wtorek, 8 lipca 2014

Number 10

Gdy będziesz mnie ignorował - ktoś inny poświęci mi uwagę.
Gdy dasz mi powody do zmartwień - ktoś inny mnie wysłucha.
Gdy będziesz zbyt zajęty - ktoś inny znajdzie dla mnie czas.
Gdy doprowadzisz mnie do płaczu - ktoś inny sprawi, że się uśmiechnę.
Gdy nie będziesz pewny, że jeszcze mnie chcesz - ktoś inny już będzie tego pewien.
Nie myśl, że raz zdobyta będę Twoja na zawsze.



Próbowałam niezauważalnie dostać się z powrotem do szkoły. Ochroniarze niezbyt pilnowali wejścia więc udało mi się to szybko i już po chwili szłam korytarzem w stronę sali w której o tej godzinie odbywała się godzina " kozy ".Bam bam bam. Otworzyłam drzwi, kiedy nauczyciel od muzyki pan Gomez w najlepsze wrzeszczał na wszystkie osoby, które tylko tam siedziały.
-Kogo my tu mamy ! A jednak zjawiła się księżniczka ! - spojrzał na mnie wkurzony. Bez słowa usiadłam w ławce obok Harrego i uśmiechnęłam się do niego, co szybko odwzajemnił.
-Czy wy myślicie, że po to uczyłem się tyle lat studiów, by teraz tu was pilnować ? Otóż nie ! - wrzasnął rzucając dziennikiem o ścianę. Josh siedzący naprzeciw mnie włożył słuchawki do uszu i bez krępacji puścił na swojej mp3 muzykę tak głośno, że niemal ja mogłam wszystko usłyszeć. Było tu około 10 osób. Każdy z mojego i Harrego rocznika, co było dość dziwne. - Jeśli jeszcze raz zobaczę choć jednego z was to osobiście postaram się o to byście nie przeszli do następnej klasy ! - wrzeszczał dalej. Położyłam głowę na ławce, a ręce splotłam pod nią i zamknęłam oczy.


- Hej - drgnęłam lekko czując dłoń na ramieniu, byłam tak bardzo pochłonięta swoimi myślami, że nie zauważyłam kiedy ktoś podszedł - Grosik za Twoje myśli, mała. 
Uniosłam głowę, by zobaczyć rozmówcę i natychmiast utonęłam w ślicznych oczach o ciepłej, czekoladowej barwie. 
- To nic takiego - poczułam jak palą mnie policzki i pomyślałam, że gorzej już być nie może. Nigdy nie miałam chłopaka i kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć, a oto przede mną stał jeden z nich, przystojny jak marzenie Zayn - Muszę iść, cześć. 
- Czekaj, chyba możesz mi poświęcić chwilę - zacisnął palce na moim ramieniu i nie puścił tak długo, póki nie spojrzałam mu w oczy i nie skinęłam lekko głową - Jestem Zayn. 
- Wiem - wyrwało mi się cicho i zarumieniłam się na nowo. W Jego oczach pojawiło się zaskoczenie, ale zaraz się uśmiechnął delikatnie. Właśnie ten uśmiech dodał mi odwagi - Brooklyn.
- Wiem. - uśmiechnął się szeroko -  A więc chciałem się zapytać... - urwał nagle, tak jakby nie wiedział co ma dalej powiedzieć - Czy się ze mną umówisz? 
- Tak - jedno proste słowo sprawiło, że poczułam jak unoszę się nad ziemią, a na jego twarzy znów pojawił się uśmiech.  

Podniosłam się słysząc ogromny huk zaraz obok mojego ucha. Rozejrzałam się gwałtownie i złapałam za głowę widząc przed sobą pana Gomeza z dziennikiem w ręku, którym jeszcze przed chwilą przywalił w moją ławkę.
- Będę co jakiś czas do was przychodził. Kiedy wybije 17 wypuszczę was. Nie mam zamiaru siedzieć z takimi bachorami. - trzasnął drzwiami, a po chwili słyszeliśmy tylko jak zamyka je na klucz. Westchnęłam przypominając sobie o tym wspomnieniu jak pierwszy raz Zayn do mnie się odezwał. To było zupełnie coś innego niż teraz. Teraz nawet na szczęście się nie rumienie ! Jestem silna, jestem silna....Złapałam się za głowę i uporczywie to sobie powtarzałam.
-Brooks. - Harry dotknął mojej dłoni, którą od razu położył na mojej ławce. Spojrzałam na niego próbując uśmiechnąć się lekko lecz wyszedł z tego tylko grymas. - Co się stało ?
-Nic. Serio. Nie zawracaj sobie głowy. Sama muszę sobie Z TYM jakoś poradzić. - spojrzałam na zegarek i jęknęłam widząc godzinę. 13. - Co ile on przychodzi ? - odwróciłam się w stronę Kevina, który opierał swoje nogi o ławkę i głośno przeżuwał gumę.
-Tak co dziesięć, dwadzieścia minut zerka czy któreś z nas nie zwiało. - puścił głośnego balona. Wstałam z chytrym uśmieszkiem i przesunęłam krzesło w stronę zegara.
-Co robisz ? - Harry ustał obok mnie, kiedy ja ustałam na krześle i złapałam za jedną ze wskazówek dużego zegara.
-O ile godzin przesunąć ? Dwie, trzy ? - spytałam patrząc na niego. Wyszczerzył się i pokazał palcami na trzy. Przekręcałam wskazówkę aż usłyszałam jak drzwi otwierają się z hukiem. Zastygłam w miejscu słysząc złośliwy śmiech psora.
-Do ławki i to już ! - stałam w bezruchu. Harry usiadł już dawno do swojej.
-Mnie tu przecież nie ma. - fiksowałam tu już po paru minutach. Zeszłam ze stołka i chciałam wyjść drzwiami, ale złapał mnie tak mocno za ramię, że zostałam popchnięta na swoją ławkę. Z westchnieniem usiadłam na krześle i patrzałam jak z powrotem zmienia wskazówki w zegarze. Cały czerwony na twarzy krążył po sali coś gadając. Nikt go nie słuchał. Wraz ze mną.
-Brooks ! - usłyszałam głos Kevina. Odwróciłam się w jego stronę.
-Co ?
-Możesz oddać Zaynowi ? Muszę zapłacić mu za działkę, a nie wiem gdzie jest przecież. - wyciągnął w moją stronę 100 dolarów.
-Ja też nie wiem. - mruknęłam i odwróciłam się.
-Pokłóciłaś się z Zaynem ? - spytali równocześnie z Harrym.
-Nie wiem czy to była kłótnia nawet......- prychnęłam wyjmując telefon. Oparłam się plecami o ścianę i odblokowałam iPhona. Zamknęłam oczy widząc przed oczami tak dobrze znaną mi fotografię jeszcze z Halloween.

Nie kochasz go. Zerwiesz z nim........Kogo ja oszukuję ! Gdzieś tam głęboko łudzę się, że będzie tak jak dawniej, że on będzie taki jak dawniej. Gdzie się podział mój kochany, czuły......dobra czasem arogancki Zayn ? Poszedł w pizdu. Podpowiada mi moja podświadomość świetnie ! Głupieje !
- Wiesz co, Styles, to bardzo dobry pomysł- rzekł Gomez. Dopiero co się " obudziłam." Nie słyszałam nawet, że coś mówili. - Powinienem pójść przygotować się do jutrzejszych lekcji. - odszedł szybkim krokiem w stronę biurka.
- Przygotować się do lekcji- prychnął Mike cicho  za nim - Raczej zakręcić sobie loki ! - Harry spiorunował go wzrokiem.
-Co się dzieje ? - spytał mnie Harry cicho, by nikt inny nie usłyszał.
-po prostu......przemyślam pewne warianty....-zastanowiłam się.
-Jakie ? - uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki.
-Czy zerwać z Zaynem ? - brzmiało to jak pytanie. Przez chwilę widziałam jak na jego twarz, co sekundę malował się uśmiech albo obojętniał tak jakby próbował to powstrzymać.
-Mogę ci w tym jakoś pomóc ? - spytał przyjaźnię i uścisnął moją dłoń.
-Po prostu bądź, okej ? - jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. Wyglądał tak pięknie. Chwila, co ?!


-Może gdzieś wyjdziemy ? - spytał Harry, gdy byliśmy już u niego w domu i razem uczyliśmy się. Przynajmniej tak miało być. Nic jednak jedno drugiego nawet nie słuchało.
-Gdzie ? - spytałam, kiedy ten wstał z łóżka i zdążył już ubrać swoje buty i kurtkę. Zrobiłam szybko to samo i zeszliśmy na dół.
-Zobaczysz. Może to nie jest lokal na nasz taki ubiór, ale......
-Gdzie ty mnie zabierasz ?! - podniosłam lekko głos chcąc wiedzieć. Zaśmiał się tylko i przytulił się do moich pleców idąc w stronę garażu. Wziął jakieś kluczyki po czym otworzył mi drzwi w wielkim Jeepie. - Skoro masz auto to czemu chodzisz do szkoły piechotą ? - zdziwiłam się zapinając pas, kiedy ten siedział już obok mnie na miejscu kierowcy.
-To auto mojego ojczyma. Ja wolę chodzić pieszo. Nie chce by ktoś zwracał uwagę na to ile mam. - przytaknęłam głową.


Przygryzłam warg, obserwując jak Harry parkuje przed dużym budynkiem. Zgasił silnik, wyjął kluczyki i wyszedł z pojazdu. Za pomocą jego ramienia, sama również wygramoliłam się z auta. Razem ruszyliśmy do dużych, szklanych drzwi. Budynek wyglądał na stanowczo za drogi jak na nasz ubiór i.....wszystko ! Powitał nas uśmiech młodej kobiety.
- Rezerwacja na nazwisko Styles. - Harry zaczął, odwzajemniając jej uśmiech.
- Proszę za mną. - skinęła na nas głową i poprowadziła przez rzędy różnych stolików, aż do jednego w samym kącie. - Kelner za chwilę przyniesie wasze karty.
Zniknęła, zostawiając nas samych.
-Czyś ty oszalał !? - usiadłam na swoim krzesłu i wbiłam w niego morderczy wzrok widząc jak inne kobiety były ubrane w balowe sukienki i przyglądały mi się z grymasami na twarzy. Rozejrzałam się po dużym pomieszczeniu. Na wysokim suficie znajdywał się wielki, kryształowy żyrandol. Całe pomieszczenie pomalowane było w kolorze wanilii, a wszędzie były jakieś bordowe akcenty, między innymi obrusy licznych stołów, były w tym kolorze. W tle słychać było skrzypce i kilka innych instrumentów. Wzrok ludzi, znacznie starszych, spoczywał na naszej dwójce, co nie pozwalało mi czuć się komfortowo. Harry też chyba to czuł, ponieważ wiercił się na swoim stołku.
-Po prostu....wiesz pomyślałem, że coś eleganckiego nam będzie dobre ?
Do stolika podszedł kelner i z wielkim uśmiechem podał nam bordowe karty dań.Skinął głową i oddalił się. Otworzyłam na pierwszej stronie i oczy niemal wyszły mi z orbit gdy zobaczyłam cenę przystawek. To znaczy, zgaduję że to przystawki, ponieważ nie zrozumiałam ani jednego słowa.
- Um, Harry? - szepnęłam.
Podniósł na mnie wzrok znad karty.
- Tak?
- Nie mam pojęcia co te nazwy oznaczają. - przygryzłam wargę, ze zdenerwowania.
Mój towarzysz wyraźnie się rozluźnił. Nachylił się nad stołem w moją stronę, z wielkim uśmiechem.
- Ja też nie.
- Kebab? - zapytałam z nadzieją, skubiąc rąbek obrusu. Rozejrzał się po lokalu, ze zmarszczonymi brwiami.
- Kebab. - przytaknął, wstając i ciągnąc mnie za sobą w stronę wyjścia, niezważając na dziwne spojrzenia innych. Pokazałam język jednej ze starszych, nadętych kobiet, które lustrowały moje ciuchy wzrokiem, po czym szybko wybiegłam przez szklane drzwi.

- O MÓJ BOŻE, jakie to pyszne. - mruknęłam, przeżuwając ugryziony kawałek mięsa.
Wieczór był bardzo ciepły, więc teraz siedzieliśmy na jednej z ławek, jedząc kebaby i wpatrując się w oświetloną Tamizę. Sięgnęłam ręką po napój i pociągnęłam łyk przez rurkę. Bąbelki czerwonej oranżady połaskotały moje gardło. Harry przytaknął, gryząc kawałek swojego kebaba w cieście. Zaśmiałam się, sięgając po serwetkę, kiedy sos wypłynął i ubrudził jego brodę. Wytarłam go i wyrzuciłam zużytą serwetkę do kosza na śmiecie, obok ławki.
- Lepsze niż te głupie francuskie przystawki. - mruknął, trącając mnie ramieniem. - Jesteś pierwszą dziewczyną, która woli kebaba na ławce w parku, niż francuską restaurację. Serio.
-A ile było tych dziewczyn ? - palnęłam żałując, że nie ugryzłam się w język.
-Nie ważne. Żadna nie dorastała Ci nawet do pięt......


















Witam was kochani ! 
Dziś dłuższy rozdział i mam nadzieję, że się podoba ! 
Proszę jeśli to czytacie to skomentujcie. Smuci mnie trochę to, że jest coraz mniej komentarzy mimo to, że ja dodaję ciągle NN i raczej gorsze rozdziały nie są. Dziękuje tym co komentują. 
Buziaki 
Selinka :*

Zapraszam też do zadawania pytań bohaterom  :

http://ask.fm/HarryinmybedBrooklyn

10 komentarzy:

  1. SUPER!!!! <3
    Piszesz świetnie :)
    Jestem ciekawa czy Brooklyn zerwie z Zaynem. Dobrze by było jak by tak postąpiła :D
    Czekam na nn ;**
    Zapraszamy: http://muffin-say-hello.blogspot.com/

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog :)
    zapraszam do mnie :) http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski rozdział!!!!
    Końcówka jaka urocza:-)
    Czekam na nn
    P.S. Nie przejmój się komentarzami kto ma czytać ten będzie czytał. Weny życzę;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe i fajne edity, bardzo realistyczne .xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałyśmy Cię do Liebster! Więcej na: http://muffin-say-hello.blogspot.com/

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, wpadłam na Twojego bloga i wciągnęłam się! Robisz trochę błędów ale to nieważne, bo akcja jest super, opisujesz fajnie, uwielbiam Selenkę i powoli przekonuję się do Harrego nawet ^^ Mam nadzieję, że będzie jeszcze jakoś ostrzej, coś z Zaynem?
    Czekam na nn i na pewno będę zaglądała! Piszpiszpiszpiszszsz!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okay. Napisze koma sprzed dwóch dni, który nie chciał mi się w stawić. Yeah! Kocham ich! One Direction są boscy, a Harry zwłaszcza, a Selena jest genialna. Czekam na nn. Hmmm...Widzisz jak człowiek może się zmienić w dwa dni? Życzę wen. A ja niestety to znów ich nie lubię;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Hdbdkfnfkndjsjdudjwh kocham ten rozdział. M xx

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniałe!!!
    Awss nie wytrzymuje su i uśmiecham się do tego komputera jak głupia :)
    Buziaki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń