sobota, 25 października 2014

Number 20

P.O.V. Brooklyn. 

Nie mogłam powstrzymywać łez spływających ciurkiem po moich policzkach. Patrzałam na jego blade ciało podłączone do tych wszystkich maszyn. Jakby bez życia. Cera całkowicie blada niczym kartka papieru, całe ciało wyglądało niemal jak szkielet, a skóra ciężko na niej wisiała. Dawniej piękne malinowe usta zmieniły się we wciąż zaciśniętą fioletową linię. Oczy skryte pod sinymi powiekami. Zawsze był chudy, ale to jak wygląda teraz przyprawia mnie o rozpacz. Zaszlochałam jeszcze głośniej splatając razem ze sobą nasze palce mimo, że on pewnie tego nawet nie czuł. Uważając na wszystkie kabelki podłączone do dwóch wenflonów znajdujących się na jego rękach ucałowałam jego dłonie. Nie mogę go stracić, kiedy coś już do niego czułam. Kiedy go kochałam.
Nie rozumiałam, czemu się ścigał. To była najbardziej dziecinna i lekkomyślna rzecz o jaką go podejrzewałam i kiedy się obudzi z pewnością mu o tym przypomnę. Musi się obudzić. Mimo, że jestem tu już od dwóch tygodniu dzień w dzień. Nie pozbędę się nadziei na to, że on znów będzie ze mną. Każdy gest, słowo, pocałunek i dotyk jakim mnie obdarzył zostaje w mojej pamięci. To prawda, że ludzie odchodzą i ich tracimy w zupełnie nieoczekiwanych momentach. Nie pozwolę, by i on odszedł. Przetarłam zmęczone oczy i przysunęłam się nieco bliżej jego twarzy. Nachylając się nad nim, pocałowałam powoli jego suche wargi. Odgarnęłam lekko rurkę odchodzącą od płatka jego nosa i przycisnęłam mocniej swoje wargi do jego.
- Kocham Cię. Nie zostawiaj mnie.

Kolejny dzień, tak samo przygnębiający, tak samo smutny bez Harrego i jego głupkowatego uśmiechu. Pamiętając już niemal wszystko na pamięć weszłam do windy i nacisnęłam odpowiedni guzik. Nikt nie rozumiał, czemu ja tak długo tu przychodzę, po co. Jego mama była pod wrażeniem i wzruszeniem tego jak opiekowałam się jej synem. Zamieniłyśmy w szpitalu chyba z trzy zdania, podczas, których ja ją pocieszałam iż Harry na pewno wyzdrowieje, a ona powiedziała mi jak bardzo się cieszy, że Harry ma mnie. Cieszę się, że nie powiedziała, że go miałam.........tak jakbym miała go kiedyś. A mam go nadal. To, że jest nieprzytomny nie zmienia faktu, że kocham go tak samo jak dwa tygodnie temu. Nawet bardziej.

Wyszłam z windy, a ludzie rozmawiający na dość wąskim korytarzu zwrócili na mnie swą uwagę. Patrzeli na mnie przenikliwie, tak jakby umieli czytać w moich myślach. Choć...jakby w nich czytali usłyszeliby obelgi na swój temat i i ja leżałabym na jednej z sal. Czemu tak się gapią ?! Przechodziłam między nimi bąkając pod nosem ciche " przepraszam ". Gdy w końcu doszłam do dyżurek pielęgniarek wiedziałam, że jestem już blisko.
-Dzień Dobry. Tak jakby. - powiedziałam do pielęgniarki, która posłała mi krzepiący uśmiech i pokiwała głową znikając zaraz za framugą dyżurki. Jeszcze parę kroków. Wypuściłam powietrze po czym zdecydowanym szarpnięciem otworzyłam drzwi, tak jakbym była pewna, że on się obudził. Słysząc śmiechy spadłam z tropu. W sali siedziała Miranda z Niallem, Liam oraz Louis, który rysował coś na ramieniu Harrego pod rękawem jego piżamy. -Hej. - przytulili mnie po kolei, a Liam ustąpił mi miejsca, w nogach łóżka Harrego. Od razu złapałam jego dłoń i spojrzałam na przyjaciół.
-Pomyśleliśmy, że trochę umilimy Haroldowi pobyt.- wyszczerzył się Louis. Naprawdę byłam pod wrażeniem jego energii jaką w sobie miał. Ma jej tyle, ze równie dobrze, mógłby zasilać nią elektrownie atomową.
-Oglądaliśmy ostatnio taki program......- zaczał Niall
-Gdzie było, że nawet osoby w spiączcę słyszą, co się do nich mówi, a co dopiero tylko nieprzytomne ! - dodała podekscytowana moja przyjaciółka.
-Na Disney Channel ? - zmarszczyłam brwi i próbowałam nie parsknąć śmiechem.
-Nie.  - powiedzieli oburzeni, ale sami prawie tarzali się ze śmiechu.
Widząc jak Louis pisze coś na bandażu Harrego, który miał na czole zmarszczyłam brwi.
- Co ty robisz ? - zdziwiłam się i ustałam obok niego.
-Chce dać trochę wyrazu tym bandażom, by te piguły wiedziały z kim zadzierają jak będą mu wbijały kolejna igłę ! - powiedział jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Pokazał mi swoje arcydzieło, a ja nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem. Napis głosił " Jestem Harry Styles suko ! ", po chwili na jego gipsie od szczupłej nogi pojawił się kolejny napis " Chcesz też tak skończyć ?! To nie ruszaj dziwko ! "
-Harry, by tak nigdy nie napisał.
-Ale kiedyś może by powiedział.....- wzruszył ramionami i odłożył marker na szafkę obok. Niall jednak szybko ją przejął i na wszystkich rurkach zaczał rysować prążki.
-Co ty odwalasz ? - zabrałam mu marker. Będziemy mieli przerąbane.
Usiedliśmy wszyscy na krzesłach dookoła łóżka Harrego.
-Wygląda to pewnie jakbyśmy byli jakąś sektą, a tu nieprzytomna ofiara. - rozładował atmosferę między nami Liam
- On wygląda jakby miał anoreksje. Co najmniej. - powiedziała Miranda z westchnieniem smutku. Rozumiałam ją doskonale. Położyłam głowę na jej ramieniu i wydęłam usta patrząc na mojego Harrego. Nie chciałam płakać. Nie zamierzałam. On się obudzi.
-  Jeśli miałbyś jakaś super moc, jaka by to była?  - spytał Niall
-  Chciałbym być niewidzialny! - powiedział podekscytowany Liam
-  Już jesteś.  - mruknął Louis na co wszyscy wraz z Liam wybuchliśmy śmiechem
- Chciałbym móc cofnąć czas. - powiedział ponownie Liam.
- Niby czemu  ? - spytałam patrząc na niego i podniosłam głowę z ramienia przyjaciółki, która objęła mnie ramieniem
- Nie doszłoby do tego. Ewentualnie ja byłbym na jego miejscu. - powiedział smutno
- Kto to zrobił, Liam  ? - przyszło mi to tak nagle do głowy, że tym samym w takim samym tempie musiałam zapytać o to.
- Zayn. - szepnął ocierając łzy. Wszyscy wyglądali tak samo, tak jakby to wszystko wiedzieli, co dokłądnie się stało, co do minuty. Byłam ostatnią, co się dowiedziała, kto był tego sprawcą. Ogarnęła mnie tak ogromna wściekłość i nienawiść, że natychmiast poderwałam się z krzesła tym samym je zwalając na podłogę. Wszyscy zamilkli.
-Tylko ja nie wiedziałam, tak ?
-Brooks........
-Tak ? Tylko ja tak ?
-Tak.
-Muszę iść. - wyszłam szybko i wybiegłam tym razem na schody. Coraz szybciej. Coraz bardziej stromo. Nie dam mu kolejny raz niszczyć mojego życia. Co prawda.....co ja niby zrobię ? Jestem za słaba. Kiedy sobie to uświadomiłam niemal spadłam ze schodów. Usiadłam na jednym z nich i położyłam się prosto na schodach zanosząc się płaczem. Odgłosy tak żałosne dla mnie w tym momencie rozniosły się echem po całej klatce. Przez niego stracę wszystko, co mam. Przez niego całe moje życie się waliło i nadal wali. Kiedy w końcu będę mieć od tego spokój ?!



Pierwszy raz cieszę się z długości rozdziału. Jakoś napisałam mimo tego jak bardzo zaganiana i jak bardzo mało siły mam w tym tygodniu. Ale koniec o mnie. 
Mam nadzieję, że się wam podoba rozdział. 
Bardzo wam dziekuję za wszystkie komentarze.
Kocham was <3 
I bardzo mnie chyba rozbawiły wasze komentarze. Ja bym zabiła mojego Hazzę ? Ja ? Oczywiście, że nie ! Ale spoiler.....
To do nn. Pewnie w weekend. 
Buziaki 
Selinka :*


niedziela, 19 października 2014

Number 19

- Nie rozumiem Harry, czemu nie możemy...
- Po prostu mam pewną sprawę do załatwienia. - powiedziałem kompletnie ściemniając.
-Dobrze. To widzimy się jutro, tak ? - spytała niepewnie.
-Jak najbardziej. - przytuliłem ją mocno do siebie. Zacisnąłem wokół jej talii ramiona tak jakbym miał spaść, a tylko ona mogłaby mnie uratować. I tak było. Nie powinienem się wplątywać w to wszystko. Odsunąłem się lekko od niej i zacząłem całować jej usta, tak jakby miał to być nasz ostatni pocałunek. Mógł być.

Wsiadłem do samochodu całkowicie pewny swojego wyboru. Wyprostowałem się, po czym odpaliłem silnik i ruszyłem spod domu.
- Jesteś tego pewny, Harry ? - usłyszałem pytanie
-Tak. Trzeba w końcu mu utrzeć nosa, Liam.
-Wiesz, że nie wiadomo jak to może się skończyć ? - spytał patrząc na mnie.
-Wiem, ale to ja muszę wygrać. Zayn musi przegrać i wyjechać z miasta. - powiedziałem pewnie. Dodałem gazu i już po chwili znajdowaliśmy się na autostradzie.

- Na pewno tego chcesz, Styles ? - spytał złośliwie Zayn odchodząc od swojego samochodu. - Wiesz, że przegrasz ?
-Co za idiotyczny tekst ! Wziąłeś go z jakiejś taniej telenoweli ? Nie pozwolę Ci wygrać. Kiedy przegrasz nigdy więcej nie masz prawa pojawić się w Londynie, rozumiesz ?
-I vice versa. Jestem lepszy.
-Tak, ale tylko w byciu idiotą. - usiadłem za kierownicą swojego samochodu.
-  Gotowy ? - spytał Liam.
-Jak nigdy przedtem. - odparłem przybijając z nim grabę.
- Dobrze wiesz, że nie musisz jechać. Jedno wezwanie na niego policji albo chociażby zgłoszenie, a go tu nie będzie.
- Nie chce tego tak. Przez niego też Liam byłeś w więzieniu. Coś takiego nie ma się powtórzyć.

Ile tylko miałem sił próbowałem skręcać każdą możliwą uliczką. Chciałem być szybszy, jednak nie wiem nawet w którym momencie ten znów mnie wyprzedził. Zjechałem na boczną uliczkę, na której nie było żywej duszy. Zwiększyłem prędkość zaciskając palce mocniej na kierownicy. Zmarszczyłem brwi pochylając się nad kierownicą, kiedy widziałem dziwne światła i jego ślizganie się po całej długości jezdni.
-Co ten palant wyprawia ? - szepnąłem. Z przerażeniem stwierdziłem, że właśnie samochód Zayn wyskakuje z prawej strony i przejeżdża mi drogę. Wszystko potoczyło się w ułamku sekundy Odbiłem ostro w lewo, aby nie wbić się w bok samochodu tego idioty. Zamiast tego, wbiłem się w drzewo. Poczułem, jak coś wyrzuca mnie do przodu, później czułem tylko jak przelatuje przez szklaną szybę spadając na maskę samochodu niemal jak szmaciana lalka. Ostatnie, co zdążyłem zauważyć było oddalający się niczego niepozorny samochód Zayna  i ciemność.

       

Myślałam, że rozdział się nie pojawi. Naprawdę was strasznie przepraszam, ale mój laptop kompletnie się zepsuł po raz enty, na tablecie nie potrafię pisać rozdziałów, na telefonie nie mam neta, a na nowym laptopie...TAK MAM NOWY ! ...jeszcze oswajam się z klawiaturą. Lepiej taki rozdział niż chyba żaden prawda ? W następnym tygodniu codziennie mam jakąś klasówkę, w tamtym też wciąż coś więc jestem po prostu wszystkim zawalona. Mam nadzieję, że mimo wszystko rozdział wam się podoba i nie jesteście z niego zawiedzeni jakoś specjalnie...
Czekam na komy. 
Dziękuję za wszystkie, które mi napisaliście oddajecie mi tym szacunek za to, że jednak piszę i w ogóle za co bardzo wam dziękuję. 
Buziaki 
Selinka :*

