczególnie Brooklyn. Zamknij lepiej mordę, bo ci przywalę.
-A ty co taki nagle za nią jesteś ?! - ustał naprzeciw mnie i lustrował mnie wzrokiem
-Bo wiem ile jest warta i jak jej nie doceniasz debilu. Ogarnij się w końcu. - wyszedł trzaskając drzwiami z mojego domu. Sprawdziłem tylko jak wyjeżdżam samochodem z podjazdu i pobiegłem szybko do garderoby. Na stosie moich ciuchów siedziała najpiękniejsza dziewczyna na całym świecie. Pocierała się lekko o głowę. - Nic ci nie jest ?! Co to było !?  - po jej policzkach spływały małe łezki, które szybko starłem.
-Straciłam równowagę. Złapałam się tej deski.....nie wiem co to jest no i to wszystko runęło na ziemię.....ja to posprzątam naprawdę......
-Niczego nie będziesz sprzątać. - mimo jej protestów wziąłem ją na ręce po czym położyłem na jej łóżku. Była taka leciutka. - Czemu płakałaś ? - złapałem ją za ręce i uklęknąłem przed moim łóżkiem, na którym usiadła.
-Bo już wiem jak mój wspaniały chłopak mnie ocenia !- po chwili dodała -  Dziękuje Harry.....
-Za co ? - spytałem zdziwiony. Podniosłem jej podbródek do góry. Nie mogłem patrzeć jak płakała.
-Za to, co powiedziałeś. Chociaż nie wiem czy tak sądzisz.......
-Wszystko co mówiłem to prawda. - zwiesiłem głowę w dół. Złapała mnie za rękę i kazała usiąść obok siebie. Szybko to zrobiłem.
-Harry....?  - uśmiechnąłem się szeroko w jej stronę. - Albo nie ważne. Muszę już iść lepiej. - no tak było już po 20.
-Odprowadzę Cię. - wstałem razem z nią. Wzięła swoje rzeczy i zeszła na dół razem ze mną.
-Nie Harry. Sama dojdę naprawdę.
-Coś może ci się stać. Nalegam.
-Dziękuje, ale nie. porozmawiamy jutro. - przytuliła mnie mocno. Wdychałem jej piękny zapach ciesząc się tą chwilą jednak oderwała się ode mnie. Cmoknęła mnie w policzek i wyszła zanim zdążyłem się nawet odezwać. Może przez to, co powiedziałem nie będzie już chciała ze mną zadawać ? Nie mam pojęcia. Nie mogę jej stracić. Nie teraz.



Cześć ! Chciałabym wam bardzo, ale to bardzo podziękować za komentarze. Teraz je zachwalam, a zwykle jak tak robię to potem jest ich mniej, ale cóż i tak bardzo dziękuje. Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział. Mam dwie możliwości blogów o 1D, kiedy pokończę tylko inne swoje blogi. Jak na razie mam tylko pomysły. Może wystartuje z którymś z nich w sierpniu. Zobaczymy. Jak na razie mogę wam podać tylko nazwy. 1:I need your love. I need so much closer, baby. oraz  2 : Dynamite. 
Zobaczymy co z tego wyjdzie. 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*  










wtorek, 8 lipca 2014

Number 10

Gdy będziesz mnie ignorował - ktoś inny poświęci mi uwagę.
Gdy dasz mi powody do zmartwień - ktoś inny mnie wysłucha.
Gdy będziesz zbyt zajęty - ktoś inny znajdzie dla mnie czas.
Gdy doprowadzisz mnie do płaczu - ktoś inny sprawi, że się uśmiechnę.
Gdy nie będziesz pewny, że jeszcze mnie chcesz - ktoś inny już będzie tego pewien.
Nie myśl, że raz zdobyta będę Twoja na zawsze.



Próbowałam niezauważalnie dostać się z powrotem do szkoły. Ochroniarze niezbyt pilnowali wejścia więc udało mi się to szybko i już po chwili szłam korytarzem w stronę sali w której o tej godzinie odbywała się godzina " kozy ".Bam bam bam. Otworzyłam drzwi, kiedy nauczyciel od muzyki pan Gomez w najlepsze wrzeszczał na wszystkie osoby, które tylko tam siedziały.
-Kogo my tu mamy ! A jednak zjawiła się księżniczka ! - spojrzał na mnie wkurzony. Bez słowa usiadłam w ławce obok Harrego i uśmiechnęłam się do niego, co szybko odwzajemnił.
-Czy wy myślicie, że po to uczyłem się tyle lat studiów, by teraz tu was pilnować ? Otóż nie ! - wrzasnął rzucając dziennikiem o ścianę. Josh siedzący naprzeciw mnie włożył słuchawki do uszu i bez krępacji puścił na swojej mp3 muzykę tak głośno, że niemal ja mogłam wszystko usłyszeć. Było tu około 10 osób. Każdy z mojego i Harrego rocznika, co było dość dziwne. - Jeśli jeszcze raz zobaczę choć jednego z was to osobiście postaram się o to byście nie przeszli do następnej klasy ! - wrzeszczał dalej. Położyłam głowę na ławce, a ręce splotłam pod nią i zamknęłam oczy.


- Hej - drgnęłam lekko czując dłoń na ramieniu, byłam tak bardzo pochłonięta swoimi myślami, że nie zauważyłam kiedy ktoś podszedł - Grosik za Twoje myśli, mała. 
Uniosłam głowę, by zobaczyć rozmówcę i natychmiast utonęłam w ślicznych oczach o ciepłej, czekoladowej barwie. 
- To nic takiego - poczułam jak palą mnie policzki i pomyślałam, że gorzej już być nie może. Nigdy nie miałam chłopaka i kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć, a oto przede mną stał jeden z nich, przystojny jak marzenie Zayn - Muszę iść, cześć. 
- Czekaj, chyba możesz mi poświęcić chwilę - zacisnął palce na moim ramieniu i nie puścił tak długo, póki nie spojrzałam mu w oczy i nie skinęłam lekko głową - Jestem Zayn. 
- Wiem - wyrwało mi się cicho i zarumieniłam się na nowo. W Jego oczach pojawiło się zaskoczenie, ale zaraz się uśmiechnął delikatnie. Właśnie ten uśmiech dodał mi odwagi - Brooklyn.
- Wiem. - uśmiechnął się szeroko -  A więc chciałem się zapytać... - urwał nagle, tak jakby nie wiedział co ma dalej powiedzieć - Czy się ze mną umówisz? 
- Tak - jedno proste słowo sprawiło, że poczułam jak unoszę się nad ziemią, a na jego twarzy znów pojawił się uśmiech.  

