wtorek, 16 września 2014

Number 15

P.O.V. Brooklyn 

Leżałam na łóżku przypominając sobie materiały z chemii do sprawdzianu. Machałam wesoło nogami do muzyki lecącej cicho z mojego telefonu. Obok mnie siedział mój brat Max kartkując strony w swoim podręczniku.
-Wy kobiety jesteście wariatkami. - stwierdził nagle.
-O co ci chodzi ? - podsunęłam sobie pod nos świeczkę waniliową i zaciągnęłam się jej pięknym zapachem.
-O to także. - zrobił dziwną minę. Odłożyłam na miejsce przedmiot i złapałam go za głowę.
-O co kochany braciszku !
-Spotykam się z Tessą.....
-Wiem przecież i ......
-I jest dziwna ! Nie rozumiem jak ona wciąż może opowiadać mi te swoje romansidła, co przeczytała, albo obejrzała. Mi się powoli odechciewa wszystkiego jak jej słucham !
-Może po prostu czegoś od Ciebie oczekuję, co ?
-Co masz na myśli ? - zmarszczył brwi
-Mam na myśli to, że dziewczyna pragnie .....uwagi. Pragnie, by jej chłopak spędzał z nią czas......coś wymyślał.......wartego zapamiętania......zrozumiałeś ? Wyłożyłam to najgorzej jak umiem tak byś zrozumiał !
-Nie nie rozumiem  !
-To pojmuj to, że Tessa potrzebuję twojej uwagi, bliskości, zrozumienia i chce wiedzieć, że ją kochasz, a nie, że ona cię denerwuję ! Rozumiesz ? - spytałam już spokojnie.
-Ale nie mogę wciąż gadać z nią na te tematy, bo .......
-To jej to powiedz. Szczerość jest najważniejsza. - powiedziałam mu przerywając.
-Ok Brooks.......dziękuję.
-Nie ma za co. - uśmiechnęłam się szeroko
-A jak u Ciebie z Harrym ? Mam już go ostrzegać przed moim gniewem ? - spytał puszczając mi oczko
-Daj spokój. Nie nie jesteśmy parą. Jesteśmy.......przyjaciółmi.
-Przecież widzę jak szczerzysz się do telefonu, a przy nim to już tym bardziej. Pocałunki w policzek to początek.
-Teraz ty mnie będziesz uczył !? - zaśmiałam się wraz z nim
-Pewnie, że tak. Ty wiesz perspektywy dziewczyny, a ja chłopaka.
-Harry jest inny od innych. - spojrzał na mnie z miną, że zwariowałam .- Naprawdę. On jest.......wyjątkowy.
-Dobra, dobra. - machnął na mnie ręką - A więc przyjaciółmi jesteście ? - skinęłam głową - A z kim idziesz na ślub w towarzystwie ?
-Z Harrym. - powiedziałam jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
-No widzisz. - uśmiechnął się cwanie.

Kiedy tylko mój brat wyszedł z mojego pokoju pozbierałam wszystkie książki i schowałam je do szafki. Ziewnęłam przeciągle, kiedy nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Szybko wzięłam go w dłoń odbierając.
-Halo ? - powiedziałam wesoło i położyłam się na łóżku. Harry.
-Zamawiała pani pizzę ? Naszą najlepszą w mieście Margaritta ! - zaśmiałam się.
-Nie zamawiałam żadnej pizzy.
-Specjalna dostawa ! - usłyszałam zza balkonu. Rozłączyłam się i szybko poszłam na balkon. Z wielkim uśmiechem na ustach spostrzegłam na dole Harrego.
-Pizza Margarita z szynką. - powiedział za głośno.
-Cśśś.....-przystawiłam palec do ust. Inni już śpią przecież.
-Taka jaką lubisz.- powiedział. Wspiął się na drzewo i podał mi pizzę razem z jakimś koszykiem. - Ale to nie wszystko. Co to byłby za piknik bez truskawek w czekoladzie.
-Żaden. - zaśmiałam się.

Odrzuciłam kolejne resztki z pizzy do pudełka połykając to co było w mojej buzi. Byłam już pełna. Oparłam się rękoma pod głową i obserwowałam jego idealne rysy twarzy, piękne zielone oczy i słodkie dołeczki w policzkach, które pojawiały się dosłownie, co parę sekund, kiedy tak mu się przypatrywałam. Naprawdę widzę wielką różnicę między tym jak się czułam, kiedyś przy nim, a jak teraz. Naprawdę go kocham.
-Chcesz tą truskawkę ? - wskazał palcem na miseczkę w której była już ostatnia truskawka. Spojrzałam na nią ze smakiem, jednak byłam już pełna.
-Nie.
-Oh proszę cię. - wziął ją w palce i przybliżył ją blisko moich ust - To może być najlepsza truskawka w twoim życiu, a ty tego nie będziesz wiedziała, bo jej nie spróbujesz. - zaśmiałam się wraz z nim
-Coś może w tym być. - przyłożył on mi ją bliżej ust tak, że ugryzłam ją prawie całą. - Faktycznie. Pyszna. Miałeś rację.
-Ja zawsze ją mam stwierdzę nieskromnie. - dojadł ta samą truskawkę po czym on przyglądał się mi.
-Co ?
-Nic. Będę już leciał. Widzimy się jutro.
-Więc po co.......
-Chciałem cię jeszcze raz widzieć. Moje marzenie spełnione. - złapał mnie za dłonie, gdy tylko wstaliśmy.
-Co to za marzenie ? - spytałam uśmiechnięta
-Takie samo jak to, by twoje usta nie opuścił ten uśmiech. - pocałował mnie w policzek długo. - Muszę już iść. - puścił mi oczko. - Paa Brooklyn
-Paa Harry. - szepnęłam, kiedy ten już dawno był na dole.
Nie mogę go kochać, ale tak jest. Z nim czuję się tak swobodnie.


Tyle mam pomysłów jak pisze tego bloga, że chce mieć więcej tu rozdziałów, więc dopiero w następnym będzie ślub i wesele Cary i Ashtona. Chce wprowadzić trochę też akcji, bo to nie ma być tylko jakiś romansik w końcu. Bardzo dziękuję wam za wszystkie komentarze, które naprawdę do tego stopnia poprawiły mi humor, że aż skakałam po całym pokoju ze szczęścia i trzymał mi się dobry nastrój jeszcze przez dwa następne dni. Naprawdę bardzo bardzo wam dziękuję i mam nadzieję, że i w tym rozdziale nie zabraknie komentarzy. W szkole ? Beznadziejnie, brak czasu na cokolwiek, ale trzeba przetrwać. 
Już niebawem podam wam linka i zwiastun do nowego bloga tym razem o Hanessie. Miał być o Harlenie, ale niestety nie będzie. Następny następny będzie o Harlenie. Teraz mam pomysł na Hanessę ( Harry i Vanessa Hudgens. ) 
Więc do następnego ! 
Mam nadzieję, że tym razem znajdę czas w weekend . 
Przepraszam, że taki trochę krótszy. 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*

7 komentarzy:

  1. Ooo. Uroczo.
    Czy mi się wydaje czy tą scenę z piknikiem i truskawką wzięłaś z HSM 3? :-)
    Już nie mogę się doczekać nn♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Po dłuuuugim dniu spędzonym w szkole, tym rozdziałem znacznie poprawiłaś mój humor. Ugh... jest za dużo lekcji jak na jeden dzień.
    Rozdział jest świetny :)
    Ten piknik był taki awww... Teraz to ja mam wymagania do chłopaków (jeśli w ogóle jakiś się znajdzie -.-) Harry jednym słowem jest uroczy. No dobra będzie więcej tych słów, a mianowicie: słodki, kochany, miły, opiekuńczy...
    Nie mogę się już doczekać następnej części i kolejnego bloga ;)
    Weny Ci życzę i do nn ;*
    Powodzenia w szkole! :)


    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski rozdział :* Nie mogę doczekać się następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Och genialny ♥♥♡
    Kocham to

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to opowiadanie ^.^
    I czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże, przepraszam Cię, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału. Jakoś tak wyszło. Jezuuu, oni są słodcy! Widzę, że wzięłaś pomysł z HSM, haha fajnie, dawno tego nie oglądałam xdd. Jestem trochę roztrzęsiona, bo Ed w Polsce, a ja nie jadę :( no coż, życie toczy się dalej. Nie mogę się doczekać nn, wennyyy!
    Malu ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudeńko trochę mi to przypomina scenę z High school musical :D haha nie wiem czemu, tak samo z tym ogrodem. :)
    Lece czytać dalej ;)
    Buziaki ;*
    A.

    OdpowiedzUsuń