piątek, 26 września 2014

Number 16

Ubrana w zwiewną błękitną sukienkę do połowy uda tańczyłam obok dziewczyn i panny młodej. Wszyscy naprawdę świetnie się bawili i byli szczęśliwi widząc uśmiechniętą parę nowożeńców.Cara wciąż się śmiała i szeroko uśmiechała tak samo jak i Ashton. Byli szczęśliwi, a już szczególnie było to widać, kiedy razem oddawali się tańcu. Na mojej szyi srebrny wisiorek, a włosy miałam upięte w warkoczyk. Wszystkie druhy wyglądały niby tak samo, ale ja widziałam między nami różnicę. Każda, czym innym dodawała charakteru swojej kreacji. Ja ubrałam trampki zamiast obcasów proponowanych nam przez karę. Znacznie lepiej mi się w nich tańczyło czy ogólnie chodziło !
-Madame czy mogę poprosić do tańca ? - spytał Louis  poprawiając swoją muszkę przy szyi.
-Pewnie. - powiedziałam śmiejąc się. Mimo wolnej piosenki ten złapał mnie jedną ręką w talii, a drugą wysoko nad naszymi głowami. Niczym para idiotów zaczęliśmy skakać po całym parkiecie wokół tańczących par.
-Ram tam tam da dam ! - wrzeszczeliśmy skakając dookoła gości. Ci śmieli się głośno z nas przytuleni do swoich par.
-Odbijany ! - usłyszałam i zostałam wyszarpnięta z uścisku Louisa. Z impetem wpadłam na czyiś tors. Unosząc głowę do góry mój uśmiech poszerzył się widząc Harrego. - Teraz moja kolej. Za dobrze się bawisz z innymi.....tylko nie ze mną. - przytulił mnie do siebie lekko tańcząc w rytm wolnej muzyki. Objęłam go za szyję wtulając się w jego ciało ze śmiechem
-Nawet nie miałam okazji. Uciekłeś gdzieś mi. - powiedziałam  w jego ucho
- Nawet mnie nie zauważyłaś założę się. - pocałował mnie we włosy.
-Pamiętam jak tańczyłeś z Carą, a potem.....
-Pusta tak ? - spytał, kiedy ja dalej się zastanawiałam
-No troszkę. - wymamrotałam w jego ramię. Każdy obrót pod jego ramieniem kwitowałam cichym śmiechem.
-Pora pokroić tort ! - usłyszeliśmy wesoły głos mamy Cary Dorothy. Wszyscy zeszli z parkietu idąc w stronę panny młodej stojącej obok tortu weselnego.
-Masz na to ochotę ? - wskazał skinięciem głowy na zamieszanie. Zaprzeczyłam. - To chodź. - złączył nasze palce ze sobą i poprowadził mnie wgłąb ogrodu znajdującego się na terenie pensjonatu, gdzie odbywało się całe przyjęcie. Przechadzaliśmy się obok pięknych, kolorowych kwiatów ścieżką usłaną z białych płatków. Wszystko zrobione zostało tak, a nie inaczej dla pary młodej. W końcu to jest ich dzień.
-Tak kiedyś chodziłem na zajęcia muzyczne. - powiedział odpowiadając na moje pytanie
-Musisz być w tym naprawdę dobry, skoro w szkole jesteś zapisany na czołówce.
-Nie wiem. Wiem, że z tym jak na razie skończyłem. Teraz próbuję zająć się sportem razem z chłopakami oraz rysunkiem.
-A więc sztuka......
-Tak myślę, że to......- patrzałam w jego piękne zielone oczy i tak jakby czas wokół się zatrzymał. Czuliście coś takiego ? Ktoś coś do was mówi, a wy nic nie słyszycie tylko uparcie potakując i obserwując wargi osoby naprzeciw siebie tak bardzo pragnąc ich pocałować. - Słuchasz mnie, Brooky ? - spytał marszcząc brwi. Jakby porażona prądem spojrzałam na niego i nie wiedziałam, co powiedzieć.
-Ummm.....tak. Przepraszam. - jąkałam się . - Słucham Cię tylko.....- zamyśliłam się szukając jakieś odpowiedzi. Spojrzałam na guziki jego koszuli. - Masz coś na koszulce. - powiedziałam nie podnosząc wzroku na jego twarz, na oczy w których potrafiłam utonąć.
-Poważnie ? - zdziwiony spojrzał w dół. Wbiłam się w jego wargi. Całowałam go najlepiej jak tylko potrafiłam. Na początku nie oddawał moich pocałunków, ale później nieco się ożywił. Nasze języki toczyły zawziętą walkę. Kiedy się od siebie oderwaliśmy ... Najpierw nasze oddechy musiały wrócić do normy po kilku minutowym braku powietrza. Kiedy to już nastąpiło uśmiechnęłam się lekko w stronę chłopaka, który wciąż 'wisiał' nade mną.
-Mam cię. - powiedziałam uśmiechając się szeroko. Odwzajemnił szybko mój gest śmiejąc się głośno i zetknął razem ze sobą nasze czoła patrząc w moje oczy, a ja w jego.
-Nie myślałem, że kiedykolwiek coś takiego będzie miało miejsce.
-Marzenia się spełniają. - zaśmiałam się muskając opuszkami palców jego policzek. - Moje chyba też się właśnie spełniło. - zostałam obdarzona jednym z najpiękniejszych uśmiechów na świecie. Tylko dla mnie.

- Kim dla siebie jesteśmy ? - spytałam nagle, kiedy byliśmy na wzgórzu.
Milczał przez dłuższą chwilę. Moja głowa leżała na jego ramieniu.
-Kimkolwiek chcesz byśmy byli. - odpowiedział w końcu.
-Nie wiem czego chce. - powiedziałam cicho.
-W takim razie nie myśl o tym. Nie przyspieszaj zdarzeń. Oddychaj. Żyj. - przerwał na chwilę, a ja podniosłam na niego wzrok. - Ze mną.


I jak się podoba ? Przepraszam, że z takim opóźnieniem i jego długość jest taka minimalna wręcz, ale zawarłam tu wszystko, co chciałam. Mam nadzieję, że wam się podoba. Z powodu moich pewnych kłopotów.....nie wiem kiedy będzie nn, ale postaram się szybko. 
Czekam na komy i dziekuję wam za wszystkie które były pod poprzednim rozdziałem. 

Zapraszam na mojego nowego bloga : 
Jeszcze dwa komy i publikuje bohaterów. 

Buziaki 
Selinka :*


niedziela, 21 września 2014

Her Song

Zapraszam na mojego nowego bloga !


http://her-song-hs-vh.blogspot.com/

Komentować tam, nie tu !

Buziaki
Selinka :*

NN już niedługo miśki.
Jutro góra pojutrze, ale na pewno jutro !

wtorek, 16 września 2014

Number 15

P.O.V. Brooklyn 

Leżałam na łóżku przypominając sobie materiały z chemii do sprawdzianu. Machałam wesoło nogami do muzyki lecącej cicho z mojego telefonu. Obok mnie siedział mój brat Max kartkując strony w swoim podręczniku.
-Wy kobiety jesteście wariatkami. - stwierdził nagle.
-O co ci chodzi ? - podsunęłam sobie pod nos świeczkę waniliową i zaciągnęłam się jej pięknym zapachem.
-O to także. - zrobił dziwną minę. Odłożyłam na miejsce przedmiot i złapałam go za głowę.
-O co kochany braciszku !
-Spotykam się z Tessą.....
-Wiem przecież i ......
-I jest dziwna ! Nie rozumiem jak ona wciąż może opowiadać mi te swoje romansidła, co przeczytała, albo obejrzała. Mi się powoli odechciewa wszystkiego jak jej słucham !
-Może po prostu czegoś od Ciebie oczekuję, co ?
-Co masz na myśli ? - zmarszczył brwi
-Mam na myśli to, że dziewczyna pragnie .....uwagi. Pragnie, by jej chłopak spędzał z nią czas......coś wymyślał.......wartego zapamiętania......zrozumiałeś ? Wyłożyłam to najgorzej jak umiem tak byś zrozumiał !
-Nie nie rozumiem  !
-To pojmuj to, że Tessa potrzebuję twojej uwagi, bliskości, zrozumienia i chce wiedzieć, że ją kochasz, a nie, że ona cię denerwuję ! Rozumiesz ? - spytałam już spokojnie.
-Ale nie mogę wciąż gadać z nią na te tematy, bo .......
-To jej to powiedz. Szczerość jest najważniejsza. - powiedziałam mu przerywając.
-Ok Brooks.......dziękuję.
-Nie ma za co. - uśmiechnęłam się szeroko
-A jak u Ciebie z Harrym ? Mam już go ostrzegać przed moim gniewem ? - spytał puszczając mi oczko
-Daj spokój. Nie nie jesteśmy parą. Jesteśmy.......przyjaciółmi.
-Przecież widzę jak szczerzysz się do telefonu, a przy nim to już tym bardziej. Pocałunki w policzek to początek.
-Teraz ty mnie będziesz uczył !? - zaśmiałam się wraz z nim
-Pewnie, że tak. Ty wiesz perspektywy dziewczyny, a ja chłopaka.
-Harry jest inny od innych. - spojrzał na mnie z miną, że zwariowałam .- Naprawdę. On jest.......wyjątkowy.
-Dobra, dobra. - machnął na mnie ręką - A więc przyjaciółmi jesteście ? - skinęłam głową - A z kim idziesz na ślub w towarzystwie ?
-Z Harrym. - powiedziałam jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
-No widzisz. - uśmiechnął się cwanie.

Kiedy tylko mój brat wyszedł z mojego pokoju pozbierałam wszystkie książki i schowałam je do szafki. Ziewnęłam przeciągle, kiedy nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Szybko wzięłam go w dłoń odbierając.
-Halo ? - powiedziałam wesoło i położyłam się na łóżku. Harry.
-Zamawiała pani pizzę ? Naszą najlepszą w mieście Margaritta ! - zaśmiałam się.
-Nie zamawiałam żadnej pizzy.
-Specjalna dostawa ! - usłyszałam zza balkonu. Rozłączyłam się i szybko poszłam na balkon. Z wielkim uśmiechem na ustach spostrzegłam na dole Harrego.
-Pizza Margarita z szynką. - powiedział za głośno.
-Cśśś.....-przystawiłam palec do ust. Inni już śpią przecież.
-Taka jaką lubisz.- powiedział. Wspiął się na drzewo i podał mi pizzę razem z jakimś koszykiem. - Ale to nie wszystko. Co to byłby za piknik bez truskawek w czekoladzie.
-Żaden. - zaśmiałam się.

Odrzuciłam kolejne resztki z pizzy do pudełka połykając to co było w mojej buzi. Byłam już pełna. Oparłam się rękoma pod głową i obserwowałam jego idealne rysy twarzy, piękne zielone oczy i słodkie dołeczki w policzkach, które pojawiały się dosłownie, co parę sekund, kiedy tak mu się przypatrywałam. Naprawdę widzę wielką różnicę między tym jak się czułam, kiedyś przy nim, a jak teraz. Naprawdę go kocham.
-Chcesz tą truskawkę ? - wskazał palcem na miseczkę w której była już ostatnia truskawka. Spojrzałam na nią ze smakiem, jednak byłam już pełna.
-Nie.
-Oh proszę cię. - wziął ją w palce i przybliżył ją blisko moich ust - To może być najlepsza truskawka w twoim życiu, a ty tego nie będziesz wiedziała, bo jej nie spróbujesz. - zaśmiałam się wraz z nim
-Coś może w tym być. - przyłożył on mi ją bliżej ust tak, że ugryzłam ją prawie całą. - Faktycznie. Pyszna. Miałeś rację.
-Ja zawsze ją mam stwierdzę nieskromnie. - dojadł ta samą truskawkę po czym on przyglądał się mi.
-Co ?
-Nic. Będę już leciał. Widzimy się jutro.
-Więc po co.......
-Chciałem cię jeszcze raz widzieć. Moje marzenie spełnione. - złapał mnie za dłonie, gdy tylko wstaliśmy.
-Co to za marzenie ? - spytałam uśmiechnięta
-Takie samo jak to, by twoje usta nie opuścił ten uśmiech. - pocałował mnie w policzek długo. - Muszę już iść. - puścił mi oczko. - Paa Brooklyn
-Paa Harry. - szepnęłam, kiedy ten już dawno był na dole.
Nie mogę go kochać, ale tak jest. Z nim czuję się tak swobodnie.


Tyle mam pomysłów jak pisze tego bloga, że chce mieć więcej tu rozdziałów, więc dopiero w następnym będzie ślub i wesele Cary i Ashtona. Chce wprowadzić trochę też akcji, bo to nie ma być tylko jakiś romansik w końcu. Bardzo dziękuję wam za wszystkie komentarze, które naprawdę do tego stopnia poprawiły mi humor, że aż skakałam po całym pokoju ze szczęścia i trzymał mi się dobry nastrój jeszcze przez dwa następne dni. Naprawdę bardzo bardzo wam dziękuję i mam nadzieję, że i w tym rozdziale nie zabraknie komentarzy. W szkole ? Beznadziejnie, brak czasu na cokolwiek, ale trzeba przetrwać. 
Już niebawem podam wam linka i zwiastun do nowego bloga tym razem o Hanessie. Miał być o Harlenie, ale niestety nie będzie. Następny następny będzie o Harlenie. Teraz mam pomysł na Hanessę ( Harry i Vanessa Hudgens. ) 
Więc do następnego ! 
Mam nadzieję, że tym razem znajdę czas w weekend . 
Przepraszam, że taki trochę krótszy. 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*

poniedziałek, 8 września 2014

Number 14

Głośna muzyka dudniła z głośników. Wszyscy wesoło skakaliśmy do piosenki śpiewanej przez jedną z nowych wokalistek, która chciała dziś zabłysnąć. Udało się. Wszyscy wesoło śpiewali tekst piosenki lekko kołysząc swoimi ciałami. Nasze grono stało dość z przodu, ale nie piszczeliśmy, nie wrzeszczeliśmy. Po prostu dobrze się bawiliśmy. Od początku, kiedy tu weszliśmy nie widziałam Harrego. Wiem jedynie, że jest razem z chłopakami z naszej paczki. Weszła następna dziewczyna z gitarą akustyczną.
- Lubię Twój uśmiech
Lubię Twój nastrój
Lubię Twój styl
Ale nie dlatego Cię kocham
Lubię sposób
W jaki jesteś gwiazdą
Ale nie dlatego Cię kocham
Miranda objęła mnie ramieniem wraz z Emmą i lekko kołysałyśmy się śpiewając piosenkę. Odwróciłam się w tył szukając Harrego. Nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało po czym odwróciłam kontynuując śpiewanie. Przez moje ciało przeszły przyjemne dreszcze.
- Czy czujesz, czy czujesz mnie ?
Czy czujesz to, co ja ?
Czy potrzebujesz, czy potrzebujesz mnie ?
Potrzebujesz mnie ?
Jesteś taki piękny
Ale nie dlatego Cię kocham
Nie jestem pewna czy wiesz
Że powodem, dla którego Cię kocham jesteś ty
Jesteś sobą, po prostu ty
Tak naprawdę. Chyba dopiero teraz przyznaję się do tego sama przed sobą, że chciałbym by to Harry stał obok mnie i trzymał mnie za rękę, pocałował.....i nie puszczał. Chociaż to było skomplikowane. Kochałam Zayna dalej w pewnym sensie. Kochałam tego dawnego Zayna. Miałam nadzieję, że on wróci. Czy tak wiele prosiłam od losu ? Jednak czułam coś do Harrego. Nie wyobrażałam sobie już dnia bez chociażby rozmowy z nim. To było inne. Inne niż to co czułam do Zayna. Dziwne, ale.......lepsze.  Odwróciłam się w stronę drzwi, kiedy światło dotarło do klubu lekko psując nastrój. Wchodził przez nie Taylor wraz z Zaynem. W rękach oboje trzymali swoje gitary. Podchwyciłam spojrzenie Zayna. Uśmiechnął się szeroko w moim kierunku i mrugnął w moją stronę. Rozejrzałam się czy ktoś na nas patrzy. Kiwnął na mnie głową bym do niego podeszła. Nie wiem, co mnie skusiło. Jak zahipnotyzowana patrzałam się tylko w jego kierunku zastanawiając się czy iść czy nie.
- Tak, powodem dla którego Cię kocham jest to wszystko
 Przez co przeszliśmy
I dlatego właśnie Cię kocham
-Idę do łazienki. - skłamałam dziewczynom.
-Pójść z tobą ?
-Trafię. - odparłam, a te wróciły do zabawy. Patrzałam na chłopaków czy widzieli jak idę. Nie. Zayn z szerokim uśmiechem przywitał mnie.
-Pogadamy ?
-Masz 5 minut. - odeszliśmy na kulisy, gdzie była cisza i spokój.
-Przepraszam za to, co zrobiłem. Wiem, że nie cofnę czasu. Straciłem Cię i to chyba najgorsze, co zrobiłem w życiu.
-Robiłeś i gorsze rzeczy wierz mi. - zaśmiałam się
-Nie. Zdrada ciebie to najgłupsza i najgorsza rzecz w moim życiu, bo straciłem kobietę swojego życia. Przepraszam. Wybaczysz mi ? Ta ostatnia szansa.
-Zayn.......
-Brooks...- usłyszałam głos Harrego za sobą. Odwróciłam się. Patrzał na nas obu z szokiem.
-Harry możesz zostawić nas samych ? - spytałam cicho
-Nie. - zaprzeczył patrząc z mordem na Zayna.
-Dlaczego ?
-Bo on coś ci zrobi ! - kiwnął na mulata głową.
-Ja ?! Mierz się ze słowami. Chce tylko pogadać. - prychnął.
-To ile razy masz zamiar ją jeszcze skrzywdzić ? Co kolejne przepraszam, a potem znów wpieprzysz się innej do łóżka ?!
-odpierdol się od mojego życia. Co robię to robię dla siebie. !
-Niszcząc innych ! - stali naprzeciw siebie wkurzeni.
-Stop ! - krzyknęłam ze łzami w oczach. - Harry proszę cię.
-O co ?
-Daj spokój. - szepnęłam
-Nie widzisz jak on cię niszczy ?! Dobra. - prychnął i wyszedł trzaskając drzwiami
-Widzę, że coś kochaś nie w sosie. Już z nim spałaś ? - spytał z chytrym uśmieszkiem na ustach.
-Co z ciebie za cham Malik. - zamachnęłam się wymierzając mu cios w sam nos i wybiegłam stamtąd. - Brooklyn ! Brooky !
Nie słuchałam już dalszych jego krzyków. Zbiegłam schodami pożarowymi na sam dół i usiadłam u ich podnóży zachodząc się płaczem. Nie kochasz go. Nie kochasz go. Objęłam kolana dłońmi i kołysałam się w przód i w tył. Czemu wciąż miałam w sobie tą nadzieję, że Zayn się zmieni ? Czemu czułam coś do Harrego ? Stał po mojej stronie. Był przy mnie. Rozumiał mnie. Kochał mnie......Mój telefon wciąż uporczywie dzwonił. Za każdym połączeniem rozłączałam się. Dopiero, gdy na tapecie znalazłam tak dobrze już znane mi zdjęcie na którego widok zamiast płakać zaczęłam się głośno śmiać.....odebrałam.
-Gdzie jesteś ? - usłyszałam głos przez telefon, ale i dość przytłumiony na zewnątrz.
-Tu. - powiedziałam głośniej zachrypniętym głosem. Usłyszałam kroki, a już po chwili byłam w ciepłych ramionach Hazzy. Uśmiechnęłam się lekko tuląc do jego ramienia, kiedy ten uspakajająco głaskał mnie po plecach.
-Przepraszam. To przeze mnie płaczesz. Nie potrzebnie się wcinałem, ale nie mogę patrzeć jak on cię oszukuje......jak on cię niszczy. Zasługujesz na kogoś lepszego. No cóż jeśli ja nie jestem tym lepszym to.......to mamy problem. - zaśmialiśmy się razem.
-Dziękuję, Harry. - pocałowałam go w policzek. - Jesteś wspaniałym przyjacielem. Najlepszym.
-Ale nie.......- nie chłopakiem dla Ciebie dokończyłam sobie w myślach. Nie dałam mu skończył.
-Daj mi czas.
-Długo jeszcze ? Wiesz jak mi się to dłuży ten czas ? - objął mnie ramieniem i zaczęliśmy iść skrótami przez miasto. Szybko napisałam do reszty smsa, że już wracamy, by się nie martwili i schowałam telefon do kieszeni.
-Nie. Nie długo. - uśmiechnęłam się szeroko w jego stronę. Odpowiedział mi tym samym ukazując swój piękny uśmiech i słodkie dołeczki. A ja ? Prosiłam Boga, by ten uśmiech nigdy więcej nie opuszczał jego ust. Teraz już wiem. Jestem zakochana w Harry'm Styles'ie. Kocham go. Czemu tak trudno było mi to pojąć ?


Tak wiem wiem ! Czemu oni jeszcze się nie pocałują ?! No spokojnie kochani ! Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję wam za poprzednie komentarze nawet nie wiecie ile one dla mnie znaczą ! Taka byłam szczęśliwa czytając je wszystkie oraz dopytywania na asku, kiedy będzie NN. Szkoła jest naprawdę męcząca, w weekendy nie mam na nic także czasu, ale tu postaram się wam zawsze pisać. Co tydzień. Przepraszam za długość tego rozdziału, ale niestety brak mi czasu na coś dłuższego. Postaram wam to się nadrobić w kolejnym rozdziale na który już mam pomysł i wszystko ! 
Czekam na komy. 
Mam nadzieję, że i w tej notce ich nie zabraknie. 
Buziaki 
Selinka :*