Podniosłam się słysząc ogromny huk zaraz obok mojego ucha. Rozejrzałam się gwałtownie i złapałam za głowę widząc przed sobą pana Gomeza z dziennikiem w ręku, którym jeszcze przed chwilą przywalił w moją ławkę.
- Będę co jakiś czas do was przychodził. Kiedy wybije 17 wypuszczę was. Nie mam zamiaru siedzieć z takimi bachorami. - trzasnął drzwiami, a po chwili słyszeliśmy tylko jak zamyka je na klucz. Westchnęłam przypominając sobie o tym wspomnieniu jak pierwszy raz Zayn do mnie się odezwał. To było zupełnie coś innego niż teraz. Teraz nawet na szczęście się nie rumienie ! Jestem silna, jestem silna....Złapałam się za głowę i uporczywie to sobie powtarzałam.
-Brooks. - Harry dotknął mojej dłoni, którą od razu położył na mojej ławce. Spojrzałam na niego próbując uśmiechnąć się lekko lecz wyszedł z tego tylko grymas. - Co się stało ?
-Nic. Serio. Nie zawracaj sobie głowy. Sama muszę sobie Z TYM jakoś poradzić. - spojrzałam na zegarek i jęknęłam widząc godzinę. 13. - Co ile on przychodzi ? - odwróciłam się w stronę Kevina, który opierał swoje nogi o ławkę i głośno przeżuwał gumę.
-Tak co dziesięć, dwadzieścia minut zerka czy któreś z nas nie zwiało. - puścił głośnego balona. Wstałam z chytrym uśmieszkiem i przesunęłam krzesło w stronę zegara.
-Co robisz ? - Harry ustał obok mnie, kiedy ja ustałam na krześle i złapałam za jedną ze wskazówek dużego zegara.
-O ile godzin przesunąć ? Dwie, trzy ? - spytałam patrząc na niego. Wyszczerzył się i pokazał palcami na trzy. Przekręcałam wskazówkę aż usłyszałam jak drzwi otwierają się z hukiem. Zastygłam w miejscu słysząc złośliwy śmiech psora.
-Do ławki i to już ! - stałam w bezruchu. Harry usiadł już dawno do swojej.
-Mnie tu przecież nie ma. - fiksowałam tu już po paru minutach. Zeszłam ze stołka i chciałam wyjść drzwiami, ale złapał mnie tak mocno za ramię, że zostałam popchnięta na swoją ławkę. Z westchnieniem usiadłam na krześle i patrzałam jak z powrotem zmienia wskazówki w zegarze. Cały czerwony na twarzy krążył po sali coś gadając. Nikt go nie słuchał. Wraz ze mną.
-Brooks ! - usłyszałam głos Kevina. Odwróciłam się w jego stronę.
-Co ?
-Możesz oddać Zaynowi ? Muszę zapłacić mu za działkę, a nie wiem gdzie jest przecież. - wyciągnął w moją stronę 100 dolarów.
-Ja też nie wiem. - mruknęłam i odwróciłam się.
-Pokłóciłaś się z Zaynem ? - spytali równocześnie z Harrym.
-Nie wiem czy to była kłótnia nawet......- prychnęłam wyjmując telefon. Oparłam się plecami o ścianę i odblokowałam iPhona. Zamknęłam oczy widząc przed oczami tak dobrze znaną mi fotografię jeszcze z Halloween.

Nie kochasz go. Zerwiesz z nim........Kogo ja oszukuję ! Gdzieś tam głęboko łudzę się, że będzie tak jak dawniej, że on będzie taki jak dawniej. Gdzie się podział mój kochany, czuły......dobra czasem arogancki Zayn ? Poszedł w pizdu. Podpowiada mi moja podświadomość świetnie ! Głupieje !
- Wiesz co, Styles, to bardzo dobry pomysł- rzekł Gomez. Dopiero co się " obudziłam." Nie słyszałam nawet, że coś mówili. - Powinienem pójść przygotować się do jutrzejszych lekcji. - odszedł szybkim krokiem w stronę biurka.
- Przygotować się do lekcji- prychnął Mike cicho  za nim - Raczej zakręcić sobie loki ! - Harry spiorunował go wzrokiem.
-Co się dzieje ? - spytał mnie Harry cicho, by nikt inny nie usłyszał.
-po prostu......przemyślam pewne warianty....-zastanowiłam się.
-Jakie ? - uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki.
-Czy zerwać z Zaynem ? - brzmiało to jak pytanie. Przez chwilę widziałam jak na jego twarz, co sekundę malował się uśmiech albo obojętniał tak jakby próbował to powstrzymać.
-Mogę ci w tym jakoś pomóc ? - spytał przyjaźnię i uścisnął moją dłoń.
-Po prostu bądź, okej ? - jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. Wyglądał tak pięknie. Chwila, co ?!


-Może gdzieś wyjdziemy ? - spytał Harry, gdy byliśmy już u niego w domu i razem uczyliśmy się. Przynajmniej tak miało być. Nic jednak jedno drugiego nawet nie słuchało.
-Gdzie ? - spytałam, kiedy ten wstał z łóżka i zdążył już ubrać swoje buty i kurtkę. Zrobiłam szybko to samo i zeszliśmy na dół.
-Zobaczysz. Może to nie jest lokal na nasz taki ubiór, ale......
-Gdzie ty mnie zabierasz ?! - podniosłam lekko głos chcąc wiedzieć. Zaśmiał się tylko i przytulił się do moich pleców idąc w stronę garażu. Wziął jakieś kluczyki po czym otworzył mi drzwi w wielkim Jeepie. - Skoro masz auto to czemu chodzisz do szkoły piechotą ? - zdziwiłam się zapinając pas, kiedy ten siedział już obok mnie na miejscu kierowcy.
-To auto mojego ojczyma. Ja wolę chodzić pieszo. Nie chce by ktoś zwracał uwagę na to ile mam. - przytaknęłam głową.


Przygryzłam warg, obserwując jak Harry parkuje przed dużym budynkiem. Zgasił silnik, wyjął kluczyki i wyszedł z pojazdu. Za pomocą jego ramienia, sama również wygramoliłam się z auta. Razem ruszyliśmy do dużych, szklanych drzwi. Budynek wyglądał na stanowczo za drogi jak na nasz ubiór i.....wszystko ! Powitał nas uśmiech młodej kobiety.
- Rezerwacja na nazwisko Styles. - Harry zaczął, odwzajemniając jej uśmiech.
- Proszę za mną. - skinęła na nas głową i poprowadziła przez rzędy różnych stolików, aż do jednego w samym kącie. - Kelner za chwilę przyniesie wasze karty.
Zniknęła, zostawiając nas samych.
-Czyś ty oszalał !? - usiadłam na swoim krzesłu i wbiłam w niego morderczy wzrok widząc jak inne kobiety były ubrane w balowe sukienki i przyglądały mi się z grymasami na twarzy. Rozejrzałam się po dużym pomieszczeniu. Na wysokim suficie znajdywał się wielki, kryształowy żyrandol. Całe pomieszczenie pomalowane było w kolorze wanilii, a wszędzie były jakieś bordowe akcenty, między innymi obrusy licznych stołów, były w tym kolorze. W tle słychać było skrzypce i kilka innych instrumentów. Wzrok ludzi, znacznie starszych, spoczywał na naszej dwójce, co nie pozwalało mi czuć się komfortowo. Harry też chyba to czuł, ponieważ wiercił się na swoim stołku.
-Po prostu....wiesz pomyślałem, że coś eleganckiego nam będzie dobre ?
Do stolika podszedł kelner i z wielkim uśmiechem podał nam bordowe karty dań.Skinął głową i oddalił się. Otworzyłam na pierwszej stronie i oczy niemal wyszły mi z orbit gdy zobaczyłam cenę przystawek. To znaczy, zgaduję że to przystawki, ponieważ nie zrozumiałam ani jednego słowa.
- Um, Harry? - szepnęłam.
Podniósł na mnie wzrok znad karty.
- Tak?
- Nie mam pojęcia co te nazwy oznaczają. - przygryzłam wargę, ze zdenerwowania.
Mój towarzysz wyraźnie się rozluźnił. Nachylił się nad stołem w moją stronę, z wielkim uśmiechem.
- Ja też nie.
- Kebab? - zapytałam z nadzieją, skubiąc rąbek obrusu. Rozejrzał się po lokalu, ze zmarszczonymi brwiami.
- Kebab. - przytaknął, wstając i ciągnąc mnie za sobą w stronę wyjścia, niezważając na dziwne spojrzenia innych. Pokazałam język jednej ze starszych, nadętych kobiet, które lustrowały moje ciuchy wzrokiem, po czym szybko wybiegłam przez szklane drzwi.

- O MÓJ BOŻE, jakie to pyszne. - mruknęłam, przeżuwając ugryziony kawałek mięsa.
Wieczór był bardzo ciepły, więc teraz siedzieliśmy na jednej z ławek, jedząc kebaby i wpatrując się w oświetloną Tamizę. Sięgnęłam ręką po napój i pociągnęłam łyk przez rurkę. Bąbelki czerwonej oranżady połaskotały moje gardło. Harry przytaknął, gryząc kawałek swojego kebaba w cieście. Zaśmiałam się, sięgając po serwetkę, kiedy sos wypłynął i ubrudził jego brodę. Wytarłam go i wyrzuciłam zużytą serwetkę do kosza na śmiecie, obok ławki.
- Lepsze niż te głupie francuskie przystawki. - mruknął, trącając mnie ramieniem. - Jesteś pierwszą dziewczyną, która woli kebaba na ławce w parku, niż francuską restaurację. Serio.
-A ile było tych dziewczyn ? - palnęłam żałując, że nie ugryzłam się w język.
-Nie ważne. Żadna nie dorastała Ci nawet do pięt......


















Witam was kochani ! 
Dziś dłuższy rozdział i mam nadzieję, że się podoba ! 
Proszę jeśli to czytacie to skomentujcie. Smuci mnie trochę to, że jest coraz mniej komentarzy mimo to, że ja dodaję ciągle NN i raczej gorsze rozdziały nie są. Dziękuje tym co komentują. 
Buziaki 
Selinka :*

Zapraszam też do zadawania pytań bohaterom  :

http://ask.fm/HarryinmybedBrooklyn

poniedziałek, 7 lipca 2014

Liebster Award(NEW !)


„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”


Zostałam nominowana przez:
http://collapse-of-love-harry-styles.blogspot.com/



Pytania

1.Ulubiony kolor?
Czarny i ciemny różowy. 

2.Ulubiona piosenka?
Mam trzy, ale nie wiem która jest z nich ulubiona więc napiszę wszystkie. 
Demi Lovato - Remember December 
Demi Lovato - La La Land 
 Superchick- Stand in the Rain 

3. Dlaczego postanowiłaś zacząć pisać?
Kiedy skończyłam mojego poprzedniego bloga o 1D "  Believe in me " wiedziałam, że to jeszcze nie koniec mojego pisania o Harlenie. Założyłam tego bloga dzięki wielu pomysłom, które przyszły mi na temat mojej ukochanej pary. 


4. Jakie masz zainteresowania?
Kocham pisać blogi ( wow zaskoczenie ). Uwielbiam śpiewać i tańczyć. Kocham słuchać muzyki, robić fotki, czytać o modzie. W lato również pływać w jeziorze, a wydurniać się w morzu. 

5. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Powyżej ! 

6.Jaki jest twój ulubiony film?
One Direction This Is Us 
Zdecydowanie zawsze potrafi mi poprawić humor :)

7. Kto był twoim pierwszym idolem?
Miley Cyrus jeszcze jako Hannah Montana 

8. Za co lubisz One Direction?

Nie będę pisać, że za wygląd ponieważ to jak wyglądają nie jest najważniejsze. Owszem są bardzo przystojni, ale nie to się liczy. Jestem Directioner ze względu na to jacy są, jak traktują fanów. Uwielbiam ich piosenki . Mają prawdziwy talent. Dzięki nim nawet w najgorszy dzień potrafię się uśmiechnąć. Podnoszą mnie na duchu. Dzięki nim zaczęłam inaczej patrzeć na świat. Są bardzo wrażliwi i w ogóle świetni. Kocham One Direction. Forever. 

9. Ulubiona książka? 
Jak na razie to 


10. Ulubiony aktor/aktorka
Aktorka - Emma Watson 
Aktor - Robert Pattinson 

11. Ulubiona FanFiction? (Jeśli oczywiście jakieś czytasz)



Oraz zostałam nominowana przez :
http://muffin-say-hello.blogspot.com/


1. Ulubiona piosenka?
Mam trzy, ale nie wiem która jest z nich ulubiona więc napiszę wszystkie. 
Demi Lovato - Remember December 
Demi Lovato - La La Land 


 Superchick- Stand in the Rain 

2. Twoje największe marzenie?
Powiedzmy, że pozostanie sekretem, bo może się nie spełnić ;)

3. Jakie masz plany na wakacje?
Wyjazdy nad jezioro, morze, nadrabianie pisania na moich blogach, kolonia.......

4. Piosenka przy, której płaczesz?
Jak już to chyba Demi Lovato -Believe in Me. 
Żadna inna mnie nie wzrusza. Ja tak łatwo nie płaczę. 

5. Jak się nazywają Twój najlepszy przyjaciel/przyjaciółka?
Najlepsza przyjaciółka ? Pff..To moja siostra jest ! Może nie siostry biologiczne, ale jednak. 

6. Najlepszy blog jaki czytałaś/czytasz?

7. Oglądasz The Walking Dead?
Nie. W ogóle nie włączam telewizora w moim pokoju. Wolę internet.

8. Opisz swój charakter.
Śmiała, odważna, uparta, zawzięta, czasem miła, z pewnością szczera, bo zawsze gadam to co myślę. Tolerancyjna. 

Według Issie, która siedzi przy mnie i patrzy co ja tu piszę : 
Wredne, szujowskie, ale kochane, słodziutkie, uparte maleństwo, a no i wspomnij o swojej pięknej utalentowanej duszy. 
Co ona mi ćpała ? < dostałam po łbie > Ała ! 

9. Najgorsza rzecz jaką zrobiłaś?
Hohoho ! Issie wie......

10. Twoje ulubione kolory?
Ciemny róż i czarnyyyy ! 

11. Ulubione zajęcia?

Kocham pisać blogi ( wow zaskoczenie ). Uwielbiam śpiewać i tańczyć. Kocham słuchać muzyki, robić fotki, czytać o modzie. W lato również pływać w jeziorze, a wydurniać się w morzu. 

Moje pytania :
1. Którego chłopaka z One Direction lubisz najbardziej ?
2. Ulubiony teledysk.
3. Ulubiona piosenka 1D.
4. Ulubiony blog. ( Fanfiction )
5. Vampire Diares vs. Twilight
6. Jakie jest twoje uzależnienie ?
7. Co kochasz najbardziej ?
8. Co jest dla Ciebie ważne ?
9. Jaka jest rzecz z którą nie potrafisz się rozstać chociażby na jeden dzień ?
10. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje ?



Nominuję:
1. http://niallanddemi.blogspot.com/
2. http://szepty-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
3. http://lessons-fanfiction-tlumaczenie.blogspot.com/
4. http://guardian-angel-harry-styles.blogspot.com/


Nie nominuję już żadnych blogów, ponieważ nie mam linków do innych blogów,  a tylko te przychodzą mi do głowy.

wtorek, 1 lipca 2014

Pytania

Zapraszam na aska tego oto opowiadania
Możecie zadawać tam pytania do bohaterów jak i do mnie.
Buziaki
Selinka :*
Brooklyn Styles 
http://ask.fm/HarryinmybedBrooklyn

Number 9


Perspektywa Brooklyn

-Proszę, proszę kogo my tu mamy.........- odezwał się głos dyrektora. Zastygliśmy w bezruchu i co sekundę patrzeliśmy się na siebie kątem oka nie wiedząc co powiedzieć. - Gonzales i Styles. Nie pomyślałbym, że tacy uczniowie będą tak mi rozrabiać. Koza. Dzisiaj po lekcjach. Do klas ! - zarządził, gdy my się nie odzywaliśmy
-Nie. Panie dyrektorze to naprawdę tylko moja wina. - powiedział Harry, kiedy ten zaczął odchodzić - Brooklyn tu nic nie zawiniła. Tylko ja. - bronił mnie. To jest naprawdę ? Próbowałam ukryć uśmiech, który formował się na moich ustach.
-Harry....-zganił mnie wzrokiem więc się uciszyłam
-Oboje idziecie do kozy i bez dyskusji ! - zarządził dyrektor mimo sprzeciwów loczka i zszedł schodami na dół, kiedy tylko zadzwonił dzwonek. Popatrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem zginając się wpół. Uczniowie przechodzili obok nas i dziwnie się patrzeli.
-Dobra chodź, bo wezmą nas za kompletnych idiotów. - objął mnie ramieniem i trzymając portrety i nasze torby poszliśmy do klasy. Obejmował mnie ramieniem w talii na co próbowałam ukryć uśmiech. On także.
-To co teraz masz ? - spytałam spotykając się z jego pięknymi szmaragdowymi oczami. Zaraz......pięknymi ?!
-Biologię.
-Geografię. - westchnęłam widząc, że jesteśmy obok tej klasy. Ustaliśmy naprzeciwko niej i patrzeliśmy na siebie. - Więc.....
-Więc......- powtórzył  - Jak chcesz to mogę nosić te obrazy, aż do końca lekcji.
-Nie, nie. - zaprzeczyłam .- Oddam jeden Demi i Niallowi od razu, a drugi schowam sobie do szafki. - uśmiechnęłam się lekko
-To....widzimy się po lekcjach u mnie ? - uśmiechnął się zawadziacko
-Dobrze. - przytaknęłam z szerokim uśmiechem
-Dobrze. - uśmiechnął się szeroko i odszedł w stronę swojej klasy.

**** 
Po lekcjach musiałam szybko pobiec do swojego domu. Odłożyłam na bok mój portret narysowany przez Harrego. Spakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i zbiegłam na dół do restauracji. Zrobiłam sobie szybko kanapkę patrząc jak moja mama zbiera zamówienia od klientów, których jakimś cudem było dużo.
-Słońce mogłabyś mi pomóc przez chwilę ? - mama weszła do kuchni restauracji.
-Co ? Nie mamo ja jestem już umówiona !
-Z Zaynem ? On tu jest przecież. - kiwnęła głową na stoliki. Zamknęłam drzwi od kuchni. Wepchnęłam sobie ostatnią część kanapki do buzi i rozchyliłam lekko żaluzje patrząc pochylona, gdzie on jest. Siedział przy jednym ze stolików z Liamem. Wyjść czy nie wyjść ? No to twój  chłopak nie rób paranoi Gonzales !
-Co zamówili ? - spytałam cicho jednak moja mama zrozumiała co mówię.
-Proszę. - podała mi tacę z dwiema colami i kanapkami z szynką. Odetchnęłam głęboko i wyszłam z kuchni. Zastanawiałam o co mu chodziło. Czemu tu przyszedł. Zawsze nienawidził tu przychodzić, a do mnie samej przychodził sporadycznie.
-Hej Zayn, Liam.  - powiedziałam i położyłam przed nimi ich zamówienie.
-Hej kocie. - szarpnął mnie tak, że poleciałam na jego kolana. Objął mnie rękoma w tali, a ja spojrzałam w jego oczy. Miał rozszerzone źrenice, a szczerzył się jak mysz do sera. Był naćpany.
-Liam.....-westchnęłam
-To nie moja wina, że znów wciągał. - wzruszył ramionami i zaczął jeść swoją kanapkę.
-Co u ciebie słońce ? - spytał Malik i pocałował mnie w szyję.
-Spadaj. - warknęłam do niego. - Co u ciebie Liam ? Czemu już nie chodzisz do naszej szkoły ?
-Londyn to już nie jest dla mnie miejsce przez wyścigi. Poważnie lepiej zarabiam na przedmieściach, a policja chociaż mnie nie złapię tam. Wolę raczej nie pójść do więzienia za to, że przekraczam tylko prędkość. - przytaknęłam głową. Liam kiedyś chodził z nami do szkoły i na stałe mieszkał w Londynie. Po wypadku w czasie wyścigów musieli jednak zawieść go do szpitala. O wszystkim dowiedziała się policja i gdyby nie stan w jakim był w szpitalu trafiłby do aresztu albo za kratki. Na szczęście skończyło się tylko na upomnieniach, spisaniu i obiecaniu przez funkcjonariuszy, że jeszcze jeden  " wyskok ", a trafi on na parę lat do więzienia.
-Wyjdziemy gdzieś razem ? - mocno objął mnie ramionami w talii i schował twarz w moich włosach.
-Nie.
-Co !? - warknął nie odsuwając swojej twarzy od mojej szyi. Próbowałam odciągnąć trochę od siebie Zayna. - Jestem twoim chłopakiem.
-Brawo przypomniałeś sobie o tym !? - podniosłam głos
-Może ja lepiej.....- Liam wstał z krzesła.
-Siedź. - zarządziłam - To ja wychodzę. - wstałam i pocałowałam Zayna w policzek na co trochę się rozluźnił
-Pogadamy później. - powiedział Zayn wkurzony
-Jak już " wytrzeźwiejesz ". - weszłam do kuchni, gdzie szybko zabrałam moją torebkę. Spojrzałam na wszystko i przypomniało mi się, że Max ostatnio chował tu gotówkę. Ustałam na stołek i zaczęłam sprawdzać górne półki. Wymacałam całą powierzchnię aż natknęłam się na jakiś papierek. Spojrzałam na niego i wzięłam do ręki 10 dolarów. Lekko się zachwiałam i spadłam ze stołka. Myśląc, że spadnę dupą na twardą podłogę zamknęłam oczy lecz poczułam tylko, że ktoś mnie trzyma. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Liama. - Dziękuje.
-Prosze. - uśmiechnął się szeroko i postawił mnie na ziemi. - Powiedz co się między wami dzieje.
-Nic. - wzruszyłam ramionami. - I oto właśnie chodzi, że ..NIC ! . - oparłam się o blat, a on obok mnie i ścisnął moją dłoń pocieszająco.
-Próbowałaś z nim rozmawiać ? - spytał
-Ile razy ! - podniosłam lekko głos. - On ma już gdzieś moje zdanie. To nie jest już ten sam Zayn, co kiedyś. -westchnęłam
-Widzę. - przytaknął - Coś ci zrobił ? - spytał wprost. Właśnie to w nim kochałam. Zawsze był bezpośredni.
-Psychicznie czy fizycznie ? - spytałam patrząc na niego
-Oba.
-Psychicznie nie mam już do niego często siły. Tłumaczę go tym, że jesteśmy razem i że go kocham. - wyznałam. Przecież był moim i Zayna przyjacielem. Takie rzeczy powinien wiedzieć.
-Gadałem z nim na twój temat i .......
-Iii ?
-Widzę, że nie jest tak samo jak było Brooklyn.
-Nie kocha mnie tak ? - powiedziałam ze łzami w oczach
-Nie, nie. - przytulił mnie. - Spokojnie. Jego uczucie trochę za bardzo weszło w dragi i wyścigi. Spokojnie. Wszystko będzie jeszcze dobrze. - pocierał lekko moje plecy. Odsunęłam się od niego i usiadłam po turecku na podłodze, a on naprzeciwko mnie.
-On wie, że tu przyszedłeś ?
-Myśli, że poszedłem do kibla. Spoko. - uśmiechnął się szeroko - Brooklyn pogadaj z nim na spokojnie albo od razu zerwij. Serio ty nie wiesz ile facetów na ciebie leci......naprawdę jesteś świetną dziewczyną, a marnujesz się zasmucając przez Zayna. Wiem, że jestem jego przyjacielem i powinienem inaczej mówić o nim, ale taka jest prawda. Nie zamierzam cię okłamywać. Znajdziesz sobie kogoś lepszego. - przytaknęłam niezbyt przytomnie. Pierwsza osoba jaka przyszła mi na myśl nawet nie wiem czemu był Harry. Odgoniłam od siebie jednak szybko tę myśl. Jest tylko moim przyjacielem. - Wiesz co u Harrego ? Tylko go jakoś nie widziałem.
-Dobrze. - powiedziałam z lekkim uśmiechem przypominając sobie jego radosną twarz
-Dobrze ? - podniósł do góry jedną brew. - Czyli coś już się święci ?
-Siedź cicho. - zganiłam go na co się zaśmiał .
-No to powodzenia. Odwiedzę go w najbliższym czasie. - mrugnął do mnie. - Od której do której mogę do niego wpaść, bo nie wiem czy czegoś niezręcznego bym nie zastał.....- dźgnęłam go w żebra na co wybuchł śmiechem
-Nie przesadzaj. Jest tylko moim przyjacielem. - broniłam się.
-Tak to się teraz nazywa ? Okej. Ja już idę. - przytulił mnie
-Nie powiesz mu prawda ?
-Nie. - zaprzeczył i wyszedł machając mi. Zawsze mogłam liczyć na Liama. Był naprawdę świetnym przyjacielem. Wyszłam stamtąd widząc, że nie ma już i Zayna. Wyszłam na świeże powietrze i zdecydowałam jedno. To moje miasto, moje marzenia, moje myśli i mój świat. Muszę porozmawiać z Zaynem. Nie będę z nim czując się tak beznadziejnie. Nie będę marnowała czasu na zamartwianie się. Co było już nie będzie. Teraz czas bym pomyślała o tym co może być i zaczęła o to walczyć.

I jak się podoba ? Smuci mnie trochę to, że jest mniej komentarzy, ale przeżyje przecież. Piszę to głównie dla siebie. Komentarze jednak bardzo motywują. Dziękuje tym którzy komentują i czekam na komentarze w tym rozdziale. 
Buziaki 
Selinka :*