poniedziałek, 22 grudnia 2014

Number 26


P.O.V. Brooklyn 

Przez ostatnie miesiące nie było okazji, byśmy pobyli, tak naprawdę sam na sam z Harrym. Temu jechaliśmy właśnie do niego do domu, by chociażby w ciszy być razem. Weszliśmy do jego domu, po czym poprowadził mnie w nieznanym kierunku. Słowo daję, określić ten dom jako ogromny to za mało. Szliśmy pomiędzy pięknymi obrazami, długimi korytarzami pełnymi różnorodnych ozdób, które z pewnością kosztowały więcej niż całe mieszkanie moich rodziców wraz z restauracją. Skąd oni mają na to kasę ? Nie zapytałam jednak. To byłoby głupie pytanie. Ktoś wtedy mógłby pomyśleć, że jestem z Harrym dla pieniędzy, a tak nie jest. Przechodząc obok jednego z pokoi nieco przyspieszyliśmy.
-Co jest ? - spytałam patrząc na Harrego, który pociągnął mnie na schody
- Harry ?! Jesteś w domu czy słuch mnie myli ?!
Obróciłam się wraz z Harrym w stronę z której dochodził głos. Zobaczyłam naprawdę atrakcyjną, piękną kobietę na oko nieco po pięćdziesiątce. Była ubrana w biały uniform i serdecznie się uśmiechała w stronę Harrego.
-Cześć mamo. - mruknął mój chłopak - Kogoś przywiozłem. - uścisnął pokrzepiająco moją dłoń i zszedliśmy na dół. Żołądek prawie podskoczył mi do gardła, a oczy rozszerzyły się, kiedy przetrawiłam to, że to jego mama. Spojrzałam na swój ubiór i szybko poprawiłam czarną sukienkę, którą miałam na zakończeniu roku i uśmiechnęłam się lekko speszona.  - To Brooklyn, a to moja mama Anne Styles.
- O. Witaj Brooklyn. - odparła chłodno, nawet nie próbowała tego ukryć, że nie podobała jej się wiadomość o niespodziewanym gościu w jej domu. - Gdzie masz świadectwo, synku ?  - spojrzała na Harrego ignorując mnie. Westchnął po czym uśmiechnął się sztucznie
-Jutro będzie. Nie martw się nie skończę pod mostem. - rzucił. Czułam między nimi napięcie, którego Harry chyba tak nie był świadomy. Kobieta przyglądała mi się przez długą chwilę po czym uśmiechnęła lekko i zmarszczyła brwi.
- Mają państwo piękny dom. - palnęłam chcąc, by ta cisza trwała jak najkrócej.
-Dziękuję.
Tiiaaa. I nic z tego. Miałam ochotę powiedzieć Harrego byśmy już szli na górę, cokolwiek. Widziałam, że pani Styles nie spodobałam się, a może tylko mi się tak wydawało ?
- Jest ojciec ? - spytał Harry przeskakując z nogi na nogę i patrząc na mamę wymownie, że chce już stąd iść.
-W firmie jeszcze. Za jakąś godzinę wróci. Oglądaliśmy przez jakieś dwie godziny nowe uniformy dla pracowników u krawca. Oglądałaś, kiedyś przez dwie godziny uniformy u krawca, Brooklyn ? - spojrzała na mnie
- Nie.
-To możesz uznać się za szczęściarę.
Parsknęliśmy śmiechem i od razu dostrzegłam, że nie jest tak źle.
- Nie będę was zatrzymywać dzieciaki. Idźcie, ale Harry jak coś...- spojrzała na niego wymownie
-Mamo ! - odwrócił głowę zażenowany, a ja zachichotałam. Ona myślała, że my będziemy.......o mój boże......
-Miło było panią poznać pani Styles.
- Ciebie również. - usłyszałam, kiedy byliśmy już u góry.
-Chodź zanim własna matka bardziej mnie skompromituje. - ustał za mną i łapiąc w talii popchnął do przodu, tak, że niemal biegliśmy. Szybko otworzył drzwi po czym walnął się na swoje wielkie łóżko i rozwiązał wkurzający według niego krawat.  - Choć. - poklepał z uśmiechem miejsce obok siebie i skopał buty na podłogę. Ściągnęłam swoje i usiadłam obok niego.
-Myślisz, że spodobałam się twojej mamie ? - spytałam dalej się nad tym zastanawiając
- Co za różnica ? Mi się bardzoooo podobasz. - przyciągnął mnie do siebie, tak, że leżałam na jego torsie. Zaśmiałam się i cmoknęłam go lekko w usta
-Mi ty także. Inaczej tu byś nie był.
-Nie byłbym w swoim domu !? - udawałam zaskoczonego
-Pewnie. - przytaknęłam próbując być poważna. Złapałam jego policzki w obie dłonie i zmarszczyłam brwi ze śmiechem. - Ale ty masz wielki łeb. - wybuchliśmy razem śmiechem
-Jak globus, prawda ? - padłam na pościel skręcając się i śmiejąc głośno - No wiesz...duży łeb, duży mózg.
- A w nim dziura.
- No co ty ! Tunel ! - przekręciłam się na brzuch i śmiałam głośno w pościel machając nogami w powietrzu.
- Kocham twój śmiech, ale wierz mi zaraz moja mama pomyśli sobie, że naprawdę nie wiadomo, co robimy. - zatkałam sobie usta dłońmi i chichotałam dalej. Odciągnął moje dłonie i pocałował mnie delikatnie, wolno w usta. Jego wargi idealnie pieściły moje, jego smak i zapach wojował w moich zmysłach, a jego ręce delikatnie przyciskały mnie do jego ciała. To właśnie w jego objęciach czułam się bezpieczna i wiedziałam, że nic mi nie grozi. Uśmiechnęłam się głupkowato przez pocałunek i delikatnie odepchnęłam go od siebie. - Co ? - jęknął patrząc mi w oczy
-Bo twoja mama pomyśli sobie, że naprawdę nie wiadomo, co robimy. - przedrzeźniłam go.
- Ty wredoto. - zaczął mnie łaskotać, a ja próbowałam tylko się nie śmiać. Bez skutku. Zaczęłam śmiać się w jego twarz, a ten co sekundę uciszał mnie buziakiem.
-Zwariowałeś ?!
- Na twoim punkcie. - wyszczerzył się. Nagle usłyszeliśmy głośne pukanie do drzwi. Usiedliśmy prosto obok siebie poprawiając ciuchy i próbując się nie śmiać z całej tej sytuacji.
-Uwagaaaa ! Wchodzę i chce was widzieć ubranych ! - usłyszeliśmy głos Nialla i odetchnęliśmy z ulgą. Już myślałam, że to któryś z jego rodziców, a nie chciałabym, by któryś z jego rodziców miał o mnie złe zdanie.
- Wchodź. - powiedział głośno Harry. Mieliśmy go ostatnio dość, Miranda wyjechała na tydzień do dziadków odwiedzić ich z okazji ich rocznicy i przyspieszyła sobie koniec roku tym samym zostawiając Nialla samego sobie. Ma on ostatnio obsesje na punkcie Gwiazd Naszych Wina i ciągle o nim gada. Owszem uwielbiam ten film, ale ile można wytrzymać trajkotania Nialla na jego temat ?
- Mam dwa bilety na Gwiazd Naszych Wina na lodzie, kto chce iść ?!  - spytał uśmiechając się szeroko. Wstaliśmy i spojrzeliśmy na siebie równocześnie.
-Harry ! - krzyknęłam i mocno go popchnęłam w stronę Nialla, który go wyściskał i cieszył się jak dziecko
-Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć bracie.
-Taa...tyle, że wiesz...- podrapał się po głowie i na mnie spojrzał - Muszę odprowadzić Brooklyn do domu. To dość daleko. Wiesz...
-Mogę kupić drugi........
-Sama pójdę Niall nie ma sprawy ! Bawcie się dobrze ! Serio ! - przerwałam mu.
- Brooks.....- jęknął Harry błagalnie.
-Nie, nie kochanie. Bawcie się dobrze. - pocałowałam go szybko w usta po czym Nialla w policzek i ubrałam swoje buty.
- Na pewno dasz sobie radę ? - spytał obejmując mnie.
-Pewnie. Wszystko tylko, żeby nie iść z nim. - szepnęłam mu do ucha
-Odpłacę Ci za to .
-Czekam. - zaśmiałam się i zeszłam na dół wraz z nim. Pocałował mnie ostatni raz szybko przy drzwiach po czym zanim Niall, coś wymyśli wyszłam z posesji idąc powoli chodnikiem w stronę mojego domu. Było jeszcze widno, dlatego o nic się nie musiałam bać. Szłam dobrze znanymi uliczkami, a wiatr lekko muskał moją twarz. Było naprawdę gorąco, co mnie cieszyło. Uwielbiałam, gdy świeciło słońce i temperatura nie wymagała noszenia kurtek, szalików czy innych tego typu rzeczy. Właśnie przechodziłam jedną z uliczek, kiedy usłyszałam za sobą pisk opon. Odwróciłam się  jednak dalej szłam przed siebie. Nic nie zauważyłam. Dopiero, kiedy zderzyłam się z kimś odwróciłam się ponownie do przodu. Te same zimne dłonie złapały mnie za ramiona i te same usta uśmiechnęły się w łobuzerskim uśmiechu. To już wiedziałam, że miałam kłopoty. Jedyne, co w tej chwili sobie myślałam to : S.O.S.




Dziękuję wam bardzo za wszystkie komentarze ! Mimo świąt, ja kompletnie nie wiem w co ręce włożyć i dni mijają jakbym sama na zegarku przestawiała wskazówki. 
Życzę wam wszystkiego, co najlepsze i multum prezentów pod choinkę i by wam je mikołaj przyniósł, tak jak mi, co roku do tej samej szafy w której nie wiadomo jak znajdują się pakunki. haha. 
Nie wiem, czy w tym tygodnie uda mi się coś napisać, ale raczej dopiero następnym
Czekam na komy. 
Mam nadzieję, że wszyscy, co to czytają to uszanują moją " pracę " i skomentują ten rozdział. 
Buziaki 
Selinka :*

6 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest naprawdę bardzo dobry i fantastycznie sie go czyta... czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałam na klasową wigilie Gwiazd naszych wina<3 trajkotalabym o tym z Niallem i poszlabym razem z nim <3
    Super post. Sadze ze to Zayn.
    Wesołych świat :--*
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. omg czyżby to zayn? niech spada od tej sielanki
    kocham gdy jest sielanka hyyy :((((

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj kochana cudowny rozdział!
    Hahaha obsesja na temat "gwiazd naszych wina" o wow :D haha
    I to Zayn nie?! Boże! Mam nadzieję, że nic jej nie zrobi! Nie może!
    Czekam oczywiście na kolejny rozdział i
    Życzę oczywiście wspaniałych, wesołych świąt w gronie rodziny, mnóstwo prezentów i wiele genialnych pomysłów na opowiamania =*
    Kocham :*
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa piękny rozdział już nie mogę się doczekać kolejneg. A poza tym to życzę Ci wszystkiego najlepszego i szczęśliwych świąt ;)

    OdpowiedzUsuń