niedziela, 12 października 2014

Number 18

P.O.V. Harry. 
Nie wiedziałem, co zrobić. Nie dostałem od niej żadnej wiadomości, telefonu, a sam zbyt się bałem to zrobić. Nie wiedziałem, co o mnie myśli, ale wzrok jakim na mnie patrzała w tamtym momencie wciąż przechodzi przez moje myśli. Kiedy tylko wszedłem do szkoły głosy ucichły, wszyscy milczeli wpatrując się we mnie, aż kapitan drużyny koszykówki Chad nie zaczął klaskać w swoje dłonie. Wszyscy zaczęli mi klaskać i wrzeszczeć jakby co najmniej był jakąś gwiazdą. Każdy podchodził do mnie przybić piątkę, ale kurde za co !? Za to, że obroniłem kumpla ?! Włożyłem książki do mojej szafki po czym wziąłem swój podręcznik od angielskiego i zatrzasnąłem szafkę. Złapałem się za serce widząc przed sobą twarz Brooklyn. Szeroko się do mnie uśmiechnęła po czym wpiła w moje wargi. Zaskoczony, ale jak najbardziej chętny odpowiedziałem na pocałunek i objąłem ją w talii.
-Za co to ? - mruknąłem opierając swoje czoło o jej i smyrając jej nosem swój.
-Ooo....jesteś uroczy. - cmoknęła mnie w usta. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. Zmierzwiła mi ręką włosy, na co od razu je szybko poprawiłem. - No i jak się czujesz ? Słyszałam już, że jesteś jakimś ninją czy czymś podobnym.
Chyba pokiwałem głową. Nie wiem.
-Tak w ogóle to dziękuję Harry, że ich powstrzymałeś. - powiedziała przytulając mnie - Inni tylko się patrzeli, a ty naprawdę odważnie i wspaniale się zachowałeś.
-To nie ważne. - zaprzeczyłem głową.
-To bardzo ważne ! - puknęła mnie w czoło - Zrozum to.


Siedzieliśmy na wzgórzu patrząc na białe chmury i śmiejąc się do wzorków jakie kształtowały się na niebie. Mogłem słuchać jej śmiechu wieczność.
- A tam jest królik - wskazała na chmurę na wprost nas. - Taki jak ty.
- Co ?! - zmarszczyłem brwi
-Te twoje jedynki są rozbrajające. - dźgnęła mnie w bok.
- Osz ty. - przekręciłam się tak, by być nad nią i próbowałem ją gilgotać. Bez skutku. Śmiała się, ale nie z tego powodu. - Co jest ? - szepnąłem do siebie
-Harry ja nie mam łaskotek ! - zaczęła mnie łaskotać na co upadłem na trawę obok i zacząłem się wić ze śmiechu próbując ją powstrzymać. - Chłopak, który ma łaskotki. Jak pięknie. - śmiała się
-Przestań ! - krzyknąłem płacząc ze śmiechu
-A co za to dostanę ? - przestała trzymając dłonie na moim torsie. Przerzuciłem ją na trawę na co słodko pisnęła i musnąłem parę razy jej wargi.  - Okej. Dziękuję za nagrodę. - złączyliśmy razem nasze dłonie patrząc w ciszy w niebo. To nie była krępująca cisza, ani nuda. Cieszyliśmy się po prostu swoją obecnością.
-Kocham Cię, Harry. - szepnęła
-Kocham Cię, Brooklyn. - odparłem nie chcąc być w jakikolwiek sposób zależny od jej słów. I podniosłem na tło nieba nasze splecione dłonie.

Przeżułem szybko swoją kanapkę i napiłem się coli, by tylko ta sól stołówkowa nie zgrzytała mi pomiędzy zębami. Naprawdę ohydne żarcie tu dają. Brookie przyglądała mi się z przez chwilę, po czym odłożyła swoją kanapkę.
-Masz tu coś. - wskazała na miejsce, gdzie to " coś " się znajdowało.
-Gdzie ? - uśmiechnąłem się uwodzicielsko i wędrowałem palcem po policzku. Chyba domyśliła się o co mi chodzi. Nachyliła się nad stołem i dotknęła moich warg. Przeszedł mnie dreszcz i uśmiechnąłem się tylko szczerzej do mojej dziewczyny. Usiadła na miejscu i złączyłem nasze palce ze są.
-Kocham Cię. - szepnąłem - Naprawdę będę Ci powtarzał tyle razy aż ci się to znudzi.
Zaprzeczyła uśmiechając się czule.
-Nie znudzi. Ja ciebie też bardzo mocno kocham Harry.




Boże znów mogę tylko was przepraszać za długość i to, że dopiero dodałam, ale w szkole mam sajgon i nawet właściwie wolnego weekendu jako takiego nie posiadam. 
Mam pytanie do was ! 
Wolicie rozdziały z perspektywy Harrego czy jednak Brooklyn ?! 
Piszcie w komentarzach mimo to następne rozdziały  myślę, że i tak będą z perspektywy Harrego....parę. 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał i trochę mnie smuci, że nikt tamtego filmika nie skomentował. 
Dziękuję tym co komentują/ Naprawdę kocham was. Dziękuję. Oni chociaż oddają mi tym szacunek, a nie tylko przeczytają i pójdą,  a ja zastanawiam sie czy dobrze napisałam czy nie. 
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*

środa, 8 października 2014

Compensation

Naprawdę nie wiem jak opisać to, co teraz czuję.
10 000 wyświetleń !!!!
Tak wiem dla niektórych to nie dużo, bo mają już ich po 50 000, ale dla mnie to naprawdę naprawdę wiele.
Bardzo wam dziękuję za każde wasze CODZIENNIE odwiedziny, komentarze. Naprawdę codziennie sprawdzam statystyki i moje serce raduję się widząc tyle, a nie mniej czy więcej wyświetleń, a, że przybywa coraz to więcej czytelników cieszy mnie podwójnie.
To co ? Dziękuję ?
Nie. To za mało.
Naprawdę nie wiem jak wam to mam zrewanżować jakoś, ale będę pisać tego bloga, starać się cześciej dodawać nn. Wszystko. Naprawdę bardzo wam dziękuję.
Żaden mój blog w takim czasie nie osiągnął 10 000 wyświetleń.
Zaczęłam ten blog 17 marca 2014
 Czyli w 7 miesięcy taki wynik ! Wow....jeden mój blog prowadzę od roku, a nie ma tyle wyświetleń więc......naprawdę dziękuję wam.

Kocham Was.

A tu coś dla was w ramach podziękowań ?

Robiony na szybko. Przepraszam za jakoś. Jeśli i to skomentujecie to naprawdę będę wdzięczna.
Czekam na komy.
Buziaki
Selinka :*


sobota, 4 października 2014

Number 17

Perspektywa Harrego 

To było takie inne uczucie. To, że ona odwzajemnia w jakimś stopniu moje uczucie było jak sen. Nie mogłem w to uwierzyć, jednocześnie nie chcąc się obudzić z tej bajki. Właśnie trzymałem cały swój świat w ramionach. Piękny świat. I tu nie chodzi o to, że była piękna z wyglądu, wewnątrz także. Cieszę się, że Zayn ją zranił....znaczy....gdyby tego nie zrobił byłaby z nim.....ale jednocześnie nie jest mi z tym dobrze, bo jest zraniona...postaram się to naprawić. Niech wie, że ja nie jestem jak on. Nigdy nie będę jak on. Kocham ją, kochałem i będę kochać. Pocałowałem ją we włosy lekko kołysając się wraz z nią do muzyki. Nie mogę znieść myśli, by nie była już ze mną. Widzieć ją każdego dnia, widzieć jej uśmiech czy oczy to był teraz mój priorytet. Goście byli już dość pijani. Niektórzy niemal wyrywali osoby od tańca, by tylko wznieść kolejny toast. Bukiet złapała Miranda, a muszkę Niall, co kwitowaliśmy śmiechem i docinkami " To kiedy ślub ? ". 

-Harry, co się dzieje ? - spytała mnie Brooks, kiedy usłyszeliśmy jakąś głośną rozmowę. 
-Jak mnie nazwałeś ?! 
-Nie wiem. Pójdę zobaczyć. - słyszałem chyba głos jej brata. 
-To Max ! - usłyszałem jej pisk. Szybko pobiegliśmy na dwór. Nie podobało mi się to, że poszła wraz ze mną. Coś może jej się przecież stać. Zayn wraz z parą swoich przygłupów siedział na ławce, nad którą lekko pochylał się Max. 
-Jak mnie nazwałeś ?! 
Boże jak on był wściekły. Z szeroko otwartymi oczami z daleka jak na razie patrzałem na to co się dzieje. Zayn zaniemówił na chwilę, ale koledzy dodali mu animuszu. Dookoła zebrał się niewielki tłum. W tym Liam, Lou, Niall i Miranda i my....i jakaś 1/3 gości weselnych.  Zmierzył Maxa wzrokiem i powtórzył wolno  :
-Nazwałem Cię pedałem. 
Mieli już wypite, a rozumiałem, że chodzi o to, że kiedyś Max serio był gejem. Nie był pewny swojej orientacji. Teraz ma przecież dziewczynę. Co za imbecyle !   Jego kumple śmiali się jeszcze bardziej.  Do chwili, kiedy Max wymierzył pierwszy cios. Zapanowała cisza, a potem zrobiło się straszne zamieszanie. 
Stoczyli ostrą walkę jak na razie tylko we dwóch. Szarpali się, okładali, a ten, który akurat był bardziej wściekły i agresywny walił mocniej. Jeżeli o to chodzi, walka była dość wyrównana do chwili, gdy włączyli się kumple Zayna i zrobiło się pięciu na jednego. Nie mogłem dłużej się przyglądać jak go maltretują. 
-Nie ruszaj się. - powiedziałem puszczając dłoń ukochanej. 

Myślę, że ktoś mógłby się przestraszyć albo stracić głowę. Nauczył mnie tego mój tata ], co robić w takich sytuacjach, a znajomości późniejsze robią swoje.  Nie będę wchodził w szczegóły. Niezbyt pamiętam to co się wydarzyło.Tak jakby te parę minut ustało, czarna plama, nic się nie stało. Pod koniec Zayn i dwóch spośród jego kolesi przestało walczyć i tylko się na mnie gapiło. Dwaj pozostali leżeli się na ziemi. Jeden trzymał się za kolano, w które mu przywaliłem jednym z tych metalowych krzeseł . Drugi zakrywał twarz. Chlasnąłem go przed oczy, ale nie tak znowu mocno. Spojrzałem na swoją bolącą dłoń. Cała pięść była sina, fioletowa i bolała cholernie. 

Spojrzałem na dół i zobaczyłem Maxa. Twarz miał rozkwaszoną i strasznie płakał. Pomogłem mu się podnieść i spojrzałem na Zayna. Wszyscy patrzeli na mnie z przerażeniem. Widząc zaskoczenie i strach w oczach Brooklyn miałem ochotę i sobie przywalić. Co teraz o mnie myśli ? 
-Tylko spróbujcie tknąć moich przyjaciół, a zabiję. A cię nawet oślepię. Rozumiesz Malik ? 
Wskazałam jego kumpla, który ciągle zakrywał twarz. Zrozumiał, że nie żartuje, a po chwili ich już nie było przez naszych rodziców, którzy zjawili się trochę później niż powinni. 

-Dziękuję. - uściskałem bratersko Maxa. 
-Spoko. 
Brooklyn skoczyła na brata uwieszając się na jego szyi z płaczem. 
-Idioto coś mogło Ci się stać ! - wyszlochała jeszcze bardziej zanosząc się płaczem. Nie wiedziałem, co zrobić. Czy mogę ją przytulić, czy mnie się boi ? Przecież widziałem jej wzrok w tamtym momencie. Złapałem się za bolącą dłoń, a po chwili moja siostra wprowadziła mnie do samochodu " Bo musimy jechać do szpitala. Może coś ci się stało idioto !
-Harry ! - usłyszałem głos Brooks zanim wszedłem do  samochodu. Była dość daleko ode mnie. W objęciach swojego brata, jeszcze płacząc. - Dziękuję. - uśmiechnąłem się lekko i wsiadłem do samochodu. Czy to coś zmieniło ? Zrobiłem dobrze ? Byłem jak zagubiony mały chłopczyk. Nie wiedziałem, co się dzieje, tak jakbym znalazł się nagle w innym miejscu, w innym czasie. 



Obawiam się, że tak już będzie ciągle i NN będzie się pojawiało tylko w weekendy. Coraz więcej nauki wcale mi nie pomaga w pisaniu. 
Nie chce też nic obiecywać na drugiego bloga, ale jak na razie to już pojawił się i Prolog ! 
Dziękuję wam wszystkim za komentarze, mam nadzieję, że i w tym rozdziale ich nie zabraknie. Trochę inaczej napisany i w ogóle, ale chce trochę akcji wprowadzić. Życie to nie tylko LOVE STORY
Czekam na komy. 
Buziaki 
Selinka :*