środa, 16 lipca 2014

Number 11

P.O.V. Zayn 


-Alex, nie taka była umowa...- warknęłem chodząc w kółko po garażu.- Nie mogę ryzykować. Lada chwila media się o nas dowiedzą i czeka nas parę lat więzienia.
- Spokojna głowa, stary...- podszedł do mnie i mocno chwycił za ramiona.- To będzie naprawdę twój ostatni wyścig. Przysięgam. Nie prosiłbym cię o to, gdyby nie było do zgarnięcia dużej sumy pieniędzy.
-Ile?- zapytałem patrząc prosto w jego ciemne oczy i odpychając go od siebie.
- Prawie sto patoli- szepnął, a ja mimowolnie się zachwiałam. Takie stawki zdarzają się raz na kilka lat. Najczęściej są wtedy, kiedy ściga się ktoś ważny.- Zrozum, jesteś najlepszy...
Spieprzyłem już i tak aż tyle w swoim życiu.....
- Nie, Alex- odezwałem się.- Nawet nie mam się czym ścigać. - wzruszyłem ramionami spoglądając na mój rozbity samochód. Cholera... szkoda lubiłem to auto. Teraz przepierdoliłem całą kasę i trzymam się dna. Genialnie Malik !
- Zastanów się Zayn...- szepnął .-  Wyścig odbędzie się w piątek.
  Pokiwałam głową na znak, ze zrozumiałem i oparłem się o moje zniszczone auto.
- Co mam z nim zrobić?- westchnąłem głośno
-Odholuje go...- zaoferował się , a po chwili wybiegł z garażu. Oparłem się o maskę, albo o coś co wyglądało jak maska i zamknąłem oczy. Nie była mi na rękę jego propozycja, ale kasa się przyda. Czuję już jak bardzo fiksuje przez brak narkotyków w moich żyłach od paru dobrych godzin. Nie mogę odpuścić takiej szansy.
-Ja pierdole.....- szepnąłem cicho i wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni moich spodni. Odblokowałem go i spojrzałem na zdjęcie znajdujące się na wyświetlaczu. Przetarłem zmęczoną twarz ręką i wybrałem numer do Harrego. Nie myślałem, że tak nisko się zniżę, że będę musiał do tego frajera wydzwaniać. Jeden sygnał, drugi.....
-Cześć tu.....
-Harry....
-Harry Styles niestety nie mogę odebrać. Zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału, a na pewno oddzwonię.  Rozłączyłem się szybko wkurzony tym. Tak może powinienem zadzwonić do Brooklyn. Nie wiem czemu z nią jeszcze nie zerwałem. Jest jedną z najładniejszych dziewczyn w tym mieście.......może dlatego. Kiedyś coś do niej czułem, ale teraz ? Nie mam pojęcia. Więcej czasu poświęcam dragom niż jej, a ona nawet nie chce pójść ze mną do łóżka. Wygląda niewinnie, ale żar w niej płonie. Nie chce chyba tego kończyć. Nie dopuszczam do siebie myśli, że jakiś skurwiel może na niej łapę położyć. Ona jest tylko moja czy tego chce czy nie. Nic przecież ona nie widzi jak ją zdradzam. I dobrze. Tak ma zostać. Ja chce zabawy, a ona jakiejś popieprzonej wielkiej miłości. Kiedyś myślałem, że taka będzie nasza, ale mnie coś takiego nie obchodzi. Wybrałem jej numer i zadzwoniłem. Nic. Wkurzony schowałem telefon do kieszeni. Trudno. Skoro Styles nie chce ze mną gadać to pojadę do niego do domu i rozmówię się z nim. Gdyby mi pomógł zarobiłbym szybko kasę. Szybko gwizdnąłem staruszkowi samochód i pojechałem pod willę Stylesa.

P.O.V. Harry 
Nie wiem co naszło mnie na to wyjście. Jest ona dla mnie wyjątkowa i powinna mieć to na co zasługuje. Patrzałem w jej piękne ciemne oczy, na jej nieskazitelną twarz, trzymałem ją za rękę  tak jakbym był jej chłopakiem, co było zajebiste po prostu ! Nie wiem jak Zayn nie widzi jaki skarb posiada. Śmieliśmy się w najlepsze idąc wzdłuż alejek Londynu.
-Czemu masz tak na imię ? - spytałem nagle nasuwając sobie te myśl.
-To głupie.....- skrzywiła się, a ja ścisnąłem lekko jej dłoń. - Kiedy moja mama była w 9 miesiącu ciąży rodzicom zebrało się na zwiedzanie świata, więc pojechali do Nowego Yorku. Moi rodzice jednak nie przewidzieli, że zechcę wyjść na ten świat dwa tygodnie przed ustalonym terminem. Jechali akurat taksówką na drugi koniec miasta do szpitala i tak oto. Ta dam ! - powiedziałam z szerokim uśmiechem i razem wybuchliśmy śmiechami - A ty masz imię po Harrym Potterze tak ?
-Nie. - zrobiłem oburzoną minę. - Tak naprawdę to nie wiem. - odparłem zdziwiony myśląc o tym.
-Masz rodzeństwo, tak w ogóle ? - weszliśmy do mojego domu i ściągnęliśmy kurtki oraz buty.
-Mam starszą siostrę. Jest już w collegu. Pojawia się tu raz na parę miesięcy tylko.
-Szkoda. Chętnie bym ją poznała. - powiedziała siadając wygodnie na moim łóżku. Zauważyłem, że o wiele lepiej ostatnio potrafię się z nią dogadać i być w jej pobliżu. Czułem się swobodnie przy niej, a ona już równie dobrze w moim. Poklepała miejsce obok siebie i usiadłem opierając się o ramę łóżka.
-Znasz ją. - przypomniałem sobie.
-Serio !? - zdziwiła się odwracając głowę w moją stronę.
-Gemma. Gemma Styles.
-Gemma !? O boże ! Kiedy ona przyjeżdża ?! - zapiszczała łapiąc się za głowę. Wygląda tak słodko.
-Ponoć w ten weekend. - powiedziałem uśmiechając się szeroko, co szybko odwzajemniła.
-Muszę ją zobaczyć ! Że też wcześniej nie skojarzyłam ! Nigdy jakoś nie mówiła swojego nazwiska chyba......może to dlatego. - spojrzała na zegarek - Chyba powinnam się już zbierać. - jednak nie ruszyła się ani o centymetr. Wciąż siedziała obok mnie i patrzała w moje oczy, a ja w jej .
-Widzę jak ci się spieszy i bardzo mnie to cieszy. - zaśmialiśmy się. Jej śmiech brzmiał jak muzyka dla moich uszu. Zbliżyłem twarz lekko bliżej do jej. Patrzała tylko na mnie, ale z jej twarzy zniknął uśmiech. Nasze usta były już tak blisko siebie......
-Styles ! - usłyszałem wrzask.....Zayna ?! Brooks spojrzała na mnie ze strachem i szybko wstała z łóżka zbierając swoje rzeczy.
-Co on tu robi ?! - czułem się jakbym popełnił jakąś zbrodnię. Po minie Brooklyn można było wnioskować to samo.
-Nie wiem. Garderoba. - wskazałem ręką na drzwi, a ta biorąc swoje rzeczy szybko tam pobiegła.
-Tu jesteś. - Zayn wkroczył pewnym krokiem do mojego pokoju
-Ktoś Cie prosił byś wchodził ?! - spytałem wkurzony
-Daj spokój. Mam sprawę. - usiadł na łóżku. - Czyje to ? - podniósł z podłogi kosmetyczkę.......Brooklyn. Pięknie po prostu !
-Gemmy ! - powiedziałem szybko
-Przyjechała ? - zdziwił się patrząc na mnie na co ja bez wahania przytaknąłem - To muszę ją powitać. Okej mam do Ciebie sprawę. Masz jeszcze tamto Audi, co kiedyś razem nim się ścigaliśmy ? - spytał, a ja już wiedziałem o co mu chodzi. Pewnie nie ma kasy i chce bym mu pomógł w jego machlojkach.
-Może. Nie powinno Cię to obchodzić. Nigdzie nie jadę.
-Byś pomógł przyjacielowi. - spojrzał na mnie
-Sam mówiłeś, że BYŁEMU przyjacielowi. Zayn ja byłem akurat jako jedyny dla Ciebie miły przez ten czas. Nie proś mnie o coś takiego, bo nie będę narażał swojego tyłka dla Ciebie. - powiedziałem pewnym głosem i wskazałem na drzwi, kiedy usłyszeliśmy huk z garderoby.
-Co to ?! - podskoczyliśmy.
-Pewnie tylko kot. - machnąłem ręką zaniepokojony, czy coś jej się nie stało.
-Proszę Cię zrób to dla mnie. Pierwszy i ostatni raz o coś się Ciebie proszę. Liama nie mogę wybrać, a dobrze wiesz, że od kiedy Lou i Niall się z kimś związali to już nie biorą w to udziału.
-No i dobrze. Ty też nie powinieneś. Masz Brooklyn. - zastanawiałem się, co odpowie.....
-Mam i jej nie mam. - wzruszył ramionami - Niezła dupa i tyle.
-Dziewczyna to nie jest " niezła dupa ", a szczególnie Brooklyn. Zamknij lepiej mordę, bo ci przywalę.
-A ty co taki nagle za nią jesteś ?! - ustał naprzeciw mnie i lustrował mnie wzrokiem
-Bo wiem ile jest warta i jak jej nie doceniasz debilu. Ogarnij się w końcu. - wyszedł trzaskając drzwiami z mojego domu. Sprawdziłem tylko jak wyjeżdżam samochodem z podjazdu i pobiegłem szybko do garderoby. Na stosie moich ciuchów siedziała najpiękniejsza dziewczyna na całym świecie. Pocierała się lekko o głowę. - Nic ci nie jest ?! Co to było !?  - po jej policzkach spływały małe łezki, które szybko starłem.
-Straciłam równowagę. Złapałam się tej deski.....nie wiem co to jest no i to wszystko runęło na ziemię.....ja to posprzątam naprawdę......
-Niczego nie będziesz sprzątać. - mimo jej protestów wziąłem ją na ręce po czym położyłem na jej łóżku. Była taka leciutka. - Czemu płakałaś ? - złapałem ją za ręce i uklęknąłem przed moim łóżkiem, na którym usiadła.
-Bo już wiem jak mój wspaniały chłopak mnie ocenia !- po chwili dodała -  Dziękuje Harry.....
-Za co ? - spytałem zdziwiony. Podniosłem jej podbródek do góry. Nie mogłem patrzeć jak płakała.
-Za to, co powiedziałeś. Chociaż nie wiem czy tak sądzisz.......
-Wszystko co mówiłem to prawda. - zwiesiłem głowę w dół. Złapała mnie za rękę i kazała usiąść obok siebie. Szybko to zrobiłem.
-Harry....?  - uśmiechnąłem się szeroko w jej stronę. - Albo nie ważne. Muszę już iść lepiej. - no tak było już po 20.
-Odprowadzę Cię. - wstałem razem z nią. Wzięła swoje rzeczy i zeszła na dół razem ze mną.
-Nie Harry. Sama dojdę naprawdę.
-Coś może ci się stać. Nalegam.
-Dziękuje, ale nie. porozmawiamy jutro. - przytuliła mnie mocno. Wdychałem jej piękny zapach ciesząc się tą chwilą jednak oderwała się ode mnie. Cmoknęła mnie w policzek i wyszła zanim zdążyłem się nawet odezwać. Może przez to, co powiedziałem nie będzie już chciała ze mną zadawać ? Nie mam pojęcia. Nie mogę jej stracić. Nie teraz.



Cześć ! Chciałabym wam bardzo, ale to bardzo podziękować za komentarze. Teraz je zachwalam, a zwykle jak tak robię to potem jest ich mniej, ale cóż i tak bardzo dziękuje. Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział. Mam dwie możliwości blogów o 1D, kiedy pokończę tylko inne swoje blogi. Jak na razie mam tylko pomysły. Może wystartuje z którymś z nich w sierpniu. Zobaczymy. Jak na razie mogę wam podać tylko nazwy. 1:I need your love. I need so much closer, baby. oraz  2 : Dynamite. 
Zobaczymy co z tego wyjdzie. 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*  










7 komentarzy:

  1. Boże super <3
    Ale z Zayna dupek...
    Harry jaki słoooodki xD
    Biedna Brooklyn :( Niech zerwie z Zaynem i będzie z Harrym. Natychmiast!
    Rozdział jest świetny!
    Zapraszamy: http://muffin-say-hello.blogspot.com/
    onedreamandnothingmore.blogspot.com/

    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Booski rozdział (zreszta jak zwykle)
    Czekam na next:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super w ogóle pomysł, że piszesz z perspektywy Zayna, Harrego (w tym rozdziale) i Brooklin. To mi się mega podoba, takie patrzenie oczami różnych bohaterów. A po za tym...ej....jakoś szkoda mi Malika, jest dupkiem no oki, ale gdyby wyplątał się z tych interesów to mógłby być fajnym typem...a jak przeczytałam o wyścigu to pierwsza myśl: nie rób mu nic złego;p NIE MOŻESZ GO UŚMIERCIĆ. Krzyczę na zapas ale no:P
    Czekam na next, buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww!!!! Juz nie moge sie doczekac nn♥

    OdpowiedzUsuń
  5. co za walony dupek! JAk on tak może ją nazywać. swoją dziewczynę. Teraz to Brook musisz z nim zerwać.
    Hazza slodziak, ale nie wiedziałam,że też się ścigał..
    Buziaki